...zaufania.
21 października odbyły się w naszym kraju najważniejsze wybory parlamentarne od 1989 roku. Jako osoba młoda znam tę drugą datę tylko z opowieści, natomiast miałem przyjemność uczestniczyć w wydarzeniu związanym z tą pierwszą i zdaję sobie sprawę jak ważne ono jest. W ostatnią niedzielę my, obywatele III RP, wybieraliśmy w jakim kraju chcemy żyć przez najbliższe lata. Czy w kraju pod znakiem nieustających konferencji prasowych, gdzie mowa jest o burych sukach, kłamcach, chamach, warchołach i agentach, czy też w normalnym, spokojnym kraju europejskim.
Pierwszą z przedstawionych wizji mogliśmy zaobserwować przez ostatnie dwa lata, druga jest realna ale nikt nie da gwarancji, że naprawę wejdzie w życie. Donald Tusk, zwycięzca wyborów, jest dziś w lepszej pozycji niż Jarosław Kaczyński dwa lata temu. Wtedy PiS zdobył 27 % głosów, na które złożyły się głównie osoby starsze, sfrustrowane oraz zawiedzione transformacją systemową. Stanowiły sporą grupę pośród nielicznych, którzy postanowili zawitać do lokalów wyborczych w celu oddania głosu. Kaczyński był zwycięzcą ale nie do końca. Nie zaufało mu tylu Polaków aby mógł stworzyć twór o nazwie IV RP. Mimo wszystko próbował to uczynić i przez te dwa lata jego rządów mogliśmy oglądać nieustającą walkę z mitycznym układem, którego rzekome istnienie próbowano ciemnemu narodowi wmówić.
W ostatnią niedzielę naród opamiętał się. Odsetek głosujących wzrósł, szturm na lokale wyborcze przypuściła młodzież i wykształciuchy. Efekt? Sytuacja polityczna odwróciła się diametralnie. Teraz u władzy znalazła się partia, której głównym celem jest naprawa państwa i próba dogonienia Europy zamiast obracania się do tyłu i wycinania pozostałości po komunie. Jest to możliwe o ile obdarzymy rządzących kredytem zaufania i spokojnie poczekamy na ich konkretne działania. PO została obdarzona sporym poparciem, aż 41 procentowym. Ale widzę już co będzie się działo za parę miesięcy kiedy rząd nie zacznie jeszcze na dobre pracować a już trzeba będzie uchwalać ustawę budżetową, lekarze i pielęgniarki zaczną strajkować a nauczyciele narzekać na niskie dochody. Nie tędy droga. Żeby cokolwiek zmienić potrzebny jest czas. Dajmy więc rządzącym kredyt zaufania i poczekajmy aż go spłacą. Jeżeli okażą sie niewiarygodnym kredytobiorcą i nie zrealizują w ciągu VI kadencji sejmu danych obietnic, zostaną odpowiednio ukarani podczas kolejnych wyborów.
Jedno jest pewne. Mimo zmieniających się rządów demokracja stać będzie zawsze na straży sprawiedliwości społecznej rujnując rządy nieudane i nagradzając te udane. Nie osądzajmy władzy po pierwszej porażce, bo może ona później kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa. Dajmy rządzącym rządzić a po 4 latach zweryfikujemy ich dokonania.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)