Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
37
BLOG

"Kaczmarkomania"

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 35

Czym jest „mania” – intuicyjnie wiemy dobrze. Czym jest „kaczmarkomania” – dowiedzieliśmy się wczoraj.

 

O ile ta pierwsza kategoria, po sięgnięciu do podręczników psychiatrii, okazuje się zespołem osobniczych zaburzeń psychicznych, który łączy pobudzenie, drażliwość, gonitwę myśli, zawyżoną samoocenę, gadatliwość, z obniżoną potrzebą snu, o tyle „kaczmarkomania” jest tym samym zjawiskiem w skali zbiorowej z Kaczmarkiem w tle.

 

Chciałoby się wziąć na kozetkę zbiorowość i przyjrzeć zbiorowemu szaleństwu, ale to niemożliwe. Łatwiej zająć się konkretnymi postaciami, choć oczywiście tak przeprowadzone badanie nic nie powie o naturze obłędu zbiorowego.

 

Główne role odegrali sam Janusz Kaczmarek i Min. Zbigniew Ziobro. Ten pierwszy reagował niemal wszystkimi typowymi symptomami manii ze szczególnym uwypukleniem zawyżonej samooceny (poważne potraktowanie postulatu objęcia fotela premiera), drażliwości i gonitwy myśli. W osobie i wystąpieniach min. Ziobry łatwo było dostrzec gadatliwość, drażliwość i wyjątkowe pobudzenie.

 

Nie zawiedli politycy i dziennikarze, oddający w mniejszym, lub większym stopniu większość przytoczonych wyżej symptomów manii z obniżoną potrzebą snu – na czele.

 

Dziwi mnie, że wielu kolegów – komentatorów szuka racjonalnych przyczyn i analizuje faktograficzne aspekty zjawiska, niejako nie dostrzegając, że nad Polską przewaliła się wczoraj fala zbiorowego obłędu. Bo czymże może być burza wzbudzona przez człowieka, który (już po odrzuceniu) nie tylko obrzuca błotem niedawnych kolegów, ale na poważnie traktuje swoją kandydaturę na stanowisko premiera.

 

Próbowałem na wirtualnej kozetce zajrzeć w głąb sfery motywacyjnej Janusza Kaczmarka i wychodzi mi niestety jedno; jego psychika jest niestabilna, maniakalna; jest jak tonący, który nie tyle chwyta się przysłowiowej brzytwy, co próbuje zamachnąć motyką na słońce.

 

Skąd „kaczmarkomania”? Skąd zbiorowy obłęd mediów i świata polityki? Trudno powiedzieć. Można domniemywać, że jest skutkiem przegrzania koniunktury politycznej; a więc stanu, w którym oczekiwania zmiany status quo zderzają się z hukiem z działaniami na rzecz konserwowania układu.

 

Nie wątpię, że „kaczmarkomania” minie. Boję się jednak, że jest jak znany w psychiatrii „paragnomen” (jednokrotne zdarzenie zapowiadające chorobę psychiczną); rzuci cień na nieodległą, przedwyborczą przyszłość; że potoczymy się w stronę już ciągłego politycznego szaleństwa, różnych innych „…manii”.

 

A jeśli, to biada nam komentatorom i obserwatorom życia publicznego. Trzeba będzie zmienić warsztat. Wybrać się na kursy.

 

Z psychiatrii.

   

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka