Dziś debata J. Kaczyńskiego z D. Tuskiem. Jeszcze kilka dni temu premier informował, że zmierzy się z najpoważniejszym liderem opozycji, po jego konfrontacji z Kwaśniewskim. Nagle sztab PiS zmienił zdanie i Kaczyński zdecydował się na odwrócenie sekwencji czasowej debat. Dlaczego?
Logiczne wydawało się wysłanie na pierwszy bój lidera PO ze znakomitym retorycznie i doświadczonym Kwaśniewskim. Można było zakładać, że spięty przed dwoma pojedynkami Donald Tusk wykrwawi się w zwarciu z Kwaśniewskim i potem będzie łatwym łupem dla premiera. Na dodatek sztab PiS miałby materiał poglądowy o metodzie i kondycji Donalda Tuska, niewątpliwe pomocny w przygotowaniach przed późniejszą debatą z Jarosławem Kaczyńskim.
A jednak odwrócono sekwencję. Premier zdecydował się na pojedynek z liderem PO w pierwszej kolejności.
Co stoi za tą decyzją? Jaka kalkulacja. Czyżby doradcy Kaczyńskiego bali się, że Tusk pokona (osłabionego chorobą) Kwaśniewskiego i na fali sukcesu będzie groźniejszym przeciwnikiem dla Kaczyńskiego? A może chodzi o coś zupełnie innego; oto premier jest w tak doskonałej kondycji, że nie ma wątpliwości co do jego przewagi nad Tuskiem i należy „sprawę załatwić” od razu? A może metoda Tuska jest dla „spin doktorów” PiS na tyle oczywista, że nie obawiają się żadnej niespodzianki? Trudno odgadnąć.
Mam na ten temat inną hipotezę. Otóż uważam, że Premier odpali w trakcie debaty jakąś niespodziankę, która w ostatnim tygodniu kampanii będzie mogła być wątkiem przewodnim anty-tuskowej agitacji. Co to będzie? Jaki argument, jakie fakty, jakie zarzuty, bądź podejrzenia – nie wiem. Nie mniej zmiana decyzji o terminie debaty wydłuża dystans między debatą i wyborami o kilka dni. Jak wiadomo te siedem dni – to najważniejszy etap kampanii. Klucz do sukcesu! Kampania nie znosi ciszy. Czymś PiS będzie ładował bardziej w Tuska, niż w PO. Co to będzie? Spodziewam się tego dowiedzieć właśnie dziś o 20.00


Komentarze
Pokaż komentarze (33)