Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili.
Już niedługo, bo za dwa tygodnie, tj. 13 stycznia 2013 r. ruszy po raz kolejny wielkie przedstawienie pod nazwą Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka. Tym razem do tradycyjnej zbiórki na dzieci dołączono seniorów, którym orkiestra chce zapewnić godną opiekę medyczną.
Rozpisywanie się o faryzeizmie całej otoczki tego przedsięwzięcia nie ma sensu ni celu, bo zrobiono to wielokrotnie w ubiegłych latach i przez innych publicystów i polityków.
W tym miejscu przypomniał mi się pewien cytat z Nowego Testamentu Mt 6, 2-4
„Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
„Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Co zwróciło moją uwagę i zastanowiło przy okazji tej akcji to ciekawe konteksty: społeczny i socjologiczny.
Społeczny, bo jest zauważalne od lat rozrywanie więzi rodzinnych między innymi poprzez wyalienowanie ekonomiczne członków rodziny, zwłaszcza seniorów. Polega to najogólniej rzecz biorąc na stworzeniu całego systemu prawno-finansowego mającego na celu zaniechanie zależności i odpowiedzialności za siebie w najmniejszej grupie społecznej, jaką jest rodzina, czyli dziadkowie - rodzice – dzieci – wnuki itd.
Można by tu pisać o buncie, niezrozumieniu się pokoleń, ale one zawsze były obecne i o ile nikt nie ingerował z zewnątrz to docierały się te relacje wewnątrz rodziny, czasem z pomocą przyjaciół. Groźniejsze zjawisko nastąpiło, gdy do głosu dopuściliśmy urzędników państwa, którzy wymyślili tzw. ubezpieczenia społeczne i podstawy prawne do ich usankcjonowania. Tak więc dotychczasowy łańcuch zależności i odpowiedzialności międzypokoleniowej został rozerwany tym dość prostym zabiegiem, wymyślonym w czasach Bismarcka a dopracowanym i ulepszony po II wojnie światowej. Pierwotnie wprowadzony, jako dobrowolny, następnym krokiem był już dobrowolny przymus. Państwowe zarządzanie składkami na fundusze emerytalny i zdrowotny, legislacyjny chaos i wręcz niechęć kolejnych rządzących do uregulowania, a może raczej deregulacji, doprowadziły do stanu katastrofy i realnej groźby niewypłacalności w niedługim czasie. Prezes Centrum Adama Smitha pan Robert Gwiazdowski nie raz i nie dwa o tym pisał i mówił. Innym aspektem, niejako pochodną, jest to, że składki na emerytury w zamyśle mające zabezpieczyć ekonomicznie przyszłe nieprodukcyjne życie naszych dziadków i rodziców, a w konsekwencji również nasze, spowodowały to, że przestaliśmy martwić się o naszych rodziców. Przecież będą mieli spokojną starość za własne, odłożone w ZUS pieniądze, prawda?. Więc, po co przejmować się mają wnuki dziadkami, rodzice dziećmi, pomagać im, wspierać itd. itp.
Socjologiczny, bo społeczeństwo na tym straci, o ile już nie straciło, kulturowo przeobrażając się w zbiór jednostek o samolubnym, konsumpcyjnym i hedonistycznym nastawieniu. Takim zbiorem łatwo jest manipulować odpowiednią propagandą, reklamą czy wreszcie zwykłą codzienną informacją. Dzisiejszy sukces w stworzeniu Nowego Człowieka zawdzięczamy spolegliwości i społecznemu grzechowi zaniechania w przeciwstawieniu rodzącym się już we wczesnych latach XIX wieku ruchach socjalistyczno-komunistycznych a opartych na hasłach zaczerpniętych z czasów rewolucji we Francji. Niewczesny lament, dzisiejszych socjologów, piszących o zachodzących w tym wymiarze zmianach społecznych uczone rozprawy, ba! zdobywających tytuły naukowe oparte o badania tego zjawiska, jest dla mnie łabędzim śpiewem, krokodylimi łzami. Oczywiście nie chcę wszystkich wrzucać do jednego worka, że niby nieczuli i „bez serca”, ale stworzono dla nich „temat i miejsce pracy”.
Na szczęście proces taki nie zachodzi zbyt szybko i mogę z całą odpowiedzialnością napisać, że mimo tego, iż demontaż rodziny jest widoczny, to tak jak z chorobą, może on się cofnąć, bo zdrowej tkanki wciąż jest pod dostatkiem. Wciąż mimo usilnej propagandy to Rodzina, w której Ojcem jest mężczyzna, a Matką kobieta jest oparciem dla młodego człowieka, to rodzina jest przechowalnią wiary, tradycji i patriotyzmu.
Niedzielny hałas, jaki urządzi nam orkiestra 13 stycznia owszem, pewnie przyniesie jakąś ulgę, ale niektórym tylko ulgę sumienia poprzez wrzucenie datku na WOŚP i to na krótko.
Natomiast z tymi, których godność ma być wspierana medycznie trzeba być 365 dni w roku, by się nimi opiekować, wspierać ich ducha dobrym słowem a nie chemią koncernów farmaceutycznych. Dlatego tak ważne jest by je stale budzić w sobie: sumienie i pamięć o tych którzy dali nam życie a teraz ich własne zależy od nas. Doskonale to robi dobre wychowanie w rodzinie, jaka by ona nie była, bogata czy biedna w środki materialne. Najbogatsza jest ta, która ma zrozumienie, dobre słowo i czyny miłości wobec tych, którym zawdzięczamy życie.
Zresztą, jaka to godność, gdy trzeba po nią stanąć w kolejce i prosić fundację Orkiestry, a ta będzie rozpatrywać jak i gdzie przydzielić, bo i tak nie starczyłoby dla wszystkich. Zwykła propaganda by za rok znów wkręcać nas do swojej orkiestry.
A na koniec już przychodzi mi do głowy pytanie w kontekście ostatnich wypowiedzi medialnych pana Owsiaka o eutanazji: czy to może znaczyć, że WOŚP już rozszerzyło zakres swojej zbiórki na godną opiekę seniorów, która będzie polegałaby na eutanazji!?


Komentarze
Pokaż komentarze (47)