Pięciu rozstrzelanych z zimną krwią żołnierzy. Podczas patrolu pięciu brytyjskich żołnierzy zatrzymało się w drodze do swojej bazy, na krótką przerwę. Wśród nich znajdował się Afgańczyk, policjant, szkolony przez nich do korpusu bezpieczeństwa. Po tym jak, żołnierze, usiedli wygodnie i zaparzyli herbatę, Afgańczyk, który przyjął łapówkę od Talibów otworzył do nich ogień. Zginęli wszyscy. Taką informacją, żyją dzisiejsze media na Wyspach Brytyjskich. Podnosi się coraz więcej głosów o sensowności ich uczestnictwa w działaniach na terenie Afganistanu, zdradzie która ich dotyka na każdym kroku, mimo starań.
Przy tym dyskutuje się, o zmianie polityki emigracyjnej, która winna być bardziej konserwatywna. Bo, jak zauważył jeden ze słuchaczy radia LBC, nie może być tak że młodzi Brytyjczycy giną coraz częściej gdzieś daleko na stepach Azji a rząd udziela w dużych ilościach azyli politycznych dla przybyszów z Afganistanu. Wśród których jest znaczna ilość młodych mężczyzn. Wiem, że to subiektywny ułamek, dotyczący polityki zagranicznej i sensowności działań wojennych – jednak odwzorowuje, nasilające się nastroje społeczne. Swoją drogą ciekawi mnie, czy również w stosunku do polskiego kontyngentu musi dojść do zdrady lub jakiejś tragedii aby rozgorzała na dobre debata o tym czy takie działania mają sens.
http://www.timesonline.co.uk/tol/news/world/Afghanistan/article6903754.ece



Komentarze
Pokaż komentarze