Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
36
BLOG

Sytuacja na BW - zbliża się kulminacja. Ocena własna

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Polityka Obserwuj notkę 5
Nie korzystam z żadnych "specjalnych" kanałów informacyjnych. Jedynie z tych normalnie dostępnych, a i te filtruję , aby nie popaść w skrajność opiniowania.

Co można powiedzieć na temat konfliktu? Na pewno to, że przebiega, jak dotąd, w granicach przewidywalności. Pisałem o tym chyba 19 lutego. 

Może jedynie kilka uwag powiązanych.

Przede wszystkim to, że konflikt ma głębokie podłoże sięgające starożytności. Chodzi o obchodzone przez Żydów święto Purim, czyli Losów, na pamiątkę odwrócenia ról między Żydami i Persami; Żydzi, którzy mieli być wytępieni przez Persów (ich przywódcą był Haman), sami dokonali rzezi Persów. W efekcie Persowie nie odzyskali później swej pozycji wśród społeczności BW (Mezopotamii).

Atak na Iran, z dekapitacją Chamanei'ego był przypomnieniem tamtych czasów. Cóż, Europa jest młoda kulturowo i zapewne nie rozumie tych istotnych, a pomijanych zależności starej kultury.

Tak można wyjaśnić termin ataku. Problem w cykliczności czasu: czy faktycznie jest cykliczny, czy też liniowy?

Jeśli cykliczny, to tym razem może mieć miejsce kolejne odwrócenie ról, co byłoby  tragiczne, tym razem dla Żydów.


Warto zauważyć, że jak do tej pory,  w konflikcie nie ma przełomu. USA/Izrael nie osiągnęli zamierzonych celów, czyli de facto podporządkowania Iranu. Iran nie poniósł, mimo propagandowych wywijasów, takich strat, które nie były przewidywane. Zlikwidowano bowiem część stanowisk startowych rakiet, ale nie zniszczono zasobów. Zlikwidowano praktycznie flotę nawodną, ale nie zniszczono tysięcy szybkich kutrów mogących atakować duże jednostki amerykańskie. Lotnictwo - faktycznie nie miało szans na konfrontację, a jedynie chodziło o zaistnienie. Można sądzić, że większość nowego sprzętu została ukryta.

Sprawa Chamenei'ego też jest kuriozalna. To był starzec (87), przed którym nie było perspektywy długiego życia. Zatem możliwa jest opcja poświęcenia własnego życia na rzecz stworzenia symbolu oporu podobnego do postaci Alego - czczonego przywódcy szyityzmu.

Można jedynie zastanawiać się nad lekkomyślnością Irańczyków, którzy zwołali posiedzenie ważnych osobistości w dniu, kiedy możliwy był atak Izraela (Purim). 

I teraz pytanie: czy był to faktycznie błąd, czy też świadome "wpuszczenie w maliny"?

Są bowiem informacje, że USA byłyby skłonne prowadzić negocjacje tyczące przejęcia władzy akurat przez tych przywódców, którzy zginęli. A w tej sytuacji - nie ma z kim. Czy zatem nie była to świadomie sprowokowana sytuacja?

Cóż, jak pisałem na wstępie, Iran to stara kultura. Takie opcje są tam możliwe - pozbyto się niepewnego elementu, a zyskano symbol niezłomności.


Obecnie Iran w dalszym ciągu jest w stanie ekspediować setki dronów i rakiet. Zniszczeniu uległy istotne i drogie instalacje wczesnego ostrzegania w bazach amerykańskich. Gorzej - Iran zniszczył zapasy rakiet w bazie w Bahrajnie, co nie pozwala na uzupełnienie uzbrojenia statkom znajdującym się w Zatoce Perskiej.

Lotniskowiec (Abraham Lincoln) kieruje się na południowy wschód, czyli chce opuścić Zatokę Perską.  Czy prawdziwe są twierdzenia o uszkodzeniach atakiem dwu rakiet balistycznych? Trudno powiedzieć.

Wycofanie lotniskowca tłumaczone jest nie uszkodzeniami, a osłoną statków, która mają prześlizgnąć się przez Cieśninę Ormuz.

Tymczasem Iran dopiero teraz wprowadza do walki nowy typ szybkich dronów.


Podsumowując.

Wydaje się, że zbliża się kluczowy element wojny. Jeśli USA uda się przełamać blokadę, pozwolić na opuszczenie Zatoki Perskiej przez tankowce i szczęśliwie ewakuować lotniskowiec - będzie to wygrana USA.

Tyle, że w cieśninie czekają Irańczycy z tymi szybkimi dronami, które, co prawda mają ładunek tylko 30 kg, ale to i tak wystarcza na tankowiec. A na okręty USNavy czekają szybkie kutry motorowe, które atakując stadnie są w stanie wyeliminować duże jednostki.


Odnośnie Izraela.  Wobec ciągłych ataków irańskich dronów i rakiet balistycznych, a nie było informacji o użyciu rakiet supersonicznych,  ludność cały czas musi przebywać w pobliżu schronów. Na jak długo wystarczy rakiet obrony przeciwlotniczej?

Poprzednia kampania trwała 12 dni i wkroczenie USA zapobiegło klęsce Izraela, gdyż "Żelazna Tarcza" okazała się dziurawa jak durszlak. Można sądzić, że obecnie zgromadzono więcej środków - ale na jak długo?

Twierdzenia, że kampania będzie trwać do 4 tygodni sugeruje, że na tyle wystarczy środków. Co dalej - zobaczymy. I nie ma co być nadmiernym optymistą.

Należy liczyć się z rozlaniem konfliktu, a nawet użyciem broni jądrowej, gdyby zagrożony został byt Izraela, a jest to możliwe.


Chyba rozpoczęto fazę przemian bez rozważenia skutków. Źle, że światem rządzą ludzie "w krótkich majtkach".

członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka