Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
98
BLOG

Igorowi Janke i innym ksenofobom

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 53

Niestety na skutek nieobecności w kraju ominęła mnie pasjonująca dyskusja o przyznaniu przez Pana Prezydenta Rogerowi Guereiro polskiego obywatelstwa, w której to sprawie nie tylko posypały się gromy, ale doszło do widowiskowej erupcji narodowych sentymentów.

 

Właśnie przed dwoma dniami wróciłem z USA, kraju, w którym mieszka ileś tam milionów ludzi poczuwających się do polskości, a jeszcze więcej mających świadomość polskich korzeni.  Ostrożna kalkulacja każe domniemywać, że jest ich sporo powyżej dziesięć milionów. Z niewielką częścią z nich się spotkałem, innych, wraz z ich poglądami spotykałem od dziesięcioleci. Czy czytelnik zgadnie, jakie jest największe marzenie Polonusa w Stanach? Pytanie tyleż banalne, co odpowiedź oczywista: zalegalizowanie statusu w USA, czyli najpierw ‘zielona karta’, potem (jak najszybciej!) obywatelstwo.

 

W prywatnych rozmowach, kiedy się ich pyta, czy czują się Amerykanami, zawsze odpowiadają, że Polakami. Zresztą ta modna w Ameryce tożsamość etniczną, przybiera w wypadku Polaków formy niekiedy groteskowe. Kto ich nie zna, niech się przejedzie na Jackowo. Jednak w ich życiu, ‘zielona karta’, a potem obywatelstwo jest wartością najcenniejszą. Dlaczego? Nie kryją motywacji; chodzi o głównie o przywileje socjalne i amerykański paszport; motywacja jest więc ściśle materialna.

 

Zastanawiam się, kto ma im to za złe, tam w Ameryce i tu w Polsce? My, znad Wisły wcale się nie dziwimy. Zjawisko jest tak powszechne i naturalne, że ów czysty cynizm nie razi, co więcej nawet w kręgach ludzi swojej polskości świadomych  (a za oceanem bywałych) istnieje moda, żeby jednemu z dzieci dać się urodzić w USA; wedle reguły, że Amerykanin w rodzinie się przyda. Czyż nie? Ów szybki awans obywatelski nieumiejących niekiedy kilku zdań po angielsku sklecić Polaków (w starszym pokoleniu na Jackowie to ponad 50%) nie podobna się zaledwie drobnemu procentowi Amerykanów, głównie WASP. Większość przyjmuje owo zjawisko z bierną akceptacją; w zgodzie z zasadą, że jeśli ktoś do czegoś ma prawo, to powinien móc je zrealizować. Owych polsko-amerykańskich analfabetów w kręgach WASP-ów się nie szanuje, opowiada się o nich dowcipy, ale nikt nie podważa ich prawa do wywieszania na ganku amerykańskiej flagi.

 

A amerykańscy Polacy wynarodowieni? W USA mają status równy innym grupom post-narodowym. Wyróżniają się katolicyzmem i dziwnie brzmiącymi nazwiskami. Po polsku nie mówią, gazet polskich nie czytają , polska telewizja, jak i sama Polska niewiele ich interesuje. Są u siebie „równi między równymi”. Nie lubi się ich gdzie indziej - nad Wisłą; to tu tak lubimy się zżymać, że się wykorzenili, że zatracili wartości, że odcięli się od polskiego patriotyzmu, tradycji przodków, etc. A oni są po prostu szczerymi Amerykanami, jeden patriotyzm zastąpili drugim i ojczyznę Walta Disneya mają za swoją.

 

Wróćmy do dyskusji o Brazylijczyku Guereiro. Czy w ataku na prezydenta za obywatelstwo dla futbolisty Rogera nie wyraża się swoista „mentalność Kalego”; jeśli Polak z pobudek pragmatycznych żebrze o obywatelstwo amerykańskie, to jest ok., a gdy robi to w Polsce Brazylijczyk (z tych samych pobudek), to już jest obraza wartości narodowych. Czemu nie akceptujemy faktu, ze ktoś legalnie korzysta ze swego prawa? Czemu zwyczajnie nam nie imponuje, ze człowiek z ojczyzny futbolu chce grać pod polskim sztandarem? Czemu odmawiamy mu takiego prawa? Jaki kryje się za tym prawdziwy motyw? Dbałość o czystość rasy? Świętość polskiego patriotyzmu?

 

Litości! Żyjemy w świecie przemieszanych narodów. Ludzie z różnych stron świata mieszkają już wszędzie. Także i w Polsce żyją przedstawiciele – głównie na skutek migracji – już kilkuset narodowości. Za chwile będzie ich więcej. Nie mam nic przeciwko temu, żeby nadawać im status obywateli, zwłaszcza jeśli wniosą do naszego kraju jakieś wartości. Zatem witam z szeroko otwartymi rekami Polaka Rogera (teraz pewnie Rodżera) Guereiro, a Igora Janke, naszego niepoprawnego gospodarza (i krypto-ksenofoba) pytam: czy byłbyś równie wstrząśnięty, jeśliby Pan Prezydent nadał obywatelstwo jakiemuś nie mówiącemu po Polsku Tybetańczykowi? I czy szczerze byś uwierzył w jego wyznania o głębokiej chęci bycia Polakiem? Kolego…..

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Polityka