Blog
Świat za pięć lat
Marcin B. Brixen
Marcin B. Brixen Inż. Poznaniak. brixen@o2.pl
224 obserwujących 1418 notek 1848112 odsłon
Marcin B. Brixen, 16 maja 2017 r.

Jagoda chce iść do kina

720 5 0 A A A

Jagoda, dziewczyna Łukaszka poznana na koloniach, była zła.
- Jak to: nie dasz rady?
Łukaszek westchnął smutno.
- Nie znasz mojej rodziny.
- Chętnie poznam - oznajmiła z mocą Jagoda. - Przyjdę dziś do was na obiad.
- Powiem mamie, ale nie wiem, czy się zgodzi...
- Łukasz - powiedziała skośnooka brunetka. - Ja się nie pytam. Ja mówię, że przyjdę do ciebie na obiad.
- A jak moja mama niczego nie uszykuje?
- To ty mi coś uszykujesz.
- Ale ja nie umiem gotować...
- Nie musisz. Wystarczy kanapka. Chodzi o to, żeby było cokolwiek. Rozumiesz?
- Rozumiem, ale do kina i tak nie będą mnie chcieli puścić...
- Puszczą. Ja się o to postaram.
Łukaszek zapowiedział w domu, że przyjdzie Jagoda. Reakcje był dwie. "Niech tam sobie przyjdzie, ale niech nie liczy nie wiadomo na co" i "do kina i tak nie pójdziesz, masz robić lekcje/zakupy/porządki".
Jagoda miała mocne wejście. Powiesiła kurtkę na haczyku, zdjęła buty, po czym zakrzyknęła gromko:
- Dzień dobry! Niech będzie pochwalony!
Dziadek się skrzywił, ale odpowiedział:
- Na wieki wieków amen.
- Ja po Łukasza. Chcieliśmy iść do kina.
- O, nie ma mowy. Łukasz musi odrobić zadanie z historii, mam mu opowiedzieć o Żołnierzach Wyklętych... Wie panienka zapewne kto to był?
- Wiem, wiem. Wszyscy o tym mówią.
- A może u panienki ktoś w rodzinie...?
- No, niezupełnie, był dziadek...
- I on był wyklęty?
- Nie.
- Wyklinał? - spytał dziadek drżącym głosem.
- Też nie. Uratował tak na oko z osiemnaście tysięcy ludzi.
- Co? Jak?
- Uruchomiał wodociąg w mieście - odparła z prostotą Jagoda. - I ludzie mieli co pić. Kobiety, dzieci... Ci wyklęci ile osób uratowali? Hm? To co, Łukasz, może iść do kina?
- To nie fair - zamruczał boleśnie dziadek i usunął się na bok.
- Zjedz coś, moje dziecko - babcia Łukaszka postawiła obiad przed Jagodą i uśmiechnęła się przyjaźnie. - Co prawda, Łukasz i tak nie pójdzie dziś do kina, ale warto podkreślić, że za socjalizmu każdy miał obiad. Była to wielka, wielka zdobycz, należna każdemu, nieważne, czy pracował czy nie...
- Ja bym nie pracowała - oświadczyła bezczelnie Jagoda patrząc wyzywająco babci w oczy. - Bo i po co jak obiad i tak będzie? Zamiast tego poszłabym do kina.
- Kwestionujemy zdobycze socjalizmu, jak widzę - rzekła lodowato babcia zlewając kompot z salaterki z powrotem do słoika. - Młoda jesteś, to nie wiesz o wielkim sukcesie jakim była elektryfikacja wsi...
- Fstrząsające - Jagoda z lubością rozduszała ziemniaki widelcem. - Bo w takim kapitalizmie wsie nie są zelektryfikowane. Mieszkańcy muszą kupować prąd w wiaderkach...
Tego dla babci było za wiele. Wstała, blada, i orzekła głucho:
- Za socjalizmu odbudowano Warszawę.
- I co z tego? - Jagoda nie zwracając uwagę na panikujących Hiobowskich ze spokojem krajała ogórka kiszonego. - A Drezno?
- Drezno było niemieckie!! - nie wytrzymała babcia - To oni rozpoczęli wojnę!!
- Mówię o kwestii technicznej odbudowy.
- Drezno było NRD, czyli socjalizm - ośmielił się wtrącić tata Łukaszka.
- Zagłębie Ruhry to było RFN - skontrowała Jagoda. - A poza tym weźmy takie Coventry... O? Nie słyszała pani o tym? Naprawdę? A o niemieckim czasowniku "coventrieren" też nie? smutne. Ale sosik pyszny. Tak więc do kina chcielibyśmy...
Babcia zacięła usta i spojrzała w okno na znak, że cała ta sprawa jej nie obchodzi.
Do ataku przystąpiła siostra Łukaszka.
- Ach, ach - siostra zamachała śliczną dłonią. - Już ja wiem po co wy chcecie do tego kina. Seks. Tak. To jest teraz najważniejsze.
- Niekoniecznie - Jagoda ze spokojem odłożyła sztućce. - A brak seksu? Nie jest ważny? A może ważniejszy?
- Co ty...? - żachnęła się siostra i sztucznym uśmiechem usiłowała pokryć zmieszanie. - Jak brak czegoś może być ważniejszy?
- Na ten przykład... - Jagoda zbliżyła twarz do twarzy siostry. - Co jest ważniejsze? Makijaż czy brak makijażu?
Siostra wstrzymała oddech, zagryzła wargi, potem zaczęła rzucać oczami na boki  i się rozpłakała.
- Tak nie można - mama Łukaszka wzięła pochlipującą siostrę za łokieć i delikatnie odprowadziła na bok.
- Widzę, że mamy tu bardzo zdecydowaną osobę - tata Łukaszka zasiadł naprzeciwko Jagody.
- Która jest zdecydowana iść do kina - kiwnęła głową Jagoda.
- Ha ha! He he! Hm... Może powiesz coś o sobie...
- Zamierzam iść na studia.
- O! A jakie?
- Zarządzanie konfliktami.
- Nie ma takiego kierunku. Bo nie ma już konfliktów. Ludzkość żyje w pokoju...
- Pan daruje, ale to kompletna bzdura. Są całe korporacje żyjące z tego, że ludzie nie potrafią się ze sobą porozumieć...
- Może jakiś przykład?
- Tłumacze. Prawnicy. Żołnierze.
- A! - zakrzyknął boleśnie tata i więcej już się nie odzywał.
Nadeszła kolej na ostatnie starcie.
- Może sałatki? - spytała kusząco mama Łukaszka.
- Dziękuję, już zjadłam...
- Ale to sałatka po żydowsku.
- Mimo to dziękuję.
- Antysemityzm!!! - oczy mamy miotały pioruny.
- No, no! proszę uważać na słowa. Nie ma pani prawa mnie tak nazywać!
- Jak to nie?
- Bo ja sobie tak nie życzę!
- Moja droga, do nieżyczenia sobie trzeba mieć solidne podstawy...
- Parę dni temu przyjęliśmy do domu uchodźcę z Syrii!
Dla mamy Łukaszka był to potwornie ciężki cios. Za to Łukaszek najpierw osłupiał a potem zaczął okazywać silne rozbawienie.
- Każdy może tak powiedzieć - odparła po dłuższym namyśle mama.
- Ale ja mam zdjęcia w telefonie - Jagoda sięgnęła po aparat. - O, tu! Proszę!
Mama Łukaszka zagotowała się z wściekłości.
- Przecież to chomik!!!
- Ale syryjski!
I Jagoda wstała pytając się gdzie tu łazienka, bo musi skorzystać. Łukaszek pospieszył ze wskazaniem. Jagoda wróciła po dwóch minutach z zakłopotaną miną.
- Proszę państwa... Ależ to pomieszczenie woła o remont!
- Mówiłam, że płytki... - zaczęła mama Łukaszka.
- Musicie wyrzucić wannę i wstawić prysznic!
- Czemu? - spytał tata Łukaszka.
- Musi być miejsce aby obrócić się z wózkiem.
- Jakim wózkiem???
- Inwalidzkim - Jagoda podeszła do taty Łukaszka, kucnęła przed nim i spojrzała mu prosto w oczy. - Przecież Łukasz i ja będziemy się wami opiekować na jesieni życia. Ale bądźcie spokojni. Ja jestem przeciwna eutanazji.
- Na którą wy idziecie do tego kina? - wychrypiała babcia. - Na pewno się spóźnicie!
- To możemy iść? - spytał skołowany Łukaszek.
- Tak! Możecie!! Idźcie!!!
Kiedy wyszli już na klatkę Łukaszek odważył się zapytać na jaki film idą.
- Na żaden. Nie idziemy do kina. Idziemy na pizzę.
- Moment, przecież cały czas mówiłaś, że do kina. I złamałaś cała moją rodzinę, żeby mnie puścili, a teraz co? To po co to była ta awantura?
- Chciałam ci tylko pokazać co potrafię - szepnęła słodko Jagoda i przytuliła się do Łukaszka.

--------------
NOWOŚĆ -> marcinbrixen.pl
http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html - blog w formie książki
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek.
A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja.

UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

BLOG W WYDANIU KSIĄŻKOWYM :) - TOM 3!
image

O książce:

ŚpiEwka
Koteusz
Teresa Bochwic
Rzeczpospolita
Opcja na prawo
"Rz" - prof. Rybiński
"Dziennik Polski"

Z podziękowaniami:
Goscinnemu i Sempe za Mikołajka
Christophowi Heinowi za Jakuba Borga
Januszowi Chriście za Kajka i Kokosza
Strugackim za Aleksandra Iwanowicza Priwałowa
de Amicisowi za Henryka
Rayowi Bradbury'emu za Guya Montaga
Conan-Doyle'owi za Holmesa i Watsona

Ojczyzna
Lekcja historii
Lestat - Dziewczynka z tutką i anioły nie licząc misia

image

Dzięki Waszym głosom mój blog w edycji 2008:
w II etapie zajął ósme miejsce w kategorii "absurdalne i offowe" (na 263 zgłoszone)
w III etapie zajął czternaste miejsce w kategorii "bloger roku" (na 4206 zgłoszonych).
Bardzo dziękuję za każdy głos.

website stats

Locations of visitors to this page

statystyka statystyki
Mój e-mail:
brixen@o2.pl

Życie przebija fikcję:

Notka nr 6
Renata Rudecka-Kalinowska: "Prokuratura Okręgowa w Warszawie (...) Zawiadomienie o zamiarze popełnienia przestępstwa. (...) Na blogu autorki używającej nicka Ufka ukazał się komentarz, z którego jednoznacznie wynika , że jego autor „zapisał się” do komisji wyborczej w celu podjęcia działań przeciwko kandydatowi na urząd Prezydenta RP Bronisławowi Komorowskiemu, co wyraża zarówno poprzez nadzieję, że jest wstanie przyczynić się do wygranej Jarosława Kaczyńskiego poprzez zapewnienie autorki bloga ”Damy radę, Ufko! Działamy, zapisalem się do komisji na niedzielę – jednak zdążyłem” - jak i poprzez użycie jako motta tegoż kometarza słów jednoznacznie wskazujących na brak obiektywizmu i żywiołową nienawiść do Bronisława Komorowskiego zawartą w słowach: „na pohybel Bronkowi!”"

Notka nr 5
slaughterhouse5: "Mój sposób na PiS jest więc bardzo prosty - jest to racjonalna i świadoma ignorancja."

Notka nr 4
slaughterhouse5: "I nie ma w tym absolutnie nic dziwnego - do polityki i tak nie wszyscy się nadają, nie wszyscy muszą politykę rozumieć. Uważam, że wystarczy jak w dyskursie politycznym uczestniczy np. 30% świadomego społeczeństwa - reszta może być całkowicie apolityczna (!). Tyle, że ta "apolityczna reszta" powinna np. zajmować się pracą, szkołą, rodziną, dobrobytem, czy też innymi sprawami - jeżeli więc apolityczny "obywatel" wolną od polityki energię przeznaczą na te sfery, to można powiedzieć, że jest w tym wiele zalet."

Notka nr 3
Miki: O katastrofie w Smoleńsku 10.04.2010 "Gdyby nie dekomunizacja, rozumiana jako wywalanie z pracy każdego, kto choć otarł się o poprzedni ustrój, prezydencka Tutka albo by wylądowała cało w Smoleńsku, albo by poleciała na inne lotnisko. Dekomunizacyjny szał, w jaki wpadli nowi władcy Polski, spowodował, że z wojska odeszli oficerowie, wyszkoleni w czasach Układu Warszawskiego, potrafiący korzystać z jego aparatury i procedur. Dlatego 10 kwietnia samolotem dowodził nieopierzony nowicjusz, braki umiejętności nadganiający brawurą."

Notka nr 2
mr off: "Premier Donald Tusk jest dzis nie tylko szefem rzadu oraz Platrormy Obywatelskiej, ale takze nieformalnym przywodca calego obozu Europejczykow znad Wisly (stanowiacych 90-80% populacji Polakow). Jego polityczni oponenci - bracia Kaczynscy i skupiony wokol nich polityczny oboz antyeuropejskich (Neo)Wandejczykow – otwarcie odrzucaja lub skrycie sabotuja scisla integracje Polski z panstwami i narodami Unii Europejskiej na fundamencie wartosci cywilizacji chrzescijanskiej, ktorych esencje zawiera Karta Praw Podstawowych. Po wejsciu w zycie Traktatu Lizbonskiego partia Kaczynskich i ich akolici przestali juz byc normalna opozycja polityczna w panstwie demokratycznym: stali sie polityczna przeszkoda w realizacji strategii polskiej racji stanu o ksztalcie ktorej zdecydowal Narod (ratyfikacja Traktatu Lizbonskiego wiekszoscia 2/3 glosow Sejmu i Senatu RP)."

Notka nr 1<

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Autor Szanowny Panie Piszę do Pana, jako osoba, która na Pańskim portalu przez osiem i...
  • @all Dziękuję bardzo za życzenia :) Niestety, nowy rok przynosi złe wieści....
  • @LESNODORSKI Do Kodu można zapisać fikcyjne postacie? Ciekawe. Może to stąd te miliony...

Tematy w dziale Rozmaitości