Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
901
BLOG

Dzisięciu chłopa na śmietnika skrzyni

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 10

Letniego wieczora babcia Łukaszka szła przez parking, poszukiwała wnuka. Nie zjawił się on bowiem na kolację.
- Możesz po niego zadzwonić - powiedział dziadek Łukaszka.
- Przecież to kosztuje! - załamała ręce babcia i poszła szukać wnuka pod blok. Znalazła go na parkingu, gdzie przyglądał się jak tata Łukaszka grzebie coś przy samochodzie. Babcia również chwilę popatrzyła, a potem podjęła temat kolacji. Tata Łukaszka zaczął oponować, że najpierw chce skończyć, Łukaszek też wtrącił swoje trzy grosze i nie wiadomo jak by to się skończyło, gdyby nie dziwny dźwięk, który rozbrzmiał na ulicy.
- Muzyka? - zdumiał się tata Łukaszka.
- Pewno jakiś koncert reklamują - przypuścił Łukaszek.
- Prędzej kredyty-chwilówki - rzekła gorzko babcia Łukaszka.
- Nie...! - zdumienie taty Łukaszka rosło z sekundy na sekundę. - To chyba są... Szanty!
Łukaszek gwałtownie zażądał aby mu wytłumaczyć co to są szanty. Jego tata w bardzo wielkim skrócie objaśnił co to jest i wszyscy, łącznie z babcią zaczęli wypatrywać źródła dźwięku. Wypatrzyli bardzo szybko.
- Myślałem, że nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć, no ale żyję w Polsce... - oznajmił tata Łukaszka.
Właściwie to najpierw usłyszeli przeróbkę starego, marynarskiego szlagieru: "Dziesięciu chłopa na śmietnika skrzyni! Ju hu hu! I butelka rumu!". Następnie na horyzoncie, który w mieście z powodu zabudowy jest zawsze bardzo blisko, pojawiła się śmieciarka. To z niej dobiegał śpiew. A konkretnie śpiewała dziesięciu mężczyzn uczepionych jej pudła.
- O rany! - babcia złapała się a głowę. - To wygląda prawie jak tramwaje po wojnie! Też wisiały na nich takie ludzkie "winogrona"!
Śmieciarka podjechała do kontenera i się zatrzymała. Czterech panów zaczęło podczepiać kontener ze śmieciami do łańcuchów, A pozostali... Jeden wyjął aparat fotograficzny i zaczął robić zdjęcia. Inny z kolei zaczął przeprowadzać ankietę. Jeszcze inni zaczęli rozdawać jakieś ulotki, któryś wyciągnął jakiś gruby zeszyt i obserwując pracę innych zaczął w nim coś notować...
- Bardzo przepraszam - zagadnął tata Łukaszka jednego ze śmieciarzy, tego co ankiety robił. - Mogę zadać panu kilka pytań?
- A z jakiej sondażowni pan jest?
- Z żadnej, prywatnie pytam...
- Prywatnie? Hm... - skonfundowany śmieciarz podrapał się po głowie. - Nnnno dobrze, niech pan pyta...
- Dlaczego jeździ was na śmieciarce aż tylu? Przecież pracuje tylko czterech...
- No właśnie nie do końca! Otóż proszę pana, praca nie składa się z samej pracy! Praca składa się też otoczki! A to jak ona wypada, jak jest kojarzona, w dużej mierze może być poddane... Hm... Korekcji... Jest potrzebny dobry piar, dotarci do społeczeństwa i pokazanie mu, że śmieciarz to nie byłe kto!

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka