Zewsząd słyszę, to rząd słaby, lub ledwie średni, rząd bez gwiazd, rząd poduszka, z której Donald Tusk będzie sięgał po prezydenturę. Nie ma gwiazd? A kogo byśmy w tym rządzie chcieli jako ‘platformerskie’ gwiazdy? Julię Piterę, Władysława Bartoszewskiego, Jana Rokitę? Bartoszewski w rządzie się znalazł jako sekretarz stanu w Kancelarii Premiera. Pitera znajdzie swoje miejsce, o czym już wiadomo, choć niewiele jeszcze wiemy o jej stanowisku i zapleczu instytucjonalnym. Jan Rokita? W tej kwestii opinie układają się dwutorowo; jedni twierdzą, że Rokita temu układowi rządowemu mógłby tylko szkodzić. Drudzy uważają, że Jan Rokita wejdzie do polityki i to rychło, acz na warunkach i w okolicznościach zdefiniowanych przez Donalda Tuska. Czyżby więc był schowanym na przyszłość „wunderwaffe”, co to wyjdzie na pierwszy front, gdy Tusk rozpocznie kampanię prezydencką? Może taka jego rola.
Dziś w radiu Tok FM spieraliśmy się z Piotrem Gabryelem, czy to dobrze, że w rządzie miast polityków z zapleczem pojawili się fachowcy. Piotr Gabryel twierdzi, że tzw. „fachowcy” są słabością tego rządu, bowiem zdani będą tylko na siłę polityczną premiera, ergo, nie będą w stanie sami przeprowadzić żadnego planu. Kwestionowałem ten pogląd. Po pierwsze dlatego, że w rządzie są ludzie o silnym zapleczu politycznym (myślę, że G. Schetyna mimo swojej roli w rządzi ciągle będzie kontrolował partię), a po wtóre, że rząd z czytelnym, jedno-ośrodkowym (tak naprawdę, nie zapominając o W. Pawlaku dwu-ośrodkowym) układem wpływu da szansą na lepsze zarządzanie; innymi słowy, w mniejszym stopniu utonie w intrygach i politykierstwie, a bliższy będzie rządowemu modelowi korporacyjnemu. Poza tym osobiście większe nadzieje pokładam w fachowości takich ministrów jak profesorowie Nowicki, Rostowski i Ćwiąkalski, niż w politycznych kompetencjach aspirujących do tych samych tek działaczy partyjnych PO.
Rząd jest niejednorodny. To prawda. Ma po stronie PO jednego niekwestionowanego lidera. Pozostali liderzy w jego składzie to niemal bez wyjątku „drużyna Tuska”. Za burtą na razie są rzeczywiści (lub domniemani) opozycjoniści z kręgów PO. Prócz tego fachowcy, od których lojalności wobec premiera będzie zależała ich pozycja w rządzie. Z drugiej strony nieliczna, ale skonsolidowana reprezentacja PSL, od harmonijnej współpracy z którą będzie zależało powodzenie przedsięwzięć parlamentarnych PO.
Mało gwiazd? Tego się nie boję. Pamiętajmy, że gwiazdy rodzą się w czasie. Myślę, że kilka z nich wypłynie w najbliższych miesiącach. Obstawiam prof. Rostowskiego (czyż nie ma tu analogii z debiutującym w 1989 roku Leszkiem Balcerowiczem), Radka Sikorskiego (to zresztą chyba już gwiazda) i Bogdana Klicha. Wiele zresztą okaże się po piątkowym ekspoze premiera, który zapewne definiując zadania z pewnością rozda również role. Szybko sprawdzimy, czy aktorzy, którym powierzono ich wykonanie sięgną poziomu gwiazd.


Komentarze
Pokaż komentarze (56)