Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
59
BLOG

Przykra próżnia w Paryżu po Tusku

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 35

Rzecz jasna, wczorajsza paryska klęska Wrocławia nie jest zawiniona przez nową ekipę rządową. Nad lokalizacją World Expo w stolicy Dolnego Śląska trzeba było pracować od lat jeszcze ciężej, jeszcze umiejętniej, jeszcze skuteczniej, środki przeznaczyć na promocję może niekoniecznie takie jak Korea, ale przynajmniej takie jak Maroko. Wtedy może byłoby lepiej, może by się udało. Tylko może. Ni mniej, ni więcej.

 

W całej sprawie martwi mnie nie tylko, że polska wzbierająca fala nie popłynie w świat na organizacji Expo, ale może nawet bardziej ‘pro-wska’ nieudolność, gnuśność, brak mobilizacji polskich polityków, brak dyscypliny. By osiągać narodowe cele, trzeba umieć o nie walczyć, a Expo jest niewątpliwie takim narodowym celem. To prestiżowy sukces,  otwarcie okna świat. Wiedzą o tym od dawna wszyscy organizatorzy, a osobliwie w ostatnich dniach Korea i Maroko, których najwyżsi przedstawicieli potrafili wesprzeć starania komitatów organizacyjnych nawet na ostatniej prostej.

 

 

Z polskich celebrities w Paryżu nie pojawili się ci, na których najbardziej czekano, prezydent i premier. Lech Kaczyński zapewne uważa, że ważniejsza jest mediacja w Gruzji, jego święte prawo. Co do Donalda Tuska, oficjalne wyjaśnienie brzmi, że nie udało mu się umieścić wypadu do Paryża w swoim kalendarzu. Może i tak, jestem w stanie w to uwierzyć. Jednak podejrzewam, że przyczyny były zupełnie inne. Premier z premedytacją nie wybrał się do Paryża, by nie dawać twarzy klęsce, której w żadnym stopniu nie był sprawcą. 

A więc chłodna kalkulacja? Jestem w stanie przyjąć racjonalnie i taki punkt widzenia; nie mniej serce mówi coś zupełnie innego. Człowiek, który ledwie kilka dni wcześniej mówił o nowej Polsce, o solidarności narodowej, o nowej motywacji, o cudach – winien być tam, gdzie go widziały tłumy jego wyborców. Właśnie po to, by potwierdzić wartość swoich – szczerych przecie – zapewnień.  Bał się być akuszerem porażki? Zrozumiałe. Ale mam nadzieję, że równie szybko stanie się dla niego zrozumiałe, że prawdziwy przywódca powinien z równą łatwością dawać się nieść na fali sukcesu, jak i umieć spojrzeć w oczy porażce. Inaczej, szybko straci zaufanie tych, co go wybrali.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka