Żonglowanie w mediach skrawkami informacji jest najoględniej mówiąc nieetyczne i prowadzi do dezinformacji opinii społecznej.
Brak odpowiedzialności, jaki wykazał już wczoraj pan płk Edmund Klich w programie Teraz MY krygując się, że najpierw nie ma uprawnień by mówić o szczegółach śledztwa, a potem ujawniając informacje, które jak twierdzi mecenas Rogalski, przedstawiciel tzw. „rodzin smoleńskich”, są nie do końca prawdziwe, skreśla go z funkcji szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.Ktoś dziś powiedział, że zachowywał się jak celebryta i chyba miał rację.
Dziś wszystkie media miały leitmotif by swoje programy wypełnić dyskusjami o tym, co się działo w kokpicie Tupolewa, kto kogo naciskał, do czego nakłaniał i jak przebiegały ostatnie minuty, wręcz sekundy tego tragicznego lotu.
Ale czy to wniosło cokolwiek nowego do sprawy wyjaśnienia tej tragedii, poza skokiem oglądalności i słuchalności?
I może właśnie o to chodzi, by coraz więcej niejasności zaciemniało obraz niekompetencji i braku organizacji?
W dzisiejszym wydaniu Misji Specjalnej zrobiono porównanie pomiędzy przeszukiwaniami i badaniami szczątków, jakie prowadzono po zamachu bombowym w Lockerbie na samolot Pan Am 103 a stwierdzeniem, a właściwie wyrzutem płk Klicha w stronę pytających na konferencji o tym, że jak to ujął: „mam zbierać tyralierą każdy najmniejszy drobiazg”? Pokazuje to ogromną przepaść w podejściu i szacunku dla tych, co zginęli w naszym TU154 PL 101.
==========
PS. Jeszcze w uzupełnieniu do poprzedniego wpisu z 23 maja:
Pan marszałek Komorowski potrzebował aż ekspertyzy prawniczej by stwierdzić, że ogłoszenie stanu klęski odsunie termin wyborów. A wystarczyło dokładnie wczytać się w treść ustawy. Bo jak by nie było toż to posłowie ją pisali i uchwalali, a pan marszałek posłem jest i basta.
Prognozowany poziom frekwencji na 20 czerwca zapewne pokaże, co myślą obywatele o wyborach i wybieranych.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)