Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
43
BLOG

Konstrukcja świata a przepowiednie

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Rozmaitości Obserwuj notkę 2
„Pływając” w sieci, natknąłem się na przepowiednię Jeane Dixon dotyczącą upadku USA. Pojawia się ona w dwóch opcjach: albo będzie to wojna domowa (civil war), albo zniszczenia będą miały charakter klęsk żywiołowych.

Autor tematu nie bardzo potrafił poradzić sobie z takim dwutorowym ostrzeżeniem. Jak zatem tłumaczyć takie przepowiednie? Trzeba zaznaczyć, że Jeane Dixon uchodzi za jedną z dziesięciu najbardziej wiarygodnych osób, jeśli chodzi o trafność przekazów.

Z mojego punktu widzenia – a nie mam żadnych zdolności profetycznych – ważne jest wyjaśnienie, a przynajmniej pewna koncepcja dotycząca struktury świata, która pozwala na mentalną akceptację takich wariantowych przepowiedni. Oczywiście większość czytających te wywody uzna je za elukubracje i stosownie do nich się odniesie. Ale… no właśnie. Faktem jest, że pewna część przepowiedni się sprawdziła – zwłaszcza te, które uznano za absurdalne i w stosownym czasie nie poczyniono wobec nich żadnych kroków zapobiegawczych.

Zaznaczę na wszelki wypadek, że są to jedynie moje domniemania i wyobrażenia; nie wszystkie potrafię w pełni sprecyzować czy wyjaśnić. Jestem też niemal pewien, że to, co tu napiszę, zostanie przez większość uznane za „oszołomstwo”.

Zacząć trzeba jednak od „trzęsienia ziemi”, jak na horror przystało. Otóż nie uznaję istnienia świata materialnego w tradycyjnym sensie – to tylko ułuda, hinduska Maja.

Świat, w moim przekonaniu, ma charakter hologramu. I tu kolejne zaskoczenie: każdy z nas, a co więcej – każda istota żywa, tworzy własny hologram świata. Czyli np. widzenie rzeczywistości, chociażby miliardów gwiazd na niebie, jest indywidualną wizją. To nie jest coś, co istniałoby obiektywnie poza nami. Tu pojawia się sprzeciw: „Przecież wszyscy oglądają ten sam obraz świata! Jak więc możliwe, że to indywidualna wizja?”. Następnym krokiem jest uznanie autora takich twierdzeń za idiotę.

W tym miejscu odwołam się jednak do zasad tworzenia hologramu. Ten powstaje na podstawie zapisu na matrycy i jest sukcesywnie odtwarzany, dając efekt ruchu. Jeśli zatem istnieje matryca, na bazie której tworzymy projekcję rzeczywistości, to nie ma w tym nic z szaleństwa. A sama matryca? Bywa różnie określana – jako matryca energetyczna czy, w ezoteryce, Kronika Akaszy. Istnieją zapewne i inne nazwy.

Co można powiedzieć o tej matrycy? Na pewno to, że nie ma tam wymiarów. I znowu – moje twierdzenia idą w poprzek nauki, która szuka rozwiązań w tworzeniu wielowymiarowych przestrzeni (zaczęło się od dodania jednego wymiaru przez Kaluzę - Kleina, a ostatnio dochodzi się chyba do 64). Tymczasem trzeba sobie wyobrazić rzeczywistość bezwymiarową, gdzie wszystko jest jednością. Nawet moje określenie „tymczasem” jest tu błędne, bo przecież czas tam nie istnieje. Obawiam się, że jest to największy problem mentalny, najtrudniejszy do zaakceptowania. Bo jak to: nie ma przestrzeni? A co z pustką międzygalaktyczną? Jakimi drogami przemieszczałoby się światło? „To tylko rojenia kogoś z deficytami intelektualnymi” – czy nie taka jest Państwa pierwsza myśl?

Zwróćcie jednak uwagę, że mistycy, opisując swoje doznania, wspominają, iż „tam” wszystko jest jednością – przeszłość, przyszłość i teraźniejszość współistnieją. Częstym opisem objaśniającym jest stwierdzenie, że treść całej książki jest dostępna od razu, w jednej chwili. Pomijam stan euforii, jaka towarzyszy temu miejscu. Czy jest to „niebo”? Nie umiem się do tego odnieść – przytaczam jedynie opisywane doświadczenia.

Jedno z takich ujęć sugeruje, że uzyskując dostęp do matrycy, zyskujemy pełną wiedzę o wszystkich naszych poczynaniach – także tych mentalnych. Wynika z tego, że należy dbać o jakość naszych postaw wyrażanych w myśli, mowie i uczynku. Kiedy przechodzimy do tamtego świata, wiedza ta służy do pełnego osądu naszego życia. Sędzia jest wtedy sprawiedliwy, bo sądu dokonujemy sami na sobie. Dalsze analizy mówią, że na tej podstawie sami programujemy sobie przyszłe życie tak, aby doznania pozwoliły nam na podwyższenie świadomości. Los nie jest w pełni zdeterminowany – tworzy raczej wachlarz możliwości, które możemy własną wolą modyfikować.

I tu dochodzę do sedna. Skoro to my sami programujemy nasze życie, to istnieje również możliwość, że jako zbiorowość programujemy funkcjonowanie całego świata. Sami kształtujemy przyszłość – zarówno w skali regionalnej, jak i globalnej. Zaznaczę, że jest to ujęcie bardzo odważne. Dotychczas pojawiały się sugestie, że projektujemy własne życie, ale twierdzenie, że programujemy też ten świat – czyli przejmujemy funkcje boskie w zachodnim rozumieniu tych zależności – to krok idący dalej nawet niż myśl hinduska.

W tym sensie bardzo ważne są wszelkiego rodzaju rytuały związane z upływem czasu. Kontynuując je, podtrzymujemy istnienie świata w formie, jaka została zaplanowana. Odchodzenie od nich powoduje pojawianie się anomalii. Mamy obecnie kalendarz, który przesuwa naturalne znaczenie pór roku (Nowy Rok obchodzony kilka dni po przesileniu), a wiele świąt albo zlikwidowano, albo zmieniono ich znaczenie. To nie wszystko. Równie duże odchylenia od natury występują w sferze etycznej oraz w podejściu do konsumpcji niszczącej przyrodę. W sugerowanym ujęciu czynniki te prowadzą do rozchwiania rzeczywistości, co skutkuje anomaliami w funkcjonowaniu całego mechanizmu – zwłaszcza tam, gdzie odejście od „normalności” jest największe.

Wracając do przepowiedni: tylko niewiele z nich dotyczy całej rzeczywistości. Wiele ma charakter regionalny lub indywidualny. Niemniej, jeśli przepowiednia taka jak ta Jeane Dixon dotyczy regionu (a tak należy traktować USA, które odeszły od naturalnego porządku rzeczy), przemiany mogą zachodzić w różnych formach: poprzez „skłócenie” mentalne prowadzące do wojny, jak i „skłócenie” żywiołów prowadzące do anomalii pogodowych czy ruchów tektonicznych.

Obserwując polską scenę polityczną, również można zauważyć podział na wrogie obozy. Czy skończy się to podobnie jak w USA? Można mieć nadzieję, że procesy te nie zaszły u nas jeszcze tak daleko. Może wciąż mamy szansę.

Zdaję sobie sprawę, że nie doczekam się pochwalnych recenzji – raczej wręcz przeciwnie. Jednak zaproponowana koncepcja jest dla mnie jedyną, która w spójny sposób wyjaśnia fenomeny naszej rzeczywistości.

Autorstwo: Krzysztof J. Wojtas


członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości