…..I tak pisują do siebie nie wrogi, ale na krańcach dwóch przeciwnych bogi
Kto szuka ten znajdzie. Dla wszystkich sierot i zabłąkanych owieczek jest jednak jeszcze nadzieja. Ach kto się pierwszy odważy, kto? Tak niebezpiecznego zadania mogą podjąć się tylko „bogi”, czyli najwyższe autorytety. I jest! Pierwszorzędny wśród niezłomnych Władysław Bartoszewski, zupełnie bez pardonu, rzuca pierwszy kamień, radośnie krzycząc i zapraszając innych; już dobrze, już można, pierwszy ruch wykonany. Odwoływanie się do „testamentu brata” przez Jarosława Kaczyńskiego w batalii wyborczej, to przecież „nekrofilia”, „pedofilia” i „moralna obrzydliwość”. Jeśli istniała do tej pory jakaś świętość i granice, to można mówić o nich jedynie w czasie przeszłym. Tak wiem pękł, ale to przecież tylko członek honorowy sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego. Czy istnieje jakaś pociecha? Oczywiście, że tak przecież milczy jeszcze Stefan Niesiołowski i poseł Palikot. Ale etap rozgrzeszania mamy za sobą, wobec czego tylko kwestią czasu pozostaje kiedy oni również zabiorą równie merytoryczny głos. Przecież w chwilach kryzysu, gdy ojczyzna płonie, zawsze można liczyć na słowa, pierwszego wśród równych, człowieka obozu, postaci pamięci absolutnej o wojnie i powstaniu, mówiącego z otwartą przyłbicą: ”nie wierzcie frustratom moralnym” w myśl miłości do bliźniego.
Przecież teraz, serce myślącej, „jasnej” Polski, skłania się do takiego typu żołnierza, kocha swoich rębajłów. Nie ważna jest ta chwilowa przemiana spowodowana obudzeniem patriotyzmu, symbol żałoby zostaje wyparty przez symbol niezłomnego żołnierza, który jako pierwszy mówi, już wolno, już wszystko dobrze. Możemy czuć się spokojni, bowiem młot filozofa Władysława rozbijającego ciemności, kruszącego kajdany i korony, jest z nami.
Inne tematy w dziale Polityka