W szkole Łukaszka urządzono targi edukacyjne,
- Łoł! - powiedzieli wszyscy Hiobowscy. - Trzeba pójść, zobaczyć.
- To idźcie - i Łukaszek, westchnąwszy z rozkoszą włączył sobie grę na komputerze.
- Idziesz z nami, młody człowieku - mama Łukaszka brutalnie wyłączyła nogą listwę zasilającą.
- Ale po co? Przecież ja wiem, co może mi dać moja szkoła, a poza tym ja ją niedługo skończę! - oponował Łukasze.
- Po drugie to nie wiadomo czy ty ją tak szybo skończysz - mama była bezlitosna. - A po pierwsze: tam będą też inne szkoły!
No i poszli. Rzeczywiście, na szkole Łukaszka pysznił się wielki transparent "Targi edukacyjne. Reklamy szkół!". I rzeczywiście, były tam też inne szkoły. Oto na przykład stało piękne, przyciągające wzrok stoisko sąsiedniej podstawówki z zachęcającym hasłem "Przenieś dziecko do nas! Najlepiej od razu! My nie jesteśmy siedliskiem bandytyzmu!". Były i gimnazja, ale największe wrażenie robiło pobliskie liceum. Wprowadziło ono do swojej oferty cztery konkretne profile. A - dla kasjerek, B- dla magazynierów, C - dla pracowników przy taśmie i D - dla urzędników. Jak przekonywali pedagodzy liceum obecni na stoisku - pozostałe zawody wkrótce wyginą.
- Przepraszam bardzo - tata Łukaszka zaczepił dyrektora łukaszkowej szkoły. - A wy gdzie się wystawiacie?
- Nigdzie - dyrektor zrobił wielkie oczy. - Niby po co?
- A jak chce pan przedstawić ofertę swojej szkoły?
Pan dyrektor zamrugał oczami i rzekł lekko skrzywdzonym tonem:
- No przecież dajemy miejsce pod targi...
798
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (21)