Bruner Bruner
95
BLOG

Zalegalizować czy nie?

Bruner Bruner Polityka Obserwuj notkę 6

Legalizacja narkotyków to sprawa zarówno ciekawa jak i kontrowersyjna . Za każdym razem, gdy temat ten jest poruszany zawiązuje się niezwykle interesująca dyskusja. We wtorek, 13 listopada udałem się na wrocławską Akademię Ekonomiczną gdzie Koło Naukowe Ekonomii Liberalnej zorganizowało debatę o słuszności zalegalizowania narkotyków. Do dyskusji zaproszono czterech gości. Ze strony zwolenników legalizacji polityka Janusz Korwin-Mikke oraz absolwenta AE we Wrocławiu Marcina Piotrowskiego. Ze strony przeciwników pana Adam Lewickiego z Monaru oraz ojca Jakuba Cebulę, jezuitę. Wśród Publiczności zgromadzonej na sali wykładowej wrocławskiej Akademii Ekonomicznej zdecydowanie dominowali studenci ale nie zabrakło kilku nauczycieli akademickich, uczniów liceów, czy też osób w średnim wieku, którzy po prostu przyszli sobie posłuchać. Wśród przybyłych studentów dużą grupę stanowili zwolennicy konserwatywnego liberalizmu, którzy nie ukrywali, że główną atrakcją jest dla nich osoba pana Janusz Korwin-Mikke. Nie brak jednak było osób do niego sceptycznie nastawionych. „Po tym co Korwin mówi to wydaje mi się, że musiał się czegoś wcześniej napalić”- usłyszałem w pewnym momencie od chłopaka siedzącego obok mnie, po czym dodał, że „blog pana Janusza owszem czytuje, ale tylko aby się trochę pośmiać”.

W debacie jako pierwszy głos zabrał Marcin Piotrowski. Swoje wystąpienie rozpoczął od potępienia narkotyków, pokazaniu ich szkodliwości. Powiedział nawet, że gdyby mógł je zlikwidować za pomocą czarodziejskiej różdżki to by to zrobił. Dalej przedstawił cały proceder związany z ekonomiczną stroną narkotyków. Dzięki narkotykom powstały mafie i do tej pory to one mają monopol na ich produkcję i dystrybucję. Dobrą metodę przejściową jest tzw. penalizacja. Polega ona na tym, że posiadanie czy sprzedawanie jest przestępstwem w świetle prawa ale nie podlega karze. Jednak jako najlepszą metodę Piotrowski przedstawił całkowitą legalizację. Przytoczył tu wybitnego amerykańskiego ekonomistę, Miltona Friedmana, który mówił, iż „kiedy dwie osoby chcą dokonać dobrowolnej transakcji ale trafiają na zakaz to wolny rynek minie ten zakaz ale w formie patologii”. Jako dobry przykład to tej tezy przytoczył prohibicję wprowadzoną w Stanach Zjednoczonych w latach 20 XX w. , gdzie kilkukrotnie wzrosła sprzedaż i zużycie alkoholu a przy okazji zorganizowały się grupy przestępcze, które pozostały do dzisiejszych czasów. Po krótkim rysie historycznym usłyszałem wreszcie to co chciałem, czyli co dałaby legalizacja i jak miałaby ona w naszym kraju wyglądać. Legalizacja ucywilizuje narkotyki -mówił Piotrowski. Wzrośnie ich bezpieczeństwo bo będą kontrolowane przez odpowiednie do tego organy. Narkotyki mogłyby być sprzedawane w aptekach, byłyby pod ścisłą kontrolą odpowiednich instytutów, sprzedawano by je tylko osobom pełnoletnim. Musiano by oczywiście zadbać o odpowiednią propagandę wychowawczą, ostrzeżenia czy napisy na opakowaniach. Kończąc niezależny zwolennik legalizacji skrytykował model państwa, w którym żyjemy, państwa asekuracji, niewiary w człowieka, traktowania ludzi jak dzieci. Podkreślał, że model ten jest zły, że ludzie są naprawdę odpowiedzialni i potrzebują wolności.

Przyznam, że pan Piotrowski nie przemówił do mnie. Gdy mówił o odpowiedzialności człowieka miałem przed oczami osoby z dworca, które upadły na samo dno i teraz zebraj na działkę narkotyku żeby zaspokoić swe uzależnienie. Tak jesteśmy bardzo odpowiedzialni, wybraliśmy sobie Leppera i Giertycha do Sejmu. Mówienie o odpowiedzialności i potrzebie wolności odebrałem jak błagania nastolatka by rodzice puścili go na imprezę. Co do finansowych względów przedstawionych przez Piotrowskiego też odniosłem się sceptycznie. Poruszenie prohibicji w Stanach Zjednoczonych bardzo mnie rozśmieszyło, szczególnie skwitowane przez pewnego studenta- „Ale przecież tu jest Polska tu się pije”. No właśnie alkohol zawsze był w użytku przez ludzi a tak poza tym to jeśli się go mało wypije to nawet jest zdrowy czego o narkotykach powiedzieć nie można.

Kolejnym przemawiającym był Adam Lewicki z Monaru. „Narkotyki nie są karalne w określonych okolicznościach. Karalne jest ich używanie w obecności dzieci, w miejscach publicznych i w obecności innych osób. Albo pan kłamie albo nie wie”- w burzliwy sposób odniósł się do przedmówcy. „Nie ma takiej zasady, że jeśli coś jest przez prawo nieosiągalne to zrezygnujemy ze stosowania tego prawa” mówił dalej dodając że przemysł kradzieży samochodów jest wysoce rozwinięty w związku z czym powinniśmy zrezygnować z karalności tego czynu”. Słowa te wywołały poruszenie na sali i gromkie brawa co mnie osobiście trochę zdziwiło. W dalszej wypowiedzi usłyszeliśmy parę faktów historycznych, o tym, że nawet w XIX wieku narkotyki były ogólnodostępne, a w Polce do lat 60 XX wieku opium było dostępne bez recepty pod inną nazwą. „Dzisiaj jest jednak inna sytuacja, narkotyki są niezwykle modne a zakaz karny powstał jako odpowiedź na zagrożenie. Gdyby nie ruch hipisowski nie byłoby potrzeby zakazywania narkotyków, bo nikt by się tym nie interesował. Być może temat legalizacji za 10, 20 lat umrze samoistnie bo nikt się nimi nie będzie interesować, nie będzie na nie mody. Zakaz wziął się z tego, że mnóstwo ludzi jest uzależnionych, mnóstwo ludzi umiera.” - zakończył swą krótką ale zwięzłą wypowiedź pracownik Monaru.

Następnie mikrofon przekazano jezuicie, ojcu Jakubowi Cebuli, który jak sam stwierdził nie mówił tego co sam myśli ale przedstawił stanowisko Kościoła w poruszanej kwestii. Jego wypowiedź składała się w większości ze zdań czytanych prosto z katechizmu Kościoła. Na samym początku zaznaczył, że Kościół nie sprowadza całego problemu do produktu jakim są narkotyki ale myśli o człowieku. Przytaczając Jana Pawła II grzmił, że narkomania to "deficyt motywacji do życia, brak autorytetów, brak wartości". Odniósł się do antropologii Kościoła czyli do wiary i Biblii to one są właśnie wg Kościoła definicją człowieka a Kościół nie może zgodzić się na legalizację czegoś, co niszczy życie ludzkie. "Narkomania jest złem bo prowadzi do pozbawienia godności człowieka, używanie narkotyków jest zawsze niegodziwe bo oznacza nieuzasadnioną, irracjonalną odmowę myślenia pragnienia i działania jako człowiek wolny" cytował znów Ojca Świętego. Następnie jezuita przeszedł do tego co stałoby się gdyby zalegalizować narkotyki - "legalizacja doprowadziłaby do zwiększenia używania narkotyków, zwiększyłaby się przestępczość". "Zwolennicy legalizacji skupiają się na produkcie a nie zwracają uwagi na człowieka. Państwo ma czuwać nad dobrem wspólnym, nie tylko nad ekonomią, musi się zająć człowiekiem"- zakończył swą tyradę.

Muszę przyznać, że mimo iż jestem zwolennikiem zakazu narkotyków to przeciwnicy ich legalizacji, z którymi powinienem się zgadzać totalnie mnie zawiedli. Człowiek z Monaru uznał, że jednak jest za legalizacją ale wtedy gdy środki odurzające nie będą już takie modne, natomiast jezuita uznał że legalizować absolutnie nie można bo narkotyki są złe dla człowieka koniec, kropka. Ludzie, którzy powinni mieć identyczne stanowisko mówili totalnie co innego. Myślałem, że gość z Monaru, który naoglądał się narkomanów, to jak niszczyli swoje życie, swoje rodziny powie, że jest to tak wstrętna rzecz, że jeśli się ją udostępni publicznie to nastąpi koniec świata a on stwierdził, że to wcale nic złego jeśli chęć zażywania narkotyków przejawiają nieliczni. No ale obecnie zbyt duża jest na nie moda więc nie wypada ich zalegalizować. Nie wierzyłem w to co słyszę!

Na samym końcu o zabranie głosu poproszono Janusza Korwin-Mikke. To właśnie dla niego zjawiły się w budynku Akademii Ekonomicznej tłumy, stąd nie zdziwiły mnie długie i gorące oklaski publiczności gdy prowadzący debatę wywołał jego nazwisko. Z drugiej strony, słychać było osoby kpiące trochę z osoby założyciela Unii Polityki Realnej. "Czy Korwin nie miał zdania w jakiejkolwiek sprawie" niechcący dało się usłyszeć od osobnika siedzącego przede mną. Mimo wszystko głosy takie były zagłuszane, gdy po każdym równie ciekawym co kontrowersyjnym zdaniu polityka publiczność wybuchała burzą oklasków. Korwin-Mikke swą wypowiedź rozpoczął od zakwestionowania tego, że Jan Paweł II wypowiadał się kiedykolwiek na temat niesłuszności legalizacji narkotyków. "Narkotyki są jak cokolwiek innego. Człowiek jest wolny i ma prawo zażywać narkotyki, tak samo jak ma prawo nosić buty, gdyż może zaszkodzić tylko sobie" - mówił dalej. Jego zdaniem narkotyki są drugą czy trzecią gałęzią przemysłu na świecie, a przyjmując, że pieniądze rządzą światem to narkotyki rządzą obecnie światem bardziej niż myślimy. "Stany Zjednoczone napadły na Afganistan bo ktoś dał łapówkę aby oswobodzić handel opium, którego Talibowie zakazali" mówił Korwin-Mikke co wzbudziło na sali zdziwienie a u niektórych zażenowanie. Polityk po tej odskoczni wrócił jednak do sedna sprawy mówiąc, że człowiekowi wolno brać co chce czy to jest cyjanek potasu czy narkotyki. Wielokrotnie tego popołudnia mówił o sobie jako katoliku i powoływał się na Pismo Święte, które mówi "jeśli ręka twoja uschła odrąb ją, jeżeli drzewo figowe nie rodzi to wytnij je". "Ja wierzę w Boga w przeciwieństwie do księdza" mówił w kierunku ojca Cebuli kilkukrotnie dodając ,że Kościół już dawno przestał spełniać rolę jaką powinien. Jako katolik zwrócił uwagę, że podstawową jednostką skupiającą ludzi powinna być rodzina i to właśnie ona powinna pomagać w walce z nałogiem a nie państwo. Ubolewał natomiast, że aby robić to skutecznie rodzice nie mają w dzisiejszych czasach dostatecznych praw lub po prostu brakuje im czasu. Jako inny powód wysokiego wskaźnika narkomanii polityk podał efekt zakazanego owocu i skrytykował sam sens zakazywania czegokolwiek mówiąc "jeżeli nie wolno nam brać tego co nam szkodzi to czemu nie zakazać spożywania słodyczy skoro to tak bardzo szkodliwe". Następnie Korwin-Mikke przeszedł do przestawienia co stałoby się po legalizacji narkotyków "Gdyby znieść zakaz to pewnie zamiast 300 osób umierających co roku pierwszego roku umarłoby 1500-2000 i byłby spokój, jak ręka twoja uschła odrąb ją. Jestem darwinistą, naród się rozwija, dzieci się rodzą a osoby nieodpowiedzialne umierają.". Skrytykował także to co robi państwo aby zniechęcić ludzi do zażywania narkotyków, jego zdaniem ludziom powinno się pokazywać umierających narkomanów bo to jest naprawdę straszne. Podsumowując całe wystąpienie powiedział, że problem nie polega na tym, czy narkotyki są dobre czy złe ale czy ich zakaz jest dobry czy zły.

Korwin-Mikke, czołowy polski liberał powiedział to czego się po nim spodziewałem. Wolność jednostki przede wszystkim. "Podobało" mi się szczególnie porównanie że człowiek jeśli chce to może brać narkotyki tak jak i cyjanek potasu. Tylko, że cyjanek potasu nie jest środkiem odurzającym lecz powodującym śmierć. Narkomani nie biorą narkotyków po to by umrzeć, lecz by odurzyć się, oderwać od rzeczywistości. Legalizacja nie jest dla ludzkości tak zbawienna jak przedstawia to Korwin-Mikke. Moim zdaniem legalizacja nic by tak naprawdę nie dała. Owszem w pierwszym roku umarłoby te 1500-2000 ludzi ale wcale nie byłoby spokoju bo narkotyki to bardzo uzależniający środek i ludzie dalej by je zażywali, tylko dostęp byłby łatwiejszy. Jedyną kwestią, gdzie moje stanowisko jest takie same jak u Korwina-Mikke to sprawa rodziny jako jednostki, która powinna zadbać o odpowiednią edukację jeśli chodzi o narkotyki i ewentualną pomoc przy problemach z nimi.

Bruner
O mnie Bruner

Komentuję rzeczywistość w jakiej się znajduję według mojego punktu widzenia. Wyrażam swoje zdanie, które może być inne niż wasze.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka