Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1206
BLOG

Ciężki żywot nieinteresującego się, epilog

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 12

Młody dynamiczny przedstawiciel handlowy co prawda nadal hył młody, ale dynamiczny był już znacznie mniej. No i przestał być przedstawicielem handlowym. Był to dla niego potężny wstrząs. Nie poddał się jedna i zaczął szukać pracy. I to był dla niego jeszcze potężniejszy wstrząs. Owszem, nadal uważał, że Polska jest wyspą na morzu kryzysu, ale jakoś nie mógł do tej wyspy dopłynąć.
I tak oto pewnego dnia, kiedy to wracał z niezwykle potrzebnego w życiu kursu florystycznego dla bezrobotnych (nie można przecież cały dzień siedzieć w mieszaniu i czekać) napatoczył się na mamę i tatę Łukaszka.
- O - zdziwił się tata Łukasza. - Myśleliśmy, że pan wyjechał. Samochodu nie widać.
Młody dynamiczny zaczerwienił się z lekka i zaczął bąkać, że kryzys, zwolnienia i ta dalej.
- Co pan powie - zdumiała się z kolei mama Łukaszka i wyciągnęła z torebki kieszonkowe wydanie dzisiejszego numeru "Wiodącego Tytułu Prasowego". - Niech pan sam zobaczy co piszą na stronie dwieście siedemnastej. Nie ma żadnego kryzysu! Nie ma żadnego bezrobocia! Wszyscy mają pracę!
- Ja nie mam - bąknął młody dynamiczny.
- w takim razie ta gazeta kłamie - rzekł serdecznie tata Łukaszka.
Zapadła niezręczna cisza. Mama Łukaszka wyglądała jak zegarek, który się zaciął, a młody dynamiczny, jakby miał zatwardzenie.
- Ta... Ni... Ta... Ni... - stękał młody dynamiczny. - Nie no, przecież "Wiodący Tytuł Prasowy" nigdy nie kłamie... Ale ja pracy nie mam... Więc... Może się pomylili! - zakrzyknął z ulgą.
- Tak, pomylili się! - zawtórowała mu mama Łukaszka śmiejąc się nerwowo. - Albo po prostu jeszcze nie dotarła do nich ta informacja. Bo cóz znaczy jedna osoba?! Jednostka niczym, jednostka zerem! A może... Oni już wiedza, że zaraz pan dostanie pracę i dlatego pana nie ujęli?!
- Myśli pani?! - ucieszył się młody dynamiczny.
- Proszę pana, przecież praca leży i czeka! Własny interes tylko czeka żeby go wziąć we własne ręce!
Tata Łukaszka wydał z siebie coś pomiędzy kaszlnięciem a kichnięciem.
- A nie może pan zrobić tak, jak robią polskie studentki? - kontynuowała niezrażona mama Łukaszka. - Niechże pan zobaczy co "Wiodący tytuł Prasowy" pisze na stronie trzysta ósmej. Na każde dziesięć studentek aż dwanaście sprzedaj własne ciało! Sponsoring w naszym kraju ma kolosalną przyszłość!
Młody dynamiczny wyglądał jakby miał się rozpłakać.
- Jak nie znajdę pracy to chyba będę musiał tak zrobić - wyszeptał zgnębiony. - Nie będę miał pieniędzy na rachunki i odetną mi wodę, gaz, albo co najgorsze internet!
- Rachunki nie są znowu takie drogie - uspokajał go tata Łukaszka.
- U mnie są. Ja płacę firmie ŚmieL - wyjaśnił ponuro młody dynamiczny.
- O rany! A co?
- Wszystko!
- Nie...!
- Tak!
- ŚmieL, firma ŚmieL, no to co z tego? - wzruszyła ramionami mama Łukaszka.
- Proszę pani, czy pani wie, jakie stawki narzuca ta firma?! - zdenerwował się młody dynamiczny. - Nie bez przyczyny jest to skrót od wezwania "Śmierć Lokatorom"!
- Bzdura! Kompletna bzdura! Za coś takiego powinni pozywać do sądu! - obruszyła się mama Łukaszka. - Niech pan, młody człowieku, przestanie sobie zatruwać umysł teoriami spiskowymi! Przecież jeśli wystawią za duże rachunki, to klienci po prostu z nich zrezygnują i już A oni zbankrutują! Tak działa kapitalizm!
- To nie takie proste - upierał się młody dynamiczny. - A państwo w jakiej firmie płacą rachunki? Kto wam dostarcza ciepła wodę?
- Nie wiem - przyznała się mama Łukaszka. - Nigdy się tym interesowała. Płacę i już.
- Też tak kiedyś robiłem... - pokiwał głową młody dynamiczny.
- Ciepłą wodę dostarcza nam firma Żegluga Morska Rzeszów - oznajmił z dziwną miną tata Łukaszka.
- Przecież w Rzeszowie ni ma morza - zdumiał się młody dynamiczny. - Wiem, bo byłem kiedy jeszcze pracowałem!
- Proszę pana, w kapitalizmie każdy może założyć taką działalność jaką chce i to jest piękne! - zdenerwowała się mama Łukaszka. - Pana uwagi są zupełnie nie ma miejscu! Życzę panu aby pan jak najszybciej znalazł pracę! Idziemy!
I pociągnęła tatę Łukaszka za sobą. Młody dynamiczny usłyszał jeszcze jak mama mówi do taty:
- Dziwne, taki młody, taki dynamiczny! A gada jakby był jakimś moherem!

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka