Jeśli chodzi o samego prof.Piotra Żuka, to nic o nim nie wiem, zaczynałam studia, gdy on je kończył, mówiło się, że jest taki doktorancik na uczelni i prowadzi zajęcia, ale zupełnie go nie kojarzę. Nie słyszałam za moich czasów o jakichś skandalach obyczajowych, inna sprawa, że zupełnie mnie nie interesowało życie związane z naszym instytutem. Dlaczego? Ponieważ wielu pracowników mojego instytutu było nie nauczycielami, wykładowcami, a zwykłymi lewicowymi propagandzistami. Naganiaczami młodego narybku do struktur postkomuszych. Ja sama usłyszałam kiedyś propozycję od doktoranta pozytywnej oceny na semestr pod warunkiem uczestnictwa w wiecu młodzieżówki z SLD. Jak widać z opisu w linku, sytuacja po latach nie uległa zmianie. A nawet nabrała rumieńców.
Poczytajcie sobie, co wyprawia na uczelni wrocławskiej nowa, lewicowa jakość. Przewodniczący Komisji Kultury, Nauki i Edukacji w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
A tu autoprezentacja naszego milusińskiego. Nic to, że z błędem, w końcu jak postęp to postęp.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)