Zastanawiam się jak się powinienem czuć jako człowiek pracujący u „oligarchy”? Dziś zapewne wyjątkowo źle. Ale za tym pytaniem idzie kolejne, jak powinna się dziś czuć większość dziennikarzy w Polsce, skoro – zdaniem Pana Premiera – „zdecydowana większość mediów jest w istocie pod kontrolą oligarchii”?
Na pozór słowa Pana Premiera odnoszą się do złych „oligarchów”, którzy pajęczą siecią układu opletli bezwolne ciało III RP, ale subiektywna prawda tego przekazu jest zgoła inna. Oto Pan Premier nie stawia „oligarchom” żadnych konkretnych zarzutów poza jednym; wnioskuje: „…Solorz, Walter – sądząc po tym, co pokazują ich telewizje – muszą nas bardzo nie lubić”.
Zatem o tym, że „oligarchowie” walczą z IV RP nie świadczą inne działania, tylko przekaz medialny, którym „zawiadują” oligarchowie. Czym są w takim myśleniu dziennikarze? Ano tylko biernym wykonawcą zamiaru politycznego „oligarchów” (zamiar polityczny znamy z nowej reklamówki PiS). I niczym innym.
I tu mój sprzeciw. Ano nie Panie Premierze. Redukowanie mojej (naszej) dziennikarskiej pracy do bezwolnego wykonywania domniemanych zamysłów oligarchów jest nie tylko nieuczciwe, ale i obraźliwe. Skąd u Pana tak arogancja – zastanawiam się po cichu. Bo przecież pańskie słowa odbierają mojej (naszej) pracy elementarne poczucie osobistej godności. Skąd Pan wie, że ja (my) rzeczywiście uczestniczę w jakimś anty-PiS – owskim planie.
Nie mam takiego poczucia. Mam za to inne. Patrzymy władzy na ręce. To nasz obowiązek i przesłanie dziennikarstwa politycznego. W każdym kraju. Chroni nas wolność słowa, która współcześnie ma sens wyłącznie jako kategoria konstytucyjna gwarantująca instytucjonalną wolność mediów. Mamy swoje (mocno zróżnicowane) zdania na tysiące problemów kraju i świata. Sprowadzenie nas do wspólnego mianownika jest dramatycznie błędnym banałem.
Wiem, że zabieg z „oligarchami” ma mocno wyborcze konotacje. Oczywiście, może Pan – na potrzeby kampanii – posługiwać się dowolną frazeologią. Ale niech Pan mnie (nas – ludzi mediów) nie obraża. Tym bardziej, że zgadzam się z wieloma pańskimi postulatami (choćby z potrzebą oddzielenia świata biznesu od świata polityki), a pod wieloma słowami jestem się gotów podpisać. Dlaczego więc robi Pan ze mnie wroga? Dlatego, że lubi?


Komentarze
Pokaż komentarze (55)