dostrzegam kolejne zależności, które budują nasze rozumienie rzeczywistości, a przy okazji dają podstawy życia zbiorowego, czyli cywilizacji.
Dwie ostatnie notki były temu poświęcone - skojarzeniu, że postrzegamy świat poprzez Prawdę, Dobro i Piękno, ale też, że sposób ich "odczytywania" zależy od tego jaki fundament etyczny został przyjęty.
Wdrukowania hierarchiczności, której ciągle nie mogę się pozbyć, towarzyszyło przekonanie, że jest jedno , wspólne dla wszystkich, odniesienie dla etyki, co pozwalałoby na traktowanie wskazanych określeń (Prawda, Dobro, Piękno), jako uniwersalnych.
Tak jednak nie jest, a wskazane wartości swą wymowę mają jedynie, gdy wartością odniesienia jest Miłość (jako pragnienie współistnienia). Takiego stanu rzeczy można dopatrywać się w systemach naturalnie tworzonych. Jednak przy narzuconym fundamencie etyki - nie jest to prawdziwe.
Chyba najbardziej wyraźne jest tu stanowisko odnoszące się do sztuki, gdzie "Piękno kształtem jest Miłości" (Norwid). Czy tak można interpretować dzieła twórców, którzy nie uznają Miłości za fundament etyki? Czy zatem obraz Chrystusa ukrzyżowanego namalowany z najwyższym artyzmem, można uznać za "kształt Miłości"?
We wcześniejszych tekstach sugerowałem wspólne źródło idei współżycia dla hinduizmu, słowiańszczyzny (polskości) i chrześcijaństwa zgodnego z nauką Chrystusa, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że przesłanie Chrystusa było kierowane do Żydów. To wskazuje, że źródeł należy szukać w tradycji Ariów.
W notce dotyczącej tradycji Wieczerzy Wigilijnej wskazałem jaką rolę pełni Miłość. I tu warto szukać porównań źródłowych. Najbardziej zaś bliski pojęciu Miłości w chrześcijaństwie jest Duch święty. W hinduizmie tę rolę ma Iśwara - i chyba tożsamy, bądź znaczeniowo bardzo bliski - brahman. (Nie wiem, czy nie są to po prostu różne nurty religijne odnoszące inne nazwy do tego samego pojęcia).
Ci, którzy doświadczyli formy stanu mistycznego - także pisali o tym na tym portalu - wskazywali, że stan ten można określić jako błogość. I tak jest i w hinduizmie, gdzie zjednoczenie z Iśwarą, bądź brahmanem, tak jest opisywane.
W hinduizmie celem końcowym jest wyzwolenie się z Maji, ułudy rzeczywistości. By to osiągnąć trzeba pozbyć się bodźców z tej ułudy pochodzącej, a które docierają do umysłu poprzez guny (sattwa, radżas i tamas). Guny oddziałują na umysł różnymi środkami, bodźcami pobudzającymi świadomość.
Skojarzenie jakie powstaje dotyczy pytania, czy oddziaływanie gun nie ma zbliżonego charakteru jak Prawda, Dobro, Piękno.
W przedostatniej notce pisałem, że poprzez te pojęcia doświadczamy rzeczywistości. Nie są one jednoznacznie pozytywne i nie mają skonkretyzowanego charakteru. Owszem, na poziomie obrazu "materialnego" świata takie mogą być, ale w głębszym znaczeniu - jest to oddziaływanie na emocjonalność. Stąd skojarzenie z gunami wydaje się być zasadne.
Jest jeszcze jedna kwestia.
W przypadku Cywilizacji Polskiej celem jest współistnienie, czyli kontynuacja istnienia, gdy w hinduizmie celem jest wyzwolenie od istnienia w tej rzeczywistości. Jest tu różnica w ujęciu - w CP doświadczamy rzeczywistości z własnej woli widząc rozwój świadomości jako cel. Cywilizacja zaś ma umożliwić te doświadczenia wszystkim niezależnie od poziomu rozwoju, czyli i mędrcowi, i prostemu drwalowi, i tygrysowi, i zającowi, ale też źdźbłu trawy, czy rybce w oceanie. Wspólnie doświadczamy, a każdy ma z tego wynosić stosowne sobie korzyści.
W Cywilizacji Hinduskiej celem jest odrzucanie tych doświadczeń. Dlatego w CP traktujemy doznania wynikające z postrzegania świata poprzez Prawdę, Dobro, Piękno , jako pozytywne, gdy w hinduizmie dąży się do eliminacji wpływu rzeczywistości na adeptów, gdyż nie pozwala zjednoczyć się z Iśwarą.
Chrześcijaństwo w nauce Chrystusa ma bardzo słabo zarysowany ten czynnik. Możliwe, że był on uwidoczniony, ale działania manipulacyjne usunęły go z publicznego dyskursu.
Niniejsze rozwinięcie tematu wynika z przekonania, że aby mówić o prawdziwości idei trzeba wykazać jej umocowanie w różnych warunkach różnorakich odniesień. Wszędzie musi istnieć spójność . Brak spójności na jednym polu - już wskazuje na braki.
Na Neonie24 prezentuje swe przemyślenia Zbyszek Jacniacki. Można dopatrywać się jego koncepcji Świadomej Jedni jako odniesienia do Miłości, jak też Iśwary, czy brahmana. Tyle, że brak wykazania takich powiązań. Brak też wskazania jak ta Świadoma Jednia oddziałuje na naszą rzeczywistość).
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo