Bruner Bruner
38
BLOG

Jak matuszka Rossija dba o swoje dzieci.

Bruner Bruner Polityka Obserwuj notkę 0

 

Aula wypełniona po brzegi. Ludzie siedzą nawet na schodach. Przeważają młodzi, studenci, ale starsi też się zjawili, nawet emeryci. Między siedzącymi na schodach przeciska się w towarzystwie dwóch ochroniarzy średniego wzrostu mężczyzna koło pięćdziesiątki ubrany w płaszcz. „Nareszcie” - daje się usłyszeć na sali a zaraz potem skromne brawa. Mężczyzna schodzi na dół i znika w pokoiku z boku auli. Po minucie wychodzi, już bez płaszcza, po czym zajmuje miejsce na wygodnym fotelu obok mężczyzny z mikrofonem. Fotoreporterzy zaczynają błyskać aparatami, cała sala skupia swą uwagę na mężczyźnie, który przed momentem przybył. Nagle mężczyzna z mikrofonem wstaje i mówi: proszę państwa dziś naszym gościem jest pan Kazimierz Marcinkiewicz. Na sali burza oklasków.

Polska w Europie i Europa w Polsce. Taki był temat spotkania z byłym premierem, które odbyło się w czwartek 15.11 bieżącego roku na Uniwersytecie Wrocławskim w budynku wydziału prawa, administracji i ekonomi, którego studentem mam przyjemność być. Jak zwykle Marcinkiewicz rozpoczął swe przemówienie od żartu. I tak już do końca, naprzemiennie mówił bardzo poważnie i żartował, typowe dla tego niezwykle przecież medialnego człowieka.

„Na świecie Europę rozumie się jako Paryż, Rzym, czasem Londyn, rozumie się ją jako Europę Zachodnią. Ale Europa ma dwie części, które są równorzędne. Europa przed 50 laty stworzyła rzecz niesamowitą, wspólnotę, dziś Unię. To pierwsza taka sytuacja, gdzie tyle krajów samych z siebie zrzeka się części swojej suwerenności by realizować wspólną politykę. Unia Europejska to taki klub szczęśliwców, przynajmniej tak jest postrzegany na świecie. Unia może rozszerzając się, rozszerzać wolność i dobrobyt. Jeżeli zgasimy takie światełko w tunelu idei demokratycznego dobrobytu dla innych takich jak Ukraina czy Białoruś to te kraje mogą podążyć inną drogą niż ta, którą podążają kraje europejskie, dlatego musimy dążyć do rozszerzenia Unii.”

To właśnie ten zbitek słów wypowiedzianych przez byłego premiera RP przed rzeszą słuchaczy natchnął mnie do głębszej refleksji nad problemem nie tyle rozszerzenia Unii Europejskiej ile drogi jaką mogą obrać państwa Europy wschodniej, kraje które zaledwie przed kilkunastu laty odzyskały suwerenność jednak do tej pory jest ona w pewien sposób ograniczona.

Marcinkiewicz na samym początku swego wykładu zadał bardzo ciekawe pytanie „czy Rosja jest w Europie?” i dodał, że odpowiedź jest bardzo trudna. Rosja jest na kontynencie europejskim i jest jednym z najważniejszych i najmocniejszych państw świata o czym niektórzy europejczycy niekiedy zapominają. Tak więc Europa, a szczególnie ta jej wschodnia część to rosyjskie podwórko, na którym Rosjanie chcą pełnić dominującą rolę. Nie ma się co dziwić, chyba każdy chce rządzić na własnym podwórku? Rosja to przeciwwaga dla Unii Europejskiej, która rozrastając się powoduje zmniejszenie rosyjskich wpływów i ograniczenie jej decydującego znaczenia w regionie. Wobec tego teren rosyjskich wpływów zawęża się i powoduje wzmożone działanie Moskwy. Przykładem tego są wydarzenia ostatnich lat w krajach takich jak Ukraina czy Gruzja.

Rewolucja róż w Gruzji, czy też ta zwana pomarańczową na Ukrainie były niewątpliwie ciosem dla Rosji. Był to czas, gdy społeczeństwa tych krajów pokazały chęć odcięcia się od Rosji, chęć zwrotu na zachód. Wstrzymanie dostaw gazu i szantażowanie Ukrainy przez Rosję pokazały jak bardzo mylił się prezydent Wiktor Juszczenko gdy przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu zapewniał, że „europejskie dążenia jego kraju nie są w żaden sposób sprzeczne z interesami Rosji”. Gruziński prezydent Michaił Saakaszwili stwierdził, że „jego naród podziela europejskie wartości” i wyraził dążenie do integracji z Unią podczas gdy do tej pory gruzińskie prowincje Abchazja i Południowa Osetia są de facto pod kontrolą rosyjską. Nie wiem w jakim stopniu ale na pewno udział w wywołaniu ostatniego kryzysu, przez który wprowadzono stan wyjątkowy miały rosyjskie służby specjalne, których zresztą agentów Saakaszwili wydalił z kraju.

W kilka lat po bezkrwawych przemianach politycznych w obydwu krajach obserwujemy powrót do tego co było przedtem. W obu przypadkach przeciwstawiły się sobie myśli proeuropejskie z prorosyjskimi. Na Ukrainie stale do czynienia mamy z różnego rodzaju kryzysami spowodowanymi podziałem społeczeństwa co do drogi jaką ma podążać ich kraj. Minie jeszcze wiele lat zanim kraj ten obierze konkretny cel swych politycznych aspiracji. Na pewno Rosji jest to na rękę bo dopóki kraj ten nie skręci jednoznacznie w stronę zachodu, dopóty Rosja zachowa tam swoje olbrzymie wpływy. Z Gruzją jest trochę inaczej. Tam społeczeństwo jest jednoznacznie określone i pragnie zbliżyć się do zachodu. Problemy stanowią tu jednak sprawy geopolityczne. Gruzja jest malutkim, niestabilnym państwem leżącym między Morzem Czarnym a Kaspijskim czyli w rejonie energetycznej żyły złota, której Rosja nie dała by sobie wypuścić spod swej kontroli.

Europa wschodnia to rozległy i zasobny w bogactwa zarówno naturalne jak i ludzkie region. Jeśli Europa chce się dalej rozwijać to musi w tym regionie prowadzić wzmożoną działalność, tak aby kraje do niego należące zrozumiały, że mogą osiągnąć sukces tylko we wspólnej Europie. Duża w tym rola Polski, która jako największy kraj nowej Europy powinna wziąć na siebie odpowiedzialność w dialogu ze wschodem. Niestety stara Europa woli z robić z Rosją interesy zamiast skupiać wokół siebie inne, mniejsze państwa. Cóż, zażyłość historyczna...

 

Bruner
O mnie Bruner

Komentuję rzeczywistość w jakiej się znajduję według mojego punktu widzenia. Wyrażam swoje zdanie, które może być inne niż wasze.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka