Robert Bothari Wołkiewicz Robert Bothari Wołkiewicz
47
BLOG

Negawaty w czasach blackout'ów

Robert Bothari Wołkiewicz Robert Bothari Wołkiewicz Polityka Obserwuj notkę 0

Najpierw dwa linki dla zainteresowanych:

Polityka Energetyczna Polski do 2030 roku

Uwagi SEP i SEREN odnośnie powyższego dokumentu zamieszczone w Postępach Techniki Jądrowej 3/2008

 

            Przyznam, że jak czytam o tym, że negawaty zapewnią nam spokojne funkcjonowanie, to mi się nóż w kieszeni otwiera (dla niezorientowanych - negawat to zaoszczędzona moc). Ich zwolennicy twierdzą, że w Polsce nie musimy budować nowych elektrowni, bo wystarczy zacząć oszczędzać. To niestety skrajnie niebezpieczne i nieodpowiedzialne podejście. Same parametry ekonomiczne podają odmienne dane.

            Grupa krajów europejskich (25) zużywa 1108 TWh energii ostatecznej kosztem 1141 Mtoe (toe - tony ekwiwalentu w oleju opałowym) energii pierwotnej. Daje to stosunek 103:100 (w krajach 15-tki jest to niemal 1:1). W Polsce mamy 43 TWh kosztem 60 Mtoe - 139:100. W teorii możemy zmniejszyć marnotrawstwo o 36%, w praktyce kosztowało by nas to bardzo dużo. Sama różnica w średniej cenie energii elektrycznej w Polsce (5,1 eurocenta/kWh) i w Europie (7,6 eurocenta/kWh) mówi za siebie. Za nowoczesną, oszczędną i zieloną energetykę (14,3% energii odnawialnej w Europie a 2,9% w Polsce) płacą jej odbiorcy.

            Zwolennicy negawatów podają jako wskaźnik zużycie energii / PKB, jako argument, że oszczędności może być dużo więcej. Niestety nie jest to prawdą. Europa utrzymuje go na wysokości około 200 geo/Euro, w Polsce to 574geo/Euro. Oznacza to tylko tyle, że jeszcze nie osiągnęliśmy tego poziomu rozwoju i dobrobytu co zachód. Nadal przed nami długa droga, by osiągnąć to, co tam jest już standardem. Moją tezę popiera też fakt, że zużycie energii na osobę jest średnio w Europie 2,15 razy wyższe niż w Polsce. 

            Wnioski są zatrważające. Nie dość, że nasza energetyka jest zacofana technicznie, nieoszczędna i „brudna”, to chcą dogonić gospodarczo zachód musimy uwzględniać zwiększone zapotrzebowanie na energię. Dlaczego zacząłem od linków do Polityki Energetycznej? Bo od czasów kiedy rządzące parę lat temu SLD wpisało energetykę jądrową do tego dokumentu (wtedy z numerkiem 2020) nic się nie ruszyło. Samo SLD nie zrobiło nic więcej. Rządy Marcinkiewicza i Kaczyńskiego spłodziły tylko następny dokument, równie pokrętny jak ostatni stworzony przez PO. Jak z większością reform, tak i z wprowadzaniem energetyki jądrowej nasi politycy, niezależnie od frakcji się nie spieszą. Dlaczego tak jest ładnie opisał w „Czasie wrzeszczących staruszków” RAZ. Tyle, że w tym wypadku jest to w dużym stopniu totalna niewiedza. Budowa elektrowni jądrowej, to nie tylko konstrukcja samego budynku i reaktora. Konieczne są konsultacje społeczne (rzadko kto wie jak działa siłownia jądrowa), ujednolicenie i uporządkowanie prawodawstwa, znalezienie i przebadanie miejsca i znalezienie strategicznego inwestora. Inwestor musi pozyskać fundusze, wykonawcę, kadrę i ostateczne - wybudować samą elektrownie. Specjaliści szacują to na 17-18 lat. Jeżeli elektrownia miała by działać od 2022 roku, jak deklarował rząd SLD, to jesteśmy spóźnieni przynajmniej o 4.

            Jak na razie nasze rządy nie zrobiły niemal nic, co mogło by ochronić nas przed niedoborami energii w najbliższym czasie. Pozostaje mieć nadzieje, że gospodarka jak zwykle wyreguluje się sama. Szkoda, że to zawsze odbywa się kosztem użytkownika końcowego.

 

Wszystkie powyższe dane i wskaźniki są przedstawione na podstawie informacji Eurostatu na rok 2006.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka