Brockley Sid Brockley Sid
49
BLOG

Czy możliwe są systemowe zmiany?

Brockley Sid Brockley Sid Polityka Obserwuj notkę 2

   Kilkakrotnie na S24, pojawiały się z różnych stron próby podjęcia debaty na ważne tematy dotyczące zreformowania naszego systemu politycznego. Ich skuteczność, jest ograniczona. Ale dzięki temu sama instytucja blogu politycznego, stała się bardziej powszechna. Ponieważ, często skłaniam się do tego, aby patrzeć „jak robią to inni”. W gąszczu, mało istotnych informacji znalazłem tekst, brytyjskiego dziennikarza Petera Faceya, który nawołuje o powrót debaty publicznej, w nadziei na zmianę wizerunku Anglii. Chociaż, trapi mnie często podobna tęsknota polityczna, chciałbym w tej dyskusji przywołać kilka argumentów, które zdaje się mają ponadnarodowy charakter. A wszystko, wzięło początek z cytatu wypowiedzi byłego amerykańskiego prezydenta Jamesa Madisona (1751-1836):
Jeśli ludzie byliby aniołami, żaden rząd nie byłby konieczny. Jeśli aniołowie rządziliby ludźmi, żadna kontrola rządu nie byłaby konieczna. W konstrukcji rządu, człowieka nad człowiekiem, istnieje wielka sprzeczność: należy umożliwić rządowi kontrolować rządzonych, a w kolejnym kroku zobligować go do samokontroli. Podobnie jak mamy prawa obywatelskie aby okiełznać ludzi w społeczeństwie, tak posiadamy konstytucyjne prawo do trzymania w ryzach ludzi, będących u władzy” 
 
   Założenie w tej dyskusji, wydaje się być bardzo proste: zbyt dużo władzy, skupia się w rękach niewielu ludzi. I aby wyjść z zaklętego kręgu, ciągłego niezadowolenia obywateli, marnymi dokonaniami rządu, należy przynajmniej nakreślić plan, możliwych zmian. Bądź dokonać, „rewolty poglądowej”, nie tylko aktualnego systemu politycznego, lecz również dokonać pierwszego kroku, którym może być, ogólno medialna dyskusja. Tak wiem, na zarzut „media reżimowe”- nie da rady, różni „czerwoni niedouczeni dziennikarze” – nie z nimi, odpowiem, że zmiany trzeba rozpocząć od samych siebie. Czyli w tym, wypadku – blogerzy, a nawet niewielka otwartość w skrajnym postrzeganiu polityki, na początek zupełnie wystarczy. Ja przynajmniej, jako bloger uczyniłem, pierwszy krok i będę słuchał. Uważnie, nawet W. Sadurskiego dodałem do ulubionych, chociaż z nim często się nie zgadzam.
 Kolejny, krok to naciskanie na konsultacje rządzących z rządzonymi. Nic bardziej nie daje siły napędowej cynizmowi, niż sytuacja kiedy osoba publiczna prosi o opinię do sprawy, aktu prawnego, którego los z góry jest przesądzony. Jaka forma tak szerokiej konsultacji społecznej? Rozwiązanie, nie jest łatwe, ale wspomniany wyżej angielski żurnalista, proponuje organizację instytucji „sądów obywatelskich”. Chociaż to rozwiązanie, drogie, ograniczające się do znikomej liczby obywateli. Rządzeni powinni przynajmniej posiadać prawo do petycji w debatach parlamentarnych, oficjalnych zapytań obywatelskich. Nie tylko, do istniejącego obecnie w Polsce, 118 art., konstytucji gdzie grupa 100 tysięcy obywateli może przedłożyć propozycję projektu ustawodawczego.
   Czy da się to zrobić sprawnie i szybko. Wierzę że tak. Chociaż ta deklaracja, to naiwne wołanie w puszczy, to tli się nadzieja że Yes We Can, przy założeniu że prawdy nie można mylić z głosem większości.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka