Już widzę pędzących w moją stronę "tłumaczy" języka Ojca Dyrektora:) W tym tych którzy będą mi chcieli coś tłumaczyć ręcznie dosłownie i w przenośni.
Kiedy stworzył mechanizm robienia biznesu na tysiącach babć i ich emerytur tłumaczyli mi: no dobry biznesmen przecież, co to szkodzi. Można mieć wątpliwości czy godzi się księżą suknię wykorzystywac do robienia biznesu ale przecież nie wszyscy je mają.
Kiedy zaginęły pieniądze zbierane rzekomo na ratowanie Stoczni Gdańskiej na urodzinach salonu bardzo sympatyczny skądinąd kolega tłumaczył mi: na pewno poszły na zbożny cel... no na pewno
Kiedy Rydzyk obrażał żonę prezydenta jego słowa rozmyły się we mgle niepamięci.
Kiedy Ojciec Król szarpał niechętnego sobie blogera mówiono mi: a po co bloger tam lazł?
Podczas pielgrzymki Radia Maryja na Jasną Górę rozgrzany kampanią promocyjną swojej sieci komórkowej wg. wp.pl Ojciec dyrektor powiedział: "...Kochani, o jeszcze murzyn! O Boże, on się jeszcze nie mył! Chodź tutaj bracie, on się nie mył wcale..."
Czy ktoś mógłby mi wyjasnić co Ojciec dyrektor miał na myśli i gdzie tkwi zbożny cel jego przesłania?
Inne tematy w dziale Polityka