Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
95 obserwujących
1631 notek
567k odsłon
  90   0

Kto wygrywa, kto przegrywa?

Jaka może być ocena sytuacji światowej przy analizie wpływu konfliktu ukraińskiego?

W Polsce medialnie wygrywa Zachód, a na niwie militarnej - Ukraina. W  myśl tez propagandowych - Rosja już w zasadzie nie istnieje. Ten kadłubek, który pozostał jest izolowany i tylko kwestią czasu jest, kiedy się rozpadnie.

Gospodarczo - Rosja "wyjada" resztki zapasów i niedługo przyjdzie tam ludziom trawę jeść i to wygrzebaną spod śniegu.

Ideowo - to potwór żywiący się mordami i czerpiący z tego satysfakcję. I dla tej "rozkoszy" gotów jest do największych poświęceń. Marzeniem jest oczywiście rozszerzyć możliwości tych działań na jak największą część świata.


Mniej więcej - taka jest narracja naszej propagandy, a co ciekawe, znaczny procent mieszkańców Polski to akceptuje.

A jak się ma to do rzeczywistości?


Militarnie - ukraiński nacisk na Rosjan słabnie, a wczoraj nawet sztab ukraiński przyznał, że praktycznie na całym froncie nastąpiło wzmocnienie sił rosyjskich.

I nie należy zapominać, że walki toczą się na terenach, które były ukraińskie przed konfliktem. Owszem, nieco terenu "odbito", ale i tak w żadnym miejscu nie nastąpił powrót do linii z lutego br.

Wszelkie dane wskazują, że kończą się możliwości mobilizacyjne, a znaczna część wojsk przeszkolonych (na terenie głównie Polski, Anglii, ale i innych) została "zużyta" w czasie ostatniej ofensywy,  a ta nie przyniosła zbyt wielkich rezultatów.

Do tego Rosja zmieniła taktykę niszcząc infrastrukturę energetyczną, co musi prowadzić do chaosu i osłabienia woli walki Ukraińców. (Gdzieś mignęła mi uwaga, że doszło do ekscesów na tle niedogodności związanych z walkami - SBU użyła broni względem cywilów. Czy to prawda? Czas pokaże, bo problemy narastają).

Czy Rosja przegrywa gospodarczo? Cały czas pojawiają się uwagi, że Rosji brakuje (braknie ) części do produkcji zbrojeniowej - zwłaszcza komponentów rakiet. To przejaw braku wiedzy, albo świadoma manipulacja. Jeśli Rosja używa np. mikrochipów w produkcji zaawansowanych systemów, to można być pewnym, że zakupiono ich tyle by wystarczyło na produkcję do końca świata i o dzień dłużej. W dziedzinach podstawowych zaopatrzenia społeczeństwa - Rosja jest samowystarczalna, chociaż mowa o potrzebach podstawowych.


A jak jest po stronie "Zachodu"?

Europa ma problemy z surowcami energetycznymi. Chodzi głównie o gaz. Można sądzić, że na ogrzewanie wystarczy, ale  brak surowca do produkcji chemicznej. Do tego covid spowodował zerwanie więzi kooperacyjnych - nastąpiło przerwanie produkcji  w niektórych działach (brak chipów używanych w produkcji samochodów, ale i urządzeń domowych).

Z racji braku dostaw taniej żywności ukraińskiej (i rosyjskiej) występuje zagrożenie głodem w Afryce, co skutkować może (będzie) falą migrantów i to migrantów zdesperowanych. Mogą więc wystąpić poważne problemy społeczne nasilając już istniejące.

W USA wystąpił z kolei problem, który kiedyś stanowił o potędze Ameryki - chodzi o zdolność szybkiej organizacji produkcji i jej dostosowania do bieżących potrzeb.Zajawki informacyjne mówią o brakach w produkcji zbrojeniowej - choćby pocisków 155 mm. USA zwróciły się do Korei Płd. o  pomoc produkcyjna. (Rosja z podobną sprawą wystąpiła do Korei Płn.).  Także w innych działach występują coraz większe opóźnienia. Przecież znaczna część obiecanej broni ma zostać dopiero wyprodukowana i to w dosyć odległej przyszłości.

Ilustracją jest polski przypadek zamówień wyrzutni HIMARS. Polska chciała nabyć chyba 400 sztuk. A tymczasem czas realizacji wynosi kilka (a może i kilkanaście) lat. W przyszłym roku ma być dostarczone 20 takich wyrzutni. Do tego sprawa pocisków itd.

W efekcie Polska zamówiła wyrzutnie i pociski o zbliżonych parametrach w Korei Płd. i ma je otrzymać stosunkowo szybko. Tymczasem amerykanie się obudzili i stwierdzają, że mogą zwiększyć produkcję, a nawet kooperować w tym zakresie. Tyle, że taka informacja to "musztarda po obiedzie". Utrata rynków zbytu już nastąpiła. Zwłaszcza, że broń amerykańska nie jest dostosowana do polskich warunków - jak w przypadku zbyt ciężkich Abramsów.


Problem utraty rynków zbytu i to nie tylko w dziedzinie militarnej - jest narastającym problemem całej Europy. Do niedawna można było mówić o europejskiej przewadze technologicznej. Obecnie świat, a w szczególności Azja, dysponuje technologiami na zbliżonym poziomie, a do tego ma tanią siłę roboczą.

Jak pisałem - nastąpiło przerwanie więzi kooperacyjnych, co zablokowało produkcję. Doszły (znaczne) koszty transportu i do tego brak surowców; Europa jest pod tym względem bardzo uboga. W efekcie należy liczyć się z utratą rynków, gdyż produkcja europejska zastąpiona zostanie (zostaje) tańszą azjatycką, a o jakości nieodbiegającej od europejskiej. Czy VW jest lepszy od Toyoty w brazylijskim buszu? Owszem, są jeszcze rynki finansowe kontrolowane przez Zachód. Jednak wraz z tworzeniem alternatywnego systemu rozliczeń -  rola  finansów jest ograniczana, aż do zaniku. 

Czym się to musi skończyć?

Znacznym obniżeniem stopy życiowej w Europie. Do tej pory była ona znacznie zawyżona z racji jeszcze kolonialnych zależności i eksploatacji bogactw naturalnych państw o niższym zaawansowaniu technologicznym. Ale to się kończy.

(Tu można powiedzieć, że inflacyjna urawniłowka do jakiej dąży polski rząd - jest stosownym kierunkiem).

Oczywiście - muszą wystąpić poważne perturbacje społeczne, gdyż konflikt na Ukrainie stał się ich językiem spustowym.


Podsumowując tytułowe pytanie.

Jest jeszcze sporo kwestii tu nie poruszonych. Także wpływ nastrojów społecznych także powinien być uwzględniony. Jednak wnioski są nawet tu jasne i wyraźne: tę wojnę przegrywa Zachód, a już szczególnie Europa Zachodnia. Wydaje się, że "na powierzchni" dłużej utrzymają się Niemcy z racji swoich zasobów, ale i spolegliwego społeczeństwa w którym są silne tendencje do statolatrii. Reszta zachodniej Europy czeka kryzys ze społecznymi ekscesami.

Ukraina nie jest demiurgiem, a jedynie wyzwolicielem eksplozji. 

Widać też, że USA nie mają szans na utrzymanie swojej dotychczasowej pozycji z przyczyn organizacyjno - gospodarczych, a nie militarnych.

A Polska? Powinna zachować dystans zarówno względem EU jak i stopniowo zmniejszać uzależnienie od USA (akurat kupno uzbrojenia w Korei jest tu właściwym krokiem), a do tego stonować wypowiedzi względem Rosji. To nie jest przyjaciel, ale nie ma potrzeby robić z Rosji bezzasadnie wroga.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale