Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
423
BLOG

Marka Dochnala come back w fanfarach!

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 56

To się nazywa powrót na scenę publiczną! Marek Dochnal wrócił z przytupem nie tylko wrzucając kilka zgniłych jabłek w środowisko dziennikarskie, ale na dodatek dymisjonując premiera Donalda Tuska. Na szczęście nie w Alejach Ujazdowskich, tylko na antenie TVN w programie „Teraz My!” Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski – jak się dowiadujemy z prasy – odwołali premiera, bowiem lepszym dziennikarskim „żarłem” wydawał im się pierwszy po wyjściu na wolność wywiad z lobbystą. Zastanawiam się jak się dziś czują?

 

Pal sześć kwestię dyplomacji (na miejscu premiera nigdy bym więcej nie przyjął zaproszenia do tego ‘show’); ważniejsze jest jak się czują jako dziennikarze. Jasne; szli za tematem, premier miał festiwal 100 dni w każdym medium, Marek Dochnal jawił się jako super temat (i gwarantował super oglądalność). Edek zapewne całym sercem był za i do dziś argumentuje, że wybór był najsłuszniejszy z możliwych. Jednak gorzką pointą obecności Dochnala w programie jest totalna „wtopa” prowadzących. Miałem wrażenie, że byli tak przejęci przywilejem rozmowy z „super gościem”, że nie wiedzieli, o co pytać.

 

Sprawny retorycznie Marek Dochnal owinął ich sobie wokół palca (ach ten „dylemat weberowski między etyką powinności, a etyką odpowiedzialności”, cóż za cymes!!!) Z powagą w głosie opędzał się argumentem o toczącym się śledztwie, albo zbywał pytania odpowiedzią: „to bzdura”. A Morozowski i Sekielski kupowali to jak debiutanci, całkiem, jakby o Marku Dochnalu nie powstała już cała literatura, a do publicznej wiedzy nie przeszły tysiące barwnych i godnych pytań szczegółów.

 

Z konkretów Marek Dochnal zasypał (prócz permanentnej ofiary losu – Zbigniewa Wassermana) szefa krakowskiego ośrodka telewizyjnego Witka Gadowskiego i dziennikarkę Wprost – Dorotę Kanię. Waga postawionych dziennikarzom zarzutów jest różna: Gadowski miał być emisariuszem ministra Ziobry proponującym status „świadka koronnego”, zaś Dorota Kania miała pożyczać pieniądze od kogoś z rodziny Dochnala.

 

Gadowski natychmiast odciął się od słów lobbysty i kieruje sprawę do sądu, zaś Dorotę Kanię zawieszono w macierzystej redakcji. Oczywiście nie zamierzam pouczać jej szefa, ale wobec dość powszechnej wiedzy o pewnych skłonnościach konfabulacyjnych lobbysty może to trochę za wiele? Staszku drogi, redakcjo Wprost – zejdźcie z tej drogi!!! Zróbcie za to wywiad z lobbystą. Trochę mądrzejszy i bez niegrzecznego dymisjonowania premiera z waszych łamów!!!

 

Inaczej niż biedny TVN.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Polityka