Takie wyjaśnienie jest zadowalające w odniesieniu do świata materialnego, a istnieją nawet opracowania sugerujące, że początkowo cała materia wszechświata ulokowana była w objętości odpowiadającej piłce futbolowej. Ocena wynika z szacunku zajmowanego przez materię we wszechświecie przy, dodatkowo, zgnieceniu orbit elektronów wszystkich atomów.
Problem w tym, że, po pojawieniu się fizyki kwantowej, żaden szanujący się fizyk nie stwierdzi istnienia materii. Poniżej wielkości atomowych występują jedynie pola i siły, które można ująć w formie informacji.
Jest zatem sprzeczność z poglądem tyczącym pierwotnej objętości wszechświata, gdyż nie da się nadać formy objętościowej informacji.
Problem pogłębia się w przypadku „czarnych dziur”, gdzie przy zgniecenie materii do mikroskopijnych wymiarów sugeruje się, że informacja nie jest tracona, ale pozostaje zapisana na powierzchni „czarnej dziury”.
Warto zauważyć, że dalej pozostaje założenie o istnieniu trójwymiarowej objętości. Czyli przestrzeń jest tu odniesieniem.
Przy próbie określenia położenia cząstki w mechanice kwantowej okazuje się, że może ona być wszędzie. Czy jest tu możliwość traktowania przestrzeni jako odniesienia – jakiegoś stałego pojęcia?
A jest jeszcze gorzej w przypadku doświadczenia z przepuszczaniem elektronów przez przesłonę z dwoma szczelinami. Zależnie, czy jest obserwator eksperymentu, czy nie, elektrony zachowują się odrębnie – albo jako fala, albo jako materia. Problemem jaki się przy tym pojawia, jest to, że po wprowadzeniu obserwatora ulegają przekształceniu zapisy dotyczące poprzedniego stanu (czyli bez obserwatora). Mamy zatem do czynienia z formą cofnięcia się w czasie – dane zjawisko ulega modyfikacji zależnie od późniejszych wyborów.
Można sądzić, że właśnie to było przyczyną wprowadzenia przez Wheelera pojęcia tuneli czasoprzestrzennych, co umożliwiałoby wyjaśnienie opisywanego zjawiska.
Wheeler pod koniec życia (a to on wprowadził pojęcie „czarnej dziury” i tuneli czasoprzestrzennych), doszedł do sugestii, że świat ma charakter algorytmiczny – czyli jest pewnego rodzaju symulacją komputerową o olbrzymich możliwościach przetwarzania.
Podobne przemyślenia zaprezentował Steven Hawking w ostatniej fazie życia, aczkolwiek dojście do tych wniosków prowadziło inną drogą.
Dopiero w tym momencie można się odwołać do powstałej w połowie lat 90-tych ub. Wieku hipotezy o holograficznej naturze wszechświata opracowanej przez Gerardusa ’t Hoofta i Leonarda Susskinda.
Istotą tej koncepcji jest twierdzenie (zasada holograficzna), że informacje o przestrzeni trójwymiarowej można zamieścić na powierzchni dwuwymiarowej. Obrazowo – że informacje o tym, co mieści się w jakimś pokoju można zapisać na matrycy, która pobiera dane ze ścian tegoż pomieszczenia.
Pojawia się problem z teorią Wielkiego Wybuchu, gdyż postępująca inflacja przestrzeni uniemożliwia dotarcie informacji o stanie wewnątrz „pomieszczenia” z racji oddalającej się powierzchni okalającej rzeczywistość.
Drugim punktem wątpliwości jest to, że można zapisać informację trójwymiarową na powierzchni dwuwymiarowej. Podważone zostaje istnienie dogmatu o przestrzeni jako odniesieniu dla naszej rzeczywistości.
Czyli mamy sytuację, że Wielki Wybuch został zapisany na matrycy jako informacja i został odtworzony.
Takie ujęcie ma jednak wady – informacja raz zapisana nie podlega modyfikacji, a z racji odległości powierzchni okalającej od centrum, zmiany te nie mogą dotrzeć synchronicznie do matrycy.
Dość jednoznacznym wnioskiem jest stwierdzenie, że Wielki Wybuch nie tyle odbywa się w przestrzeni trójwymiarowej, co tę przestrzeń tworzy.
Warto tu zaznaczyć, że zarówno Wheeler jak i Hawking, sugerowali wielokrotność „wybuchów”, co można odnieść do tego, że hologram powstaje z wielokrotnego pojawiania się zobrazowania. To z kolei wskazuje, na możliwość istnienia dynamicznego hologramu o ile z matrycy danych odczytane są parametry zmian.
Tu chcę wskazać, że hologram nie musi powstać na podstawie danych z powierzchni okalających. Można go uzyskać jeśli z dwu odsuniętych od siebie punktów wysłane zostaną promienie skanujące – przy stosownym programie punkty styku promieni utworzą hologram. Jeśli przy tym promień powracający do matrycy danych zawierać będzie informację o zmianach - to kolejne odtworzenie stworzy dynamiczny obraz rzeczywistości.
Przyjęcie za podstawę istnienie przestrzeni trójwymiarowej sugeruje, że jesteśmy wewnątrz tej przestrzeni. Jednak ujęcie holograficzne odrzuca to założenie.
Punkt początku, tak można sądzić, jest bezwymiarowy.
Hologram rzeczywistości bazuje na matrycy (bezwymiarowej) i punktu (także bezwymiarowego) w którym znajduje się nasza świadomość. To oddzielenie tworzy jeden wymiar (czas), a przestrzeń trójwymiarowa, a w zasadzie czterowymiarowa, powstaje na podstawie informacji zapisanych na matrycy danych.
Istotne jest tu to, że wszechświat jest indywidualnym hologramem jednostki. Czyli każda jednostka tworzy własny hologram wszechświata. Nie jesteśmy więc we wnętrzu tego wszechświata, a to wszechświat jest w nas, przez nas wytwarzany i cały czas uczestniczymy w jego kreacji.
Kontakt i wpływy między wszechświatami pojawiają się na bazie promienia pobierającego dane z matrycy wiedzy, a następnie przekazującego do matrycy zachodzące zmiany. Na tej podstawie tworzone są hologramy wszechświatów uwzględniające zmiany pojawiające się w tych innych wszechświatach.
Pojawia się tu pytanie o to, kto jest jednostką zdolną do kreowania własnego świata (wszechświata)? Wydaje się zasadnym twierdzenie, że każda jednostka posiadająca DNA; DNA jest tu „kluczem” do odrębności. Czyli swoje światy tworzą nie tylko ludzie , ale też zwierzęta i rośliny.
Kilka kwestii wymagających odniesienia.
Przede wszystkim konieczne jest przyjęcie założenia, że istnieje zapis danych na podstawie których tworzone są hologramy jednostkowe.
Drugą konstatacja wstępną jest stwierdzenie, że nie istnieje rozdział między światem „materialnym” a „kwantowym”. W efekcie rozważania o charakterze filozoficznym powinny odnosić się także do świata fizycznego; nie może tu występować podział. W takim ujęciu równie istotne jak ustalenia fizyczne powinny być brane pod uwagę doświadczenia mistyczne jednostek i stosownie weryfikowane.
Odnośnie zapisu danych – można znaleźć np. w ezoteryce opis określany jako Kronika Akaszy, w nowszej literaturze mowa jest o Matrycy Energetycznej, ale też można spotkać opisy mówiące, że świadomość jednostkowa (dusza?), może znaleźć się w źródle wiedzy, gdzie przeszłość, przyszłość i teraźniejszość stanowią jedno. Czyli nie ma tam czasu. Do tego przyszłość jest wariantowa, zależna od podejmowanych wyborów. Więcej – istnieją sugestie, że przeszłość dostosowuje się do wyborów jakie zostaną (zostały) podjęte w przyszłości.
Tu interesujące są sugestie profetyków jako ludzi, których dusza (jaźń) miała możliwość przebywania w „źródle wiedzy”. Ich przekazy dotyczące przyszłości – nie są jednoznaczne z tej racji, że przyszłość jest warunkowana podejmowanymi decyzjami.
Ale są również przypadki wizjonerów przeszłości (Ossowiecki), którzy przedstawiali opisy zdarzeń z przeszłości. Brak podstaw by sądzić, że przeszłość może być zmieniana przyszłymi wyborami, ale nie można temu zaprzeczyć: przypadek elektronu przechodzącego przez przeszkodę z dwoma szczelinami i występowaniem, bądź nie, obserwatora, jest tu znamienny.
Z perspektywy naszego postrzegania świata może powstać twierdzenie, że informacje o aktualnym stanie indywidualnego świata są zwrotnie przekazywane do „źródła wiedzy”, gdzie są przetwarzane i dostosowywane, a następnie, na tej podstawie, tworzone indywidualne hologramy rzeczywistości.
Biorąc zaś pod uwagę, że w „źródle wiedzy” czas nie występuje, modyfikacje mogą być czynione z uwzględnieniem możliwości zmian zarówno przyszłości jak i przeszłości. Ten temat wydaje się być dopiero kształtowany.
Kiedy zatem pojawia się czas?
Momentem rozdziału wydaje się oddzielenie naszej świadomości od „źródła wiedzy”. To daje możliwość tworzenia wymiarów, gdzie czas jest ich podstawą. Tu sugestie Einsteina wydają się być uzasadnione.
Blisko 10 lat temu, przy rozważaniach o możliwości istnienia światów równoległych, sugerowałem, że należy rozpatrywać sytuację, gdzie to my (nasza rzeczywistość) porusza się z prędkością c = 300 000 km/sek. W takiej sytuacji zmiana tej prędkości o 10 km/sek., czyli praktycznie taką prędkość mogą osiągać pojazdy na orbicie ziemi, nie ma kontaktu z tymi „równoległymi światami”. Tłumaczenie obserwacji NOL, które poruszają się z dużymi prędkościami, miałaby tu wyjaśnienie jako „wizyta” ze świata równoległego.
Sugerowane tutaj w tekście pojawianie się czasu jako odsunięcia od „źródła wiedzy”, ma taki sam charakter. Prędkość światła wynika wszak z istnienia czasu. Czyli to „odsunięcie od źródła wiedzy” dotyczyłoby wszystkich bytów naszej rzeczywistości o stałą wartość. Relatywizm czasu sugerowany przez Einsteina – ma tu swoje wyjaśnienie.
Jeśli można dokonać porównania, to nasze postrzeganie rzeczywistości podobne jest oglądaniu monitora komputera i czytanie informacji tam pokazywanych. Tam są dane, możemy je nawet wyszukać, o działaniu komputera, ale, tak jak w życiu, trzeba mieć na tyle rozwiniętą świadomość, aby być zdolnym do przyswojenia tej wiedzy.
Nasuwa się porównanie z poglądami Platona, który porównywał postrzeganie rzeczywistości do obserwacji cieni na ścianie jaskini. Można się tylko zastanawiać, skąd u Platona takie skojarzenie – czy wiedza o rzeczywistości holograficznej była jego udziałem?
(Mogę też dodać, że moja sugestia zdefiniowania miłości jako pragnienia współistnienia i rozumieniem tego pojęcia, jest praktycznie tożsama z platońskim ujęciem rozumienia miłości - „miłość platoniczna”. Różnica wydaje się występować w tym, że w moim ujęciu miłość jest transcendentna, czyli ma charakter bytu, gdy u Platona takiej sugestii nie zauważyłem).
Istnieje jeszcze szereg kwestii, które wymagają określenia i ustalenia przy odniesieniu do koncepcji holograficznej rzeczywistości.
Należy do nich sprawa, co kształtuje hologram – bo nie jest to promień elektromagnetyczny (światło). Być może pole magnetyczne. Brak odniesień.
Druga sprawa: co tworzy hologram?
Raczej nie ciało fizyczne. Znane są bowiem opisy przypadków śmierci klinicznej, kiedy dusza(?) obserwuje ciało fizyczne. Jaki jest zatem związek ciała z duszą? Jak wyjaśnić możliwość przemieszczanie się duszy poza ciałem? Jak wyjaśnić kwestie opętania, czyli zawładnięcia ciałem przez obcą duszę?
I kwestia snu. Można sądzić, że w czasie snu nie ma połączenia ze „źródłem wiedzy”, a np. marzenia senne są własną projekcją skojarzeń informacji zapisanej w „pamięci podręcznej” jaką jest mózg. Czy, a jeśli tak, to jak, istnieje dostęp do mózgu innych dusz celem przekazu jakichś informacji? Pytanie bez odpowiedzi.
Kolejne pytanie: czy i jak wyjaśnić multilokacje? Skoro fizyka kwantowa określa położenie cząstki jako będącej „wszędzie”, to można sądzić, że i dusza może przebywać jednocześnie wszędzie, czyli możliwa jest bilokacja, czy multilokacja.
Ostatnia nasuwająca się kwestia, ale bardzo istotna.
To stwierdzenie, że uczestniczymy w kreacji rzeczywistości. Każda bowiem zmiana jakiej dokonujemy w naszym otoczeniu ma wpływ na rzeczywistość. Mechanizm został przedstawiony.
Można tu dodać, że istotne wzmocnienie tego oddziaływania występuje przy wspólnym działaniu. Jest to wykazywane poprzez moc modlitwy, ale też opisywane np. w książce Richarda Bratletta „Matryca energetyczna” metody leczenia stosowane w Chinach. Mamy tez przykład ewangeliczny, gdy Chrystus zabiera ze sobą dwóch uczniów , gdy zamierza wskrzesić Łazarza. (Przypadek cofnięcia czasu).
Wynika z tego, że cuda i czary są możliwe – wszak to my sami kreujemy nasz hologram świata, a zatem możemy dokonywać korekt w działaniu. Prawa fizyczne nie mają bezwzględnego charakteru, a raczej mają charakter statystyczny; możliwa jest zmiana ich działania w naszym otoczeniu, a wspólne dążenie do zmian daje efekt synergii. Lokalna zmiana praw fizyki nie powoduje zmian w innych hologramach światów o ile nie ma wzajemnego oddziaływania.
Wydaje się, że przedstawione ujęcie dopiero otwiera pole dla interpretacji rzeczywistości w jej faktycznym wyrazie. A dodać trzeba, że w miarę wyjaśniania poszczególnych kwestii pojawią się inne i to takie, do których trzeba być przygotowanym mentalnie – mogą bowiem stanowić zaskoczenie względem utartych przekonań.
Kończąc to opracowanie wypada dodać, że, aczkolwiek wydaje się ono obejmować całokształt koncepcji, to już wcześniej, gdy wydawało mi się, że ogarniam problem, pojawiały się nowe wątki, które istotnie zmieniały przekaz. Tak może być i tym razem.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)