W naszej ojczyźnie jest wciąż zbyt wiele słów nic nieznaczących, ale patetycznych, mających wprowadzić pozornie spokój w serca maluczkich.
Wypowiadane ochoczo przez przedstawicieli władzy, ubrane w odpowiedni ton i tembr, wpadają w nieświadome podstępnej ich roli uszy.
Dziś jest jeden z takich dni, kiedy padają właśnie słowa. A skłoniły mnie do refleksji, po moim wielomiesięcznym milczeniu, dzisiejsze słowa prezydenta Komorowskiego, który powiedział, że „nikt nie ma Polski na wyłączną własność”.
Można by zgodzić się z tym stwierdzeniem gdyby nie odmawiano nam prawa do stanowienia o naszej przyszłości, czy to za sprawą decydowania o owocach naszej pracy, czy przyszłości naszych wnuków a nawet i prawnuków, bo zostawiając im w spadku zadłużoną Polskę ktoś tu mija się z prawdą, ktoś tę prawdę skrzętnie okrywa słowami. Polskę dawno wzięto w arendę, między innymi za sprawą słów „p…lić wyborców” i „ciemnego ludu”. A prawda jest w tych słowach bolesna dla świadomych sytuacji, bo mimo, że od wielu lat lud wie, że klasa polityczna ich mami to nadal co wybory oddaje Polskę w ich ręce.
Mimo wszystko kocham moją Ojczyznę „… gdzie kruszynę chleba, Podnoszą z ziemi przez uszanowanie, Dla darów Nieba…”.
Dlatego, że jeszcze nie zginęła, jeszcze wciąż jest Nasza „Miejmy nadzieję!... nie tę chciwą złudzeń, Ślepego szczęścia płochą zalotnicę, Lecz tę, co w grobach czeka dnia przebudzeń, I przechowuje oręż i przyłbicę”. To przeszłość Nas ukształtowała, naszą tożsamość, nasze poczucie wspólnoty, naszą Polskość.
Teraźniejsza wiedza i świadomość budują podstawy przyszłości, pamiętajmy o tym, że nie tylko naszej, ale przede wszystkim dzieci i wnuków. Dlatego prawdą jest, że nikt nie ma Polski na własność, zwłaszcza wyłączną.


Komentarze
Pokaż komentarze