Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1470
BLOG

Dawid kontra Helmut

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 14

Nieuzbrojonym okiem było widać, że coś jest nie tak. Łukaszek kręcił się po mieszkaniu, wzdychał, zaglądał w twarze reszty rodziny, ale nic nie mówił. Pierwsza zauważyła to siostra Łukaszka.
- No, przyznaj się co nabroiłeś - zachęciła go serdecznie przy rodzinnym obiedzie.
- A właśnie, co Łukasz taki cichy? - spytała zaniepokojona babcia Łukaszka dobierając sobie surówki z selera. - Chory może?
- Nie mogę zrobić zadania domowego - wyznał Łukaszek.
- Ale to żadna nowość - zauważył dziadek Łukaszka.
- Tata ci pomoże - zadecydowała mama Łukaszka.
- Chodzi o analizę wiersza...
Tata Łukaszka gwałtownie zaprotestował, że on się nie zna na poezji i spytał czy nie znalazł czegoś w podręczniku.
- Tfu! - splunął dziadek. - Widziałem tę książkę. Tłumaczony z niemieckiego podręcznik firmy "Dobrzy Niemcy Verlag"! Hańba!!
- Co, inaczej wiersze interpretują? - spytała babcia z przekąsem.
- A czy esesmani byli dobrzy? - strzelił pytaniem Łukaszek. Dziadek zasłabł, a siostrę, która poprawiła Łukaszka "Chyba esemesman" została wyrzucona przez babcię na korytarz.
- W tym co robili, tak - odpowiedział Łukaszkowi jego tata i tylko dlatego nie został wyrzucony, że była jego kolej na zmywanie naczyń.
- Oczywiście, że nie każdy Niemiec był zły, co więcej, nie każdy Niemiec był Niemcem! - oznajmiła mama Łukaszka. - Przecież Hitler był Austriakiem!
- Po co pytasz? - wysapał dziadek.
- Bo analizujemy wiersz esesmana...
- Byłego esesmana! - przerwała mu szybko mama Łukaszka. - Przecież teraz ich nie ma! A co, nie wolno im wierszy pisać?! Wolno! Mogą! Trzeba wybaczyć, trzeba zapomnieć! Prawdziwi Europejczycy, ceniący demokrację...
...uchyliły się drzwi i do pokoju zajrzała siostra Łukaszka.
- Słyszeliście to? Nobla chcą odebrać! - rzuciła bombę.
- Podli, mali ludzie! - zapieniła się mama Łukaszka. - Nasz symbol! Nasz Wach-Lełęsa! Rozpoznawalny na świecie! Ale nie, muszą zniszczyć, opluć, obsikać...
- Za co chcą tego Nobla odebrać? - spytała babcia Łukaszka.
- E... Za wiersz.
Zapadła konsternacja.
- Wach-Lełęsa różne rzeczy robił, ale wierszy na pewno nie pisał - rzekł stanowczo dziadek.
- Szymława-Wisborska! - zgrzytnęła zębami babcia. - Za wiersz! Nobla odebrać! Zaciekły rewizjonizm! No i co z tego, że chwaliła partię i Stalina?! A kto ten kraj odbudował? Kto go zelektryfikował?
- Ja wiem kto zdeelektryfikował - dziadek ze stoickim spokojem dojadał kompot. - Czerwonoarmiści ukradli całą trakcję elektryczną łącznie ze słupami, linii Jelenia Góra - Szklarska Poręba...
- Kto chce odebrać Nobla Szymławie-Wisborskiej? - spytała siostrę mama.
- E... Jej nie... Chodzi o jakiegoś faceta...
- Jednak Wech-Lełęsa! - krzyknął z satysfakcją dziadek. - Jest sprawiedliwość na tym świecie!
- Też nie! - pokręciła głową siostra. - To nie jest Polak.
- A jak się nazywa?
- Nie potrafię powtórzyć... Takie długie nazwisko...
- I co jeszcze o nim mówią?
- Że antysemita...
- Horror! - oburzyła się mama Łukaszka. - Że też takim antysemitom dają Nobla! Takich ludzi to trzeba izolować i pozbawić jakiekolwiek wpływu na cokolwiek! Kto to? Pewno Polak!
- Nie... - siostra cofnęła się do telewizora i powróciła po chwili. - Nazywa się...
- O! - krzyknął Łukaszek. - To tak jak ten poeta, którego wiersz mam analizować!
Okazało się, że mamę Łukaszka nagle rozbolała głowa.
Następnego dnia Łukaszek przyszedł do domu z posępną miną i oznajmił, że dostał nowy podręcznik.
- Ale chyba nie podpisywałeś niczego, że trzeba będzie płacić? - wystraszył się tata Łukaszka.
- Dali za darmo.
- Podejrzane - stwierdziła babcia. - Dawaj no tu tę książkę!
Łukaszek przyniósł obie. I stary podręcznik, ten z "Dobrzy Niemcy Verlag", i ten nowy, wydany przez "Mossad Books". W starej noblista był znanym autorytetem i cenionym poetą, pomimo niechlubnej karty w życiorysie z lat wczesnej młodości. No, ale kto nie był w SS niech pierwszy rzuci kamieniem! W nowej książce noblista był kamuflującym się całe życie faszystą i żydożercą, któremu należało odebrać Nobla, zburzyć dom, spalić książki i wymazać z Wikipedii.
- Profesjonaliści nakazaliby spalenie starych wersji podręczników - zauważyła babcia. Mamę nadal bolała głowa.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka