Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1282
BLOG

Wychowanie bezfrytkowe

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 19

Była dokładnie godzina osiemnasta, kiedy do mieszkania Hiobowskich doleciał jakiś potworny łomot, a potem rozległ się ryk kilku nieskoordynowanych męskich głosów.
- Łukasz! - zawołali na wszelki wypadek.
- Ja jestem tutaj - oznajmił Łukaszek wynurzając się z korytarza. - A to łupnęło gdzieś nad nami...
Wyjrzeli na klatkę schodową. Sąsiedzi już zaczęli się gromadzić i faktycznie, tak jak mówił Łukaszek, wszyscy pchali się po schodach na górę. Kiedy weszli piętro wyżej od razu rzuciło im się w oczy: wyłamane drzwi, zakłopotani antyterroryści, zakłopotana rodzina na progu mieszkania i jakaś pani na korytarzu.
- ...jestem komisarzem do spraw wychowania dzieci w duchu i zgodnie z nurtem - przedstawiła się pani i wyjęła tablet. Popukała w niego kilka razy palcem i zaczęła zadawać pytania:
- To państwo są rodzicami?
- Tak - odparli zgodnie pan i pani stojący na progu.
- Hm... - głos pani komisarz nie wróżył niczego dobrego. - Heterycy... A dzieci adoptowane?
- Własne.
- Hm... Hm...
- Ale o co właściwie chodzi? - spytał ojciec dzieci.
- Chodzi o to proszę pana, że musiałam interweniować w asyście policji, ponieważ doszły na nas informacje, że państwo wychowujecie dzieci bezfrytkowo!!
- Że niby jak? - zapytał któryś z sąsiadów na schodach. Pani komisarz obejrzała się i teraz dopiero zauważyła jaką ma liczną publiczność.
- Bez-fryt-ko-wo!! - powtórzyła. - Ich dzieci nie wiedzą w ogóle co to frytki! Nawet tego słowa nie znają! Zgroza! Co za zacofanie! I pomyśleć, że mamy dwudziesty pierwszy wiek!
- Skąd pani wie, że nasze dzieci są wychowywane bezfrytkowo? - spytała matka dzieci.
- Nie możemy zdradzić, że to była sąsiadka z naprzeciwka - wtrącił się dowódca antyterrorystów. Sąsiadka z naprzeciwka jęknęła rozdzierająco i zniknęła za drzwiami swego mieszkania.
- Specjalnie wychowujemy dzieci bezfrytkowo - przyznał ojciec dzieci. - Nie wiedzą co to są frytki i dzięki temu się ich nie domagają.
- Robimy to dla ich dobra - dodała pospiesznie matka dzieci. - Frytki robione są z ziemniaków modyfikowanych genetycznie...
- To państwa nie tłumaczy - stwierdziła pani komisarz. - niestety, stwierdzam, że z premedytacją manipulowaliście państwo psychiką dziecka. Za to grozi piętnaście lat więzienia.
- Ile???!!! - krzyknęła matka dzieci. - A gangsterom dają po półtora roku!
- Proszę pani, kodeks karny polega na tym, że za różne winy są różne kary, a nie ciągle jedna i ta sama. I tak na przykład za dowcipy z prezydenta jest dwadzieścia pięć lat.
- A ile jest za dowcipy o premierze? Tak tylko pytam... - odezwał się kolejny sąsiad na schodach.
- Nie ma dowcipów o premierze - wycedziła pani komisarz. - To wszystko prawda!
- Chcecie truć nasze dzieci GMO?! - krzyknął zrozpaczony ojciec dzieci.
- Proszę pana, żyjemy w demokracji! - przypomniała mu pani komisarz. - Mają prawo się otruć!
Tata Łukaszka skorzystał z okazji i pociągnął za rękaw stojącego obok antyterrorystę. Ten zareagował nerwowo i przystawił tacie Łukaszka lufę do głowy. zaraz jednak przeprosił i pocieszył tatę, że tej plamy moczu na spodniach prawie wcale nie widać.
- Chciałem się spytać o jedną rzecz - kontynuował tata Łukaszka. - Dlaczego interweniowaliście o tej porze? Przecież zawsze wpadaliście o szóstej rano.
- No właśnie dlatego - odparł antyterrorysta. - Wszyscy już wiedzieli, że wpadamy zawsze o szóstej rano. A podstawą naszego działania jest przecież zaskoczenie. Wpadamy do jednego czy drugiego, a ten już nie śpi, siedzi w kuchni, ubrany albo i nawet spakowany i tylko czeka! Jeden nawet zęby zdążył umyć! I jak tu potem takiego sfilmować jak leży w majtkach skuty na podłodze?
- Przecież nie skuwacie ich w majtkach tylko w nadgarstkach - zauważyła siostra Łukaszka.
- Niech pan nie zwraca na nią uwagi - poprosił tata Łukaszka. - I co z tą godziną?
- no... To już wszystko. Stwierdziliśmy, że zmieniamy godzinę. Od tej pory zamiast o szóstej rano wpadamy o szóstej po południu.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka