Obserwuję zachowanie redaktorów w tzwn. mediach publicznych i wyciągam wnioski. Ci, którzy do tej pory wykazywali jaką taką przyzwoitość, nieco podwyższyli standardy przyzwoitości.
Co innego dzieci resortowe. Dzisiaj w programie "Po dwudziestej" jedno takie dziecko resortowe płci żeńskiej bezczelnie atakowało i przesłuchiwalo ministra kultury prof. Piotra Glińskiego. Wyraźnie ta pani miała za zadanie wyprowadzić z równowagi zrównoważonego ministra, sądzę, że dostała zadanie, które ma jej otworzyć furtkę do jakiegoś TVNu.
Zadanie wykonała tylko w połowie, ponieważ minister nie dał się sprowokować. Wcale się nie zdziwię, że najpóźniej za miesiąc zobaczę ją np. w tvn24, jeśli oczywiście będę w stanie oglądać to medium mętnego nurtu.
Sądzę, że normalni ludzie, którzy ogladali ten program wyciągnęli podobne wnioski do moich.
Inne tematy w dziale Rozmaitości