Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
84
BLOG

Auto-adoracja PiS - kluczem od wyborów

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 59

Trzeba pochylić czoło przed mistrzostwem taktycznym J. Kaczyńskiego na tym etapie kampanii. Oto wypadki toczą się pod jego dyktando, główny przeciwnik – Platforma - jest jak zły uczeń stawiana w kąt, a Donald Tusk musi czuć zbliżający się cień wielkiej chmury.

 

Wczorajsza deklaracja Macieja Płażyńskiego - mało dyskretny bluff wobec zwolenników przebrzmiałej idei POPiS, którą legitymować chce Płażyński. Przynajmniej werbalnie. Oto były marszałek sejmu mówi, że startuje z list PiS, bo stąd bliżej do wymarzonej koalicji. Kaczyński przyjmuje te słowa bez pokory, bo chwilę później bije na odlew w twarz lidera PO symptomatycznym komentarzem: debata z Tuskiem? Po co rozmawiać z pomocnikiem, skoro mogę rozmawiać z szefem… A więc po twarzach wszystkim POPiS – owcom. Bez skrupułów!

 

 Oczywiście rozsądek podpowiada: a gdzie miał by iść Płażyński? W PO już kiedyś był i stracił pozycję. Wrócić na kolanach do Tuska? Z jego ambicjami. Do LiD, Samoobrony, PSL? Przecież wszystko to absurd! Zostaje mu tylko PiS. Wystarczyło rozbudzić ambicję i już ma się jednego z byłych liderów PO (i polityka ciągle w Gdańsku popularnego) w swoich szeregach. Jaka ma być rola Płażyńskiego? Ma przejąć elektorat naiwniaków, którzy ciągle marzą o POPiS-ie. A, że są naiwniakami, mówi sam premier: po co rozmawiać z Tuskiem, przecież to tylko pomocnik Kwaśniewskiego, który legitymuje obrzydliwy stano-wojenny alians POLiD. 

PO daje się zapędzać w kąt. Kaczyński z premedytacją marginalizuje Platformę. To już tylko przybudówka LiD. Formacja satelicka lewicy. Dla PiS lepiej ustawić się wobec „postkomunistów”. To czytelniejszy przeciwnik. Bardziej podatny na ostrą i akceptowalną retorykę. Łatwiej o nich mówić „komuchy”, „czerwoni”, „układ”. Zawłaszcza się w ten sposób przestrzeń wspólnie dotąd dzieloną z PO. Mobilizuje na rzecz głośniejszego rajcownika tradycyjny anty-sld-owski elektorat.

Przebiegły ten nasz premier. Czy ustawiony w kącie Donald Tusk znajdzie na niego metodę. Czy pobeczy się jak drugoklasista z prowincjonalnej szkoły i ze łzami w oczach poprosi o debatę? Zobaczymy.

 

Na razie wszystko tej kampanii toczy się w cieniu auto-adoracji PiS i „pełzającego” (jak niegdyś kontrrewolucja) przekonania, że PiS te wybory wygra. Jeśli PO nie ma pod płaszczem jakiegoś „wuderwaffe”, pewnie tak się to skończy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (59)

Inne tematy w dziale Polityka