Z pierwszej wersji "Raportu Karskiego":
“Stosunek Żydów do Polaków jest podobny do ich stosunku do Niemców. Powszechnie daje się wyczuć, że radzi byliby, aby w stosunku Polaków do nich panowało zrozumienie, iż przecież oba narody są niesprawiedliwie gnębione i to przez tego samego wroga. Tego zrozumienia wśród szerszych mas społeczeństwa polskiego nie ma. Stosunek ich [Polaków] do Żydów jest przeważnie bezwzględny, często bezlitosny. Korzystając w dużej części z uprawnień, jakie nowa sytuacja im daje. Wykorzystują wielokroć te uprawnienia – często nadużywają je nawet. Zbliża ich to w pewnym stopniu do Niemców”. (str. 6)
“[Niemcy] Próbują wygrać nasuwające się konflikty między polską policją, czy innymi polskimi szczątkowymi urzędami lub urzędnikami, a szerokimi warstwami społeczeństwa, zawsze prawie stając ‘po stronie ludu’ i w końcu… »Niemcy, dopiero i nareszcie oni, pomogą Polakom do zrobienia porządku z żydami«” (str. 9)
“Żydzi płacą, płacą, płacą… a polski chłopek, robociarz, czy głupi zdemoralizowany kapcan półinteligent robią uwagi: »No, ci dopiero dają im szkołę« – »od nich trzeba się uczyć« – »przyszedł koniec na żydów« – »nie ma co, trzeba podziękować Bogu, że przyszedł Niemiec i wziął się za Żydów« itd.” (str. 10)
“Rozwiązanie kwestii żydowskiej przez Niemców – muszę to stwierdzić z całym poczuciem odpowiedzialności za to, co mówię – jest poważnym i dosyć niebezpiecznym narzędziem w rękach Niemców do »moralnego pacyfikowania« szerokich warstw społeczeństwa polskiego.
Oczywiście byłoby błędnym przypuszczać, że tylko ta sprawa będzie skuteczna i zjedna im uznanie społeczeństwa. Naród nienawidzi swego śmiertelnego wroga – ale ta kwestia stwarza jednak coś w rodzaju wąskiej kładki, na której przecież spotykają się zgodnie Niemcy i duża część polskiego społeczeństwa”. (str. 11)
“Dalej – obecny stan stwarza podwójne rozbicie wśród ludności tych ziem. Po pierwsze: rozbicie między Żydami a Polakami w walce ze wspólnym i śmiertelnym wrogiem, po drugie: rozbicie wśród Polaków, z których jedni gardzą i oburzają się na barbarzyńskie metody Niemców /zdając sobie przy tym sprawę z grożącego niebezpieczeństwa/, a drudzy patrzą na nie /a więc i na Niemców/ ciekawym i często zachwyconym wzrokiem, mając za złe pierwszej grupie jej »obojętność w stosunku do tak ważnej kwestii«”. (str. 11)



Komentarze
Pokaż komentarze (8)