Aby przynajmniej na moment oderwać się od bieżących kwestii, roztrząsanych przez prasę, TV i sporą część salonu, warto sięgnąć do twórczości spontanicznej, uzewnętrzniającej mądrość ludową. Będzie to zarazem niezłe przygotowanie do rozpoznawania różnorakich pułapek, jakie czyhają na mniej wprawnych czytelników, widzów i słuchaczy.
Rozstrzygnięcie, co jest autentyczną ludową mądrością, a co próbą fałszywej stylizacji bywa w praktyce utrudnione. Toteż zazwyczaj badacze sięgają do zamierzchłych epok, pragnąc, by dystans czasowy uchronił interpretacje od pomyłek. Odrzucając tę asekuracyjną metodę, trzeba zachować szczególną ostrożność, powstrzymując się od formułowania pochopnych wniosków. Błądzi bowiem ten, kto w przekazie ludowym spodziewa się prościutkich prawd podanych prymitywnymi sposobami.
Należący do folkloru miejskiego utwór Apaszem Stasiek był... to znakomity przykład wyrafinowanej konstrukcji i złożonej treści. Być może jego analiza pozwoli też otrząsnąć się z nieustannego zdumienia kolejnymi manipulacjami, fałszami itp.
Początek jest dość przejrzysty. Przynosi krótką charakterystykę bohaterów, skupioną na ich profesjach.
Apaszem Stasiek był w krąg znały go ulice
W spelunkach tam gdzie podłe życie wre
Kochanką jego była zwykła ulicznica
Co gdzieś na rogu sprzedaje ciało swe
Jasno, bez hipokryzji. Ale i bez przesłanek, zapowiadających konflikt – gdyby np. Stasiek związany był z panienką z dobrego domu, gdzie jego sławy nie traktowano by z należytym podziwem. Zapowiedź komplikacji pojawia się za chwilę.
Pomimo to Stach kochał swoją Hankę
Ciekawe. „Kochał” – a więc powinien akceptować partnerkę bez zastrzeżeń. A jednak coś jakby mu zawadzało. Godne podkreślenia, że pomimo to realizował swe uczucia. Zgodnie zresztą z tradycyjnymi przejawami sentymentów.
Choć nieraz bił, skatował aż do krwi
Novum stanowi dyskretne zakwestionowanie tego typu manifestacji poprzez spójnik „choć”. Spodziewalibyśmy się raczej łącznika wynikowego: „więc nieraz...” itp.
Lecz kiedy znów przepraszał swą bogdankę
Na to tak do niej szeptał czułe słowa te
Zaczynamy już domyślać się, że Stach to jednostka impulsywna, łatwo popadająca w skrajności. Zastanawiająca cecha u znanego, a pozostającego na wolności bandziora.
Refren podtrzymuje mylny trop, iż główny temat ballady ma podłoże seksualne.
Hanko o tobie marzę wśród bezsennych nocy
Hanko ja bez ciebie nie potrafię żyć
I wciąż bym się wpatrywał w twoje oczy
I przy twym boku ja tylko chciałbym być
Hanko Twe ciało słodko pręży się przegina
Hanko daj usta niech przeminie ból i żal
Że w oczach łzy to wiem że moja wina
Że życie płynie wśród tak burzliwych fal
Nieuważny odbiorca poprzestanie zapewne na tych złudzeniach. Aliści głębsza analiza ujawnia kilka interesujących kwestii. Czy noce Stacha są bezsenne tylko ze względu na specyfikę jego pracy? Czemu „nie potrafi żyć bez niej”, skoro bija ją dość regularnie, czyli pozostają w stałym kontakcie? Dlaczego wreszcie w swych marzeniach poprzestaje na oczach? Wpatrywać się w oczy – i nic więcej? Byłoby ze Stachem coś nie w porządku? Przecież ma lub może mieć wszystko.
Taktyka autora zbliża się do poetyki romantycznej (gwałtowne przeskoki akcji, skąpe informacje, tajemniczość). Romantycy czerpali ze skarbnicy ludowości, i tak koło się zamyka. Zlekceważenie tego klucza interpretacyjnego w następnych zwrotkach prowadziłoby do poważnych nieporozumień.
Gdy Stach przekonał się, że Hanka go zdradziła
To się roześmiał swym okrutnym ha ha ha
Pomijając już raptowność zmiany – od tkliwych wyznań i osobliwych pieszczot do złowróżbnych wykrzykników – ileż tu miejsc niedookreślonych, pobudzających intelekt i wyobraźnię. „Przekonał się”. Czy doniesiono mu, czy sam się zorientował? Ale w czym? Wszak akceptując w pierwszej zwrotce profesję Hanki, nie przejąłby się teraz jakimś przypadkowym kontaktem fizycznym z innym osobnikiem płci męskiej. Cóż więc jest podstawą takiej oceny sytuacji? Do tych problemów przyjdzie jeszcze wrócić.
W spelunkach tam gdzie granda wódkę piła
I Stasiek pił choć serce z bólu łka
Uspokojenie. Stasiek zachowuje się zgodnie z przyjętymi normami. Ale znów pojawia się enigmatyczne „choć”. Nie da się rozstrzygnąć, czy autor stosuje ów spójnik jako specyficzny odpowiednik „dlatego”, co wyjaśniałoby jego obecność w 1 zwrotce. Być może tutaj dokonał inwersji dla zachowania rytmu, i należałoby odczytać tekst jako ukazanie nieskuteczności popularnej terapii. Choć Stasiek pił, cierpienie nie zostało ukojone.
Po roku znów Stach spotkał swoją Hankę
Ależ zagęszczenie! Niemal w każdym słowie ogromny ładunek wieloznacznych treści. „Po roku”. Dlaczego tak długo?! Czatował na nią (przez rok?) czy spotkał przypadkowo – czyżby zmieniła rejon? Czy Stach nieprzerwanie oddawał się czynności opisanej w poprzednich wersach (pozazdrościć wątroby)? Czy przeciwnie – i stąd luka czasowa – był to dla niego okres przymusowej abstynencji? A gdyby – to może przyczyniła się do tego Hanka, i tak trzeba rozumieć jej zdradę?
Zaimek dzierżawczy „swoją” subtelnie obrazuje namiętność Stacha. Wszak de facto Hanka od przynajmniej roku nie jest „jego”. Trudno jednak potraktować to określenie wyłącznie jako wskazówkę, że chodzi o tę właśnie Hankę, a nie jakąś inną osobę o tym imieniu.
I w ręku błysnął długi ostry nóż
I nożem w serce pchnął swoją bogdankę
A nad jej trupem szeptał, cóż jam zrobił cóż
Na uwagę zasługuje nie tyle trącący moralizatorstwem spóźniony żal bohatera, co wspaniała klamra. Na początku utworu mieliśmy przeprosiny po czynach niewątpliwie brutalnych, lecz nie o charakterze nieodwracalnym. Teraz brzmi w nich tragiczny absurd, podobnie jak w powtórzonym refrenie, który nabiera właściwych znaczeń i likwiduje poprzednie wątpliwości.
W znakomitym skrócie wyjaśnia się pragnienie wpatrywania się w (nieruchome już) oczy. Wyrażanie innych ciągot zabrzmiałoby nieco niestosownie. Inne z życzeń, paradoksalnie, wydaje się w pewnym sensie możliwe do spełnienia. Jeśli Stacha dosięgnie karząca ręka wymiaru sprawiedliwości, a objawi on taką (ostatnią) wolę, to zajmie miejsce u boku Hanki na zawsze.
Wnikliwa analiza wykazała zatem, że tematem ballady nie jest banalny, a ponuro zakończony związek erotyczny, ale problem zdrady. Rozważania nad przesłaniem utworu trzeba więc przerwać, bo mogłyby nas zaprowadzić w okolice współczesności. A tego przecież chcieliśmy uniknąć.
Biuro pokątnych analiz literackich



Komentarze
Pokaż komentarze (6)