Brockley Sid Brockley Sid
67
BLOG

Chłostanie słowem

Brockley Sid Brockley Sid Polityka Obserwuj notkę 0

W dzisiejszej „Rzepie” pojawił się artykuł pod tytułem „Obrażają gazety, obrażają wyborców”. Dotyczy on głównie stosunku polityków PO wobec mediów. Głównymi postaciami są tutaj Andrzej Czuma oraz Stefan Niesiołowski oraz ich niewybredne wypowiedzi, wobec dziennikarzy.

 

Po lekturze tego tekstu oraz po wizualno – słuchowych doświadczeniach, dotyczących wypowiedzi, niektórych parlamentarzystów, trapi mnie pytanie. Co się dzieje? A właściwie jakie zmiany zachodzą w psychice polityków, że są oni postrzegani przede wszystkim, jako symbol upodlenia wszystkiego co polityczne? Dlaczego, na przykład, z polityka kiedyś katolickiego i prześladowanego przez reżim PRL-u, powstała, karykatura do plucia na wszystko co związane z PiS? Czy konformizm tak się opłaca, że rola którą nadaje im partia, a polegająca na chamskim obrzucaniu błotem wszystkiego, co nie związane z PO, jest tak ważna że przekreśla wszystkie opozycyjne dokonania? Cynizm czy przemyślana taktyka?

 

Jaki jest zamysł tych działań? Tak, wiem że punkty procentowe i maksymalne obrzydzenie przeciwnika. Ale czy to jest jeszcze polityka? Czyli służba społeczeństwu. Lub wypełnianie platońskiej definicji : „sztuki stawiania państwu celów i określania sposobów ich realizacji”

Być może jesteśmy świadkami powstania nowej formy – opluwania jako metody sprawowania polityki.

 

To co wydaje się najbardziej irytujące w zachowaniu PO jako partii rządzącej, to fakt że pod płaszczykiem pięknych uśmiechów premiera i mów nadętych, trzymani są na łańcuchu partyjni szczekacze. Doskonale obrzydzający wszystkie pojęcia związane z polskim życiem publicznym. Emanując na zawołanie, tym co przynosi im na język, zaprogramowana polityczna żółć.

 

I od słownego chamstwa, przez dbanie tylko o medialny wizerunek za pomocą retorycznych zabiegów, nie buduje się ziemi obiecanej dla obywateli –czytaj Irlandii, tylko krainę politycznego nihilizmu. Zawierającą w sobie zasadę, że cel uświęca środki, a każda forma osłabienia przeciwnika jest dozwolona. 

Zepsuci do szpiku kości. Bo, jak inaczej ma myśleć, na przykład młody wyborca, widząc parlamentarzystę Palikota, z wibratorem w ręku, piszącego na swych bogach o prezydencie kraju jako o „kurduplu” czy innym „alkoholiku”. I czy jeszcze można mówić i pisać o odpowiednim poziomie debaty politycznej.

 

Nurtuje mnie również pytanie, czy retoryczne fiki-miki, zastąpią na zawsze realne działania polityczne? A tresura medialnej małpy, przebiegnie bez najmniejszych przeszkód i ku uciesze politycznych twórców myśli PO, powstanie wykreowany homo platrformes, ściśle i ślepo oddany nieistniejącej wizji. 

 

Nie można uniknąć refleksji że rozkład polityczny, zaczyna się od czynników, które sprowadzają politykę do poziomu rynsztoku. Demokracja rzymska zaczęła umierać wtedy, kiedy jej politycy zrozumieli iż nie trzeba brać na serio programów wyborczych, tylko należy troszczyć się o to, aby zyskać sympatię swoich wyborców (czytaj telewidzów).  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka