Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
932
BLOG

Postępowi rodzice, część 2

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 11

Przygotowania do przyjazdu ekipy telewizyjnej trwały pełną parą. Babcia narzekała, dziadek się modlił, tata chodził zasępiony, mama pakowała bagaże, siostra się cieszyła, a Łukaszek jak wściekły siedział cały czas w internecie. Wreszcie, któregoś wieczora, zajechał wóz oznakowany logiem najlepszej telewizji. oczywiście, zbiegło się pół bloku. Ekipa z panią redaktor na czele pofatygowała się do mieszkania Hiobowskich. Hiobowscy zaprezentowali pełną gamę uczuć powitalnych: od odrazy dziadka po czołobitność mamy.
- Po pierwsze - przerwał brutalnie Łukaszek - nigdzie nie jadę.
Pani redaktor zareagowała lekkim uniesieniem brwi ale nie przerwała rozmowy z mamą Łukaszka.
- To już nie te czasy, że niewolnictwo i tak dalej - argumentował dalej Łukaszek.
- To są nadal te czasy, tylko inaczej się wszystko nazywa, na przykład zamiast niewolnika mamy kredytobiorcę - tłumaczył mu tata.
- Nie chcę iść do tego programu.
- Musisz, bo inaczej zapłacimy straszne kary.
Łukaszek przycichł i odezwał się ponownie dopiero wtedy, gdy pani redaktor streszczała pokrótce przebieg programu. Akurat był to fragment o tym, ze wszyscy uczestnicy muszą zgodzić się na obecność kamer.
- Nie chcę być filmowany - oświadczył Łukaszek.
Tym razem pani redaktor raczyła na niego spojrzeć, ale nie uznała go za godnego polemiki.
Dziadek Łukaszka sarkał w tle coś o lustracji.
- Po co komu lustracja? - oburzyła się pani redaktor. - Co to komu da? To grzebanie się w przeszłości? Wszystko jest jasne, wszystko wiadomo, a że niby miałoby to posłużyć do szantażu, to jest proszę państwa śmiechu warte...
- Kamera gotowa?! - zapytała swoją ekipę. - Filmujemy mieszkanie uczestników! Wszyscy na miejsca.
Zrobiło się lekkie zamieszanie, a Łukaszek nawet gdzieś przepadł. Odnalazł się po dłuższej chwili kiedy to stanął tuż obok pani redaktor. Panie redaktor spojrzała na niego i wydała z siebie przejmujący krzyk. Łukaszek miał na sobie zwykły, biały t-shirt, a na nim napis zrobiony pisakiem: "TW Pelargonia" i strzałkę wskazującą na panią redaktor.
- Zdejmij to!!! - ryknęła pani redaktor.
- Co się pani tak denerwuje? - zapytał spokojnie Łukaszek stojąc bez ruchu. Gdzieś z tyłu rozradowany dziadek opowiadał, że to pseudonim operacyjny pani redaktor z dawnych lat.
- Zdejmij to! - nalegała pani redaktor.
- Nie chcę być filmowany.
Pani redaktor ostentacyjnie obróciła się z mikrofonem do mamy Łukaszka i zadała jakieś banalne pytanie o wychowanie Łukaszka.
- O, pani redaktor, nasz syn, Łukasz Hiobowski... - zaczęła mama Łukaszka.
- Nazywam się Nowak - wtrącił się Łukaszek.
Mama Łukaszka zaniemówiła.
- Coś ty znowu wymyślił? - rozzłościł się tata.
- Zmieniłem nazwisko.
- Jak? Kiedy? Po co? To absurd! Pani redaktor, widziała pani kiedyś coś podobnego?
Pani redaktor milczała zdjęta strachem, bo owszem, widziała.
- A dziadek pani redaktor zmienił sobie nazwisko - oznajmił bezczelnie Łukaszek. - W internecie jest wszystko! Zmienił jak wstępował do służb...
- Cisza!!! - ryknęła pani redaktor. - Nagrało się?
- Wszystko - powiedział smętnie kamerzysta. - To "cisza" też.
- Wytniemy - westchnęła pani redaktor.
- Ja nie chcę być filmowany - przypomniał Łukaszek.
- Chodź no do kuchni - złamała się pani redaktor. Poszli tam we dwójkę i konferowali po cichu. Hiobowskich i ekipę telewizyjną dolatywały strzępki zdań pani redaktor: "Zrozum, mam kredyt", "przecież wszyscy zawsze chcieli by ich filmować", "co ci zależy", "przecież coś musimy pokazać".
Wreszcie wrócili.
- Co za rodzina! - zgrzytała zębami pani redaktor. - Faszyści! Antysemici!
- Cicho - przerwał jej Łukaszek. - Idę se teraz pograć w fifę, a wy tu se filmujcie. Tylko nie właźcie z kamerę do mojego pokoju bo mam nieposprzątane. Jak skończycie to mi powiedzcie, może dam wam się sfilmować. Tylko chcę potem to zobaczyć. No, idę.
- Pewno jeszcze wszyscy są za lustracją - sapała gniewnie pani redaktor.
- Ja jestem przeciw - oznajmił zadowolony Łukaszek.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka