Pani Renata wpychając się po raz kolejny do Sejmu (po co to Polakom? Nie wiadomo) dała się złapać na tym, że lokalnej działacze Samoobrony wypłaca jakieś niewielkie pieniądze za wyborcze dusze. Kwota nie była wielka, ale dość precyzyjnie odnosiła się liczby zebranych podpisów. Przyłapana, tłumaczy się publicznie, że był to zwrot kosztów za benzynę, a nie grosz za pozyskane „dusze”.
Słuchałem dziś na ten temat rozmowy Beger z Moniką Olejnik. Była posłanka zrobiła oczywiście „magiel” w swoim stylu; zachowywała się jak rozszalała sklepowa, którą złapano na sprzedaży wina owocowego spod lady. Sytuacji nie osłodził nawet opanowany Krzysztof Filipek, który sam w sobie jest chodzącą rękojmią uczciwości partii Samoobrona.
Oczywiście to, co mówili mogło tylko utwierdzić w przekonaniu, że Samoobrona kupuje głosy. Wiarygodność Begerowej jest pięć pięter niżej zera, dziwię się tylko, że Monika Olejnik, choć śmiała się w duchu z Begerowej, nie zadała elementarnego pytania, czemu to Pani Renata nie rozliczała benzyny na podstawie faktur, czy rachunków, jak robią wszyscy na świecie ( i w Polsce). Czyżby benzyna (olej napędowy?) też pochodziła z „lewego” źródła?
Tajemnice Begerowej!!! Jakie tajemnice? Nie ma żadnych tajemnic. Wszystko jest jasne. Zoolog na czerwonym dywanie sławy. Kpiny z państwa. Z praworządności. Zero zdziwień. Chodzący plakat swojej formacji. Uosobienie tej kampanii!
Cóż, nie będę zajmował czytelników Salonu refleksjami o osóbce z tytułu tego wpisu. Szkoda czasu. Ale jeszcze jedna uwaga natury ogólnej.
Żal mi kolegów publicystów, którzy publicznie narzekają, że kampania wyborcza do parlamentu 2007 jest daleka od wątków merytorycznych, że nie dyskutuje się o programach, rozwiązaniach dla Polski, świata, etc. ŻE JEST NIESKOŃCZENIE PLAKATOWA.
Ano jest. A dlaczego? Bo ludzie posługują się myślowymi cliche. O tych, co idą do wyborów wszystko wiedzą z plakatów. Nie trzeba tłumaczyć, kim są ludzie z Samoobrony. Co to jest PiS i czego chce. Czym zasłużyła się Platforma. Skąd się wziął i z kogo się składa LiD. Ludzie to wiedzą.
I o tym, że ludzie to wiedzą, wiedzą politycy. Nie silą się więc na prezentacje programów, dyskusje o Polsce, jej bolączkach i koniecznych rozwiązaniach. Cynicznie walczą na plakaty.
Plebiscyt będziemy mieli!!! Nie wybory. Niestety.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)