Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
86
BLOG

Romans Koteckiej z TV, temat zastępczy (Jurkowi Jachowiczowi)

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 39

Ludzie to się lubią wyżywać. Od kilku dni postrachem wszelkich łamów jest Patrycja Kotecka, aktualnie wicedyrektor Agencji Informacji TVP. Nie napisać o Koteckiej, oczywiście nie napisać źle, nie uchodzi; o Koteckiej mówi się więc i pisze szeroko, jak o żadnym chyba wcześniej z szefów tzw. „Placu”. Dlaczego? Ano odgadnięcie przyczyn dla których Kotecka jest „trendy” nie jest specjalnie skomplikowane.

 

Czy chodzi o kwestie czysto zawodowe? Wątpię. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Kotecka jest uosobieniem wszystkiego, co w polskim rządzeniu mediami podłe i nieuczciwe. Plac Powstańców (niegdyś TAI, a teraz siedziba Agencji Informacji) nie takich rządców i manipulatorów już widział. Postaci niektórych z nich straszą do dziś wieczorami w ciemnych korytarzach budynku. Myślę, że na sprawę Patrycji Koteckiej splatają się w jedną całość jej osobiste niedelikatności, całkiem durne zapotrzebowanie na telenowelę, banalny rewanżyzm wobec minionej ekipy i leciutkie poczucie wolności, w stylu: ano wiadomo, ta ekipa jest przegrana, wiadomo, że odejdzie, no to walić już można bez strachu!!!

 

 

Tu pragnę podkreślić, że nie mam żadnej innej od powszechnie dostępnej wiedzy o aktywności Patrycji Koteckiej w AI TVP; nie mogę więc odnieść się do skarg i pretensji wobec niej bardziej (lub mniej) krytycznie od najgłośniej potępiających. Znam natomiast Plac Powstańców, a więc środowisko, w którym rodzą się programy informacyjne. To miejsce wyjątkowe, z absolutnie wyjątkowym genius loci. Większej liczby warstwic pokoleniowych, środowiskowych, politycznych, niż na "Placu" niema chyba nigdzie poza Woronicza. Ten światek rządzi się intrygą, plotkę, niechęcią osobistą, zawiścią i patologią. Na „Placu” zawsze były kliki, koterie i frakcje, które łączyło jedno: strach, co to nagle uchodził w powietrze wobec zmian rządzącej ekipy. To właśnie w takich chwilach „Plac” odreagowuje”. Dziś odreagowuje Kotecką.

 

A ta nadaje się do tego znakomicie. Młoda, interesująca, nie specjalnie doświadczona, szczerze oddana dawnej władzy, całkiem więc apetyczne danie zaprawione szczyptą pikanterii związanej z osobą jej rzekomego (albo prawdziwego) adoratora. Więc „Plac” – kiedy już może – znajduje sobie w niej kozła ofiarnego; osobę na którą można zrzucić ciężar winy, obarczyć wszystkimi własnymi grzechami. „Plac” jest w takich sytuacjach niesprawiedliwy do imentu; zawsze schlebia nowej władzy, zawsze zabija tych, którzy są już „na wylocie”. W ten sposób lansuje też temat zastępczy. Oddala prawdziwy problem, jakim jest fatalne uzależnienie TVP (a więc ponad wszystko publicystyki i informacji) od rządzących, na rzecz personalizacji zła. Trochę na zasadzie: instytucja jest dobra, tylko rządzą nią podli kretyni.

 

A błąd jest gdzie indziej. Błąd jest w samej instytucji, która co chwila wypluwa największe talenty i przyciąga uzależnione politycznie miernoty. To instytucję trzeba naprawić. Dać jej oddech, zdać się na podstawowe kryterium, zawodowstwo! Takie jest tło sprawy, o której wszyscy z taką pasją się rozpisują. Czyż nie dostrzegają dziwnej koincydencji czasowej między dzianiem się „afery Koteckiej”, a zmianą władzy? Czyż nie widzą, że odwaga wypływa trochę poniewczasie? I jeszcze jedno ad vocem wobec mojego przyjaciela Jurka Jachowicza (swoją drogą Jurku Kotecka, jak widać na zdjęciach z dzisiejszego Superaka, chyba nie jest naturalną blondynką), zapewniam Cię, że można niemal pstryknięciem palców zablokować technicznie przekaz satelitarny obcej stacji. Kiedyś, przy piwku opowiem Ci jak…

  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka