Tak przynajmniej postawił sprawę dziś rano w TOK FM Kamil Durczok. Mam wrażenie, że zgadzało się z nim większość rozmówców. Oto zdaniem kolegów, nawet jeśli pułkownik nie mógł zrobić nic, przesunięciem samochodu BOR na koniec kolumny prezydenckiej został zaskoczony równie mocno, co decyzją prezydenta o zmianie marszruty, oficerski honor powinien nakazać mu złożyć legitymację… Świadomość bowiem, że nie umiał (czyli nie umie!!!) wywiązać się z obowiązku ochrony głowy państwa, nie powinna dawać mu spokoju… Rzadko bronię pułkowników. Ale tym razem sprawa szyta jest na tyle grubymi nićmi, że muszę.
Otóż nie mam żadnych wątpliwości, że zza sprawy pułkownika Olszowca wystaje kiepsko ukrywana intencja przypieprzenia prezydentowi. Bo pojechał, gdzie nie trzeba, bo wystawił się sprytnym Gruzinom, bo zakpił z niego (może?) Saakaszwili, bo z igły zrobiono widły i świat się śmieje (niestety po rosyjsku). Problem w tym, że żadnego formalnego zarzutu prezydentowi postawić nie można. Zachował się jak chciał, procedury nie wiążą go na tyle, że zmieniając marszrutę i nie dopilnowując bhp złamał prawo. Czyli jest nietykalny. Komuś więc trzeba spuścić manto. Biedny Olszowiec nadaje się do tego idealnie. Nie dopilnował, opuścił prezydenta, nie skonsultował z przełożonym kwestii zmiany marszruty i tym podobne bzdury.
Ano nie! Olszowiec niczemu nie jest winny. Często się zdarza, że w kolumnach dyplomatycznych opiekę nad VIP-ami na terenie własnego kraju przejmują lokalne służby. Trudno wręcz sobie wyobrazić, że prezydenci Stanów, Francji, czy Niemiec – gdy mają taką wolę i zaproszą do limuzyny prezydenckiego gościa z Polski – zgodziliby się, by za nim pakował się w najbliższe otoczenie samochodu polski BOR. Sprawa jest w zaufaniu do lokalnej ochrony, jej wyczucia sytuacji i profesjonalizmu. Jeśli w całej gruzińskiej awanturze, ktoś wykazał się nonszalancją i bezmyślnością (bądź sprytem), to Gruzini, nie Olszowiec. Dlatego przedkładam postulat. Zamiast domagać się dymisji Olszowca wymuśmy natychmiastową dymisję Saakaszwilego… I to całą powagą autorytetu państwa polskiego. Bo któż jest winny, jeśli nie on…


Komentarze
Pokaż komentarze (28)