To mój największy zarzut. Debata byłą miękka, kulturalna, nie spontaniczna, ułożona, niestety – wolna od emocji. Kto ją wygrał? Mam wrażenie, że Kaczyński . Zarówno w sensie merytorycznym, jak i retorycznym. Był w uderzeniu, Kwaśniewski się ledwie bronił. I to dość nieprzekonująco. Zastosował tą samą metodę, co niegdyś w czasie debaty z Lechem Wałęsą. Przyzwoity, spokojny i przewidywalny „Olek”. Taki, jakiego się lubi. Ale tym razem nie miał przeciwko sobie rozsierdzonego Lecha, ale równie spokojnego, kompetentnego, a kiedy trzeba zjadliwego Kaczyńskiego. Dobrana przez Kwaśniewskiego metoda w pełni chyba nie zadziałała.
Kaczyński przegrał moim zdaniem w nieco innym sensie (i to wobec dość wąskiej grupy niezdecydowanych przeciwników LiD). W debacie nie było czytelnego zderzenia mitów dwóch politycznych światów (III i IV RP); nie było tego „clash of civilizations”, na który i ja po cichu liczyłem. Nie sypały się iskry. Nie dowiedziono przewagi jednej mitologii nad drugą. W gruncie rzeczy można było uznać, że w studiu siedzi dwóch równorzędnych mężów stanu, szanujących siebie, opanowanych, przewidywalnych. Kaczyński jakby schował sztandar. A może zostawił go w szatni?
Trudno nie oddać jakiejś części prawdy Romanowi Giertychowi; debata w tym składzie to wzmocnienie lewej nogi. Ja powiem więcej; to wpakowanie się Kaczyńskiego do establishmentu, który dotąd reprezentował Kwaśniewski.
I jeszcze jedno. Naprzeciwko wygadanego „Prezia” siedział jowialny „Jarek”; niewiele się od siebie różnili. Telewizja nie zbudowała żadnej dychotomii; paradoksalnie studio upodobniło do siebie obu panów w sposób pewnie nie zaplanowany.
Może warto jeszcze spytać, dlaczego Kaczyński wybrał taki, a nie inny „image”?
Myślę, że odpowiedź jest dość prosta. Zagrał w stronę starszego elektoratu, który domaga się nie tyle (jak partyjni fedaini) potrząsania sztandarem, tylko wizerunku polityka spokojnego, przewidywalnego i budzącego zaufanie. Takim więc się pokazał i świadczy to jednoznacznie w stronę jakiego elektoratu pójdą PiS-owskie poszukiwania rezerw wyborczych.
* - tekst z wczesnych godzin porannych dnia wczorajszego. Myślę, że wciąż aktualny


Komentarze
Pokaż komentarze (8)