Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1226
BLOG

Michael Jackson na weselu w Pawełkowicach

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 10

- Do ciebie - powiedziała mama Łukaszka wracając do pokoju. Tata Łukaszka wstał z kanapy i podszedł do drzwi. Na klatce stał zaniepokojony i zakłopotany sąsiad z drugiego piętra.
- Panie Hiobowski... Pan ma samochód... Czy mógłby pan... Zwrócę koszty... - mówił cicho łamiącym się głosem.
- Ale o co chodzi? - zdumiał się tata Łukaszka. Sąsiad zaczął psykać, oglądać się przez ramię i wywołał tatę Łukaszka w tzw. ustronne miejsce. A tam wyłożył całą historię. Była krótka i arcyboleśnie prosta. Sąsiad podejrzewał swoją córkę o kupczenie ciałem.
- Znika wieczorami na całe noce... Przynosi do domu znaczne ilości pieniędzy... No sam pan widzi...
I sąsiad poprosił tatę Łukaszka, aby pomógł mu ją śledzić. Dziś wieczorem.
- Mowy nie ma - odparł poirytowany tata Łukaszka.
- A gdyby to była pana córka! - sąsiad użył Argumentu Ostatecznego i udało mu się przekonać tatę Łukaszka.
Dokładnie sto dwadzieścia sześć minut później sąsiad zastukał do drzwi Hiobowskich.
- Wyszła! Poszła na przystanek tramwajowy - oznajmił podekscytowanym głosem. Zeszli z tatą Łukaszka na parking i wsiedli do auta po czym podążyli za córką sąsiada. Zmierzchało już. Nie bali się, że mogą ją zgubić. Wyzywający i kusy strój córki sąsiada bardzo rzucał się w oczy.
- Ja ją... - mruczał przez zęby sąsiad.
Córka sąsiada dojechała do centrum, wysiadła i udała się na niewielką uliczkę. Tam, w podobieństwie podobnie ubranych panien, zaczęła się przechadzać po krawężniku.
- Ja ją...! - sąsiad był u kresu wytrzymałości.
Nagle przy córce sąsiada zatrzymał się samochód. Córka nachyliła się do okna, doleciały ich strzępki jej słów:
- Tak, oczywiście... Co tylko pan chce... Za te pieniądze zrobię wszystko...
Otworzyły się drzwiczki, córka wsiadła i odjechała.
- Za nimi! - wrzasnął sąsiad.
- O nie! - zaoponował tata Łukaszka. - To już przesada! Uzyskał pan dowód, to wystarczy!
- I co z tego?! Mam teraz wrócić do domu i położyć się spać, wiedząc, że moja córka w tym czasie... A gdyby to była pana córka?!
Tata Łukaszka włączył silnik i pojechali za tym samochodem. Nie jechali daleko. Tamto auto stanęło pod niewielkim biurowcem. Kierowca i córka sąsiada weszli do środka.
- Idziemy za nimi!
- Coś pan...
- A gdyby to była...?
- No dobrze, idziemy.
Przy wejściu zaskoczył ich napis "Redakcja", a zaskoczony portier wskazał im drogę. Wtargnęli do pokoju i stanęli zaskoczeni.
Nie było niczego. To znaczy: niczego z tych rzeczy. Był to najzwyklejszy pokój biurowy. Córka sąsiada siedziała przy biurku i coś pisała na komputerze, a nad nią stał kierowca samochodu.
- Cóż to znaczyć to wtargnięcie!? - krzyknął kierowca.
- Tata?! Co ty tu robisz?! - krzyknęła córka sąsiada.
- Przyłapałem cię!! - darł się sąsiad. - Przyznaj się!! Jesteś prostytutką!!!
- Ależ skąd! - wybuchnęła nerwowym śmiechem córka sąsiada. - To tylko tak wygląda! Możesz odetchnąć z ulgą! Jestem dziennikarką!
Sąsiad nie odetchnął z ulgą.
- Przed chwilą dostałam pilne zlecenie redakcyjne! - córka wskazała komputer. - Nie wierzysz mi? No to chodź i przeczytaj! Albo pan, panie Hiobowski, niech pan czyta.
- Michael Jackson na weselu w Pawełkowicach - przeczytał tytuł na ekranie tata Łukaszka. - W zeszła sobotę wieczorem, na weselu w Pawełkowicach pojawił się Michael Jackson. W otoczeniu swoich fanów wtargnął na salę akurat, kiedy zespół grał "Cudownych rodziców mam". Dopchał się do mikrofonu i zaśpiewał trzy piosenki, zaprezentował też swój słynny moonwalk. Nowożeńcy byli zachwyceni".
- To będzie wisieć na pierwszej stronie, jakem naczelny - zatarł ręce kierowca.
- Przecież to są jakieś kosmiczne bzdury - wtrącił się tata Łukaszka. - Michael Jackson nie mógł być w zeszłą sobotę na weselu w Pawełkowicach!
- Cóż, nie czytałem jej notki - przyznał naczelny.
- Ale chciał pan dać ją na pierwszą stronę! - przypomniał sąsiad z drugiego piętra.
- Ja nie - wycofał się naczelny. - Samo by wisiało i już. Ale może faktycznie nie powinno wisieć. Damy sprostowanie. Siadaj i pisz.
- Sprostowanie - pisała posłusznie córka sąsiada. - W zeszłą sobotę Michaela Jacksona nie było w Pawełkowicach. Był, ale w mp3. Ale jego fani naprawdę wtargnęli na salę, cała reszta jest najprawdziwszą prawdą.
- Martwię się o pana córkę - powiedział sąsiadowi tata Łukaszka.
- A ja się nie martwię - rzekł naczelny. - I tym artykułem się nie martwię. I moją gazetą się nie martwię. Ale nie wiem czy panowie słyszeliście, że w CNN określono nasze autostrady mianem antysemickich. I tym, powiem wam panowie, akurat się martwię.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka