Koalicja Obywatelska od lat sympatyzuje z organizacjami działającymi na Śląsku, głównie na Górnym Śląsku, które za swój oficjalny cel określiły ustanowienie autonomii dla Śląska. Rozpoczęli z nimi także współpracę, czego najbardziej widocznym efektem, jest wprowadzenie reprezentanta tego środowiska - Łukasza Kohuta - do Parlamentu Europejskiego z list Koalicji Obywatelskiej (dawniej związany z Lewicą, czy Ruchem Palikota). Jest to człowiek, który stawia śląskość w kontrze do polskości, której się wyrzeka. Określa siebie jako Ślązaka, ale dodaje że nie jest Polakiem. Już po postawie tej osoby widać, że uznanie gwar za język - zupełnie wbrew faktom, ale o tym później - jest jedynie pierwszym krokiem do dalszych działań. Bo skoro Kohut odmawia uznania siebie samego za Polaka, skoro uważa się za człowieka innej narodowości, tj. że posiada "narodowość śląską", to stąd już tylko jeden krok do dążenia do "niepodległości" - od Polski. Czyli do zdrady państwa polskiego.

"Wszystkie artykuły i punkty proponowanych zmian ustawowych sprawiają wrażenie diabelnie chytrze sformułowanych i świadczą, że ich autorami są bystrzy, ale cyniczni - w moim odczuciu także zdemoralizowani - fachowcy. Gdyby te zmiany otrzymały moc prawną, to nasze władze wojewódzkie i rządowe musiałyby nieustanne wspierać wszelkie, nawet separatystyczne oraz antypolskie żądania i działania różnych graczy politycznych, zmierzające do rozwalania jedności państwa i narodu. Łatwo byłoby na podstawie tych zmian tworzyć sztuczne narody: kaszubski, górnośląski, a może i góralski (wszak już kiedyś istniał jakiś „Goralenvolk”)
W dalszej części swojego wywodu, prof. Marek przedstawia, że autorzy poprzedniego projektu ustawy, pokrętnie próbują zastosować nielogiczne kryteria dla uznania gwar śląski za język, na przekór ustaleniom Europejskiej Karty Języków Regionalnych i Mniejszościowych. Odnosi się krytycznie do osób, jakie autorzy projektu ustawy uznali za autorytety - wykazując u nich czy to nieznajomość gwary, czy brak jej wyczucia, bądź też, w jednym przypadku, wprost powoływanie się na człowieka skompromitowanego. Zarzucił im też kłamstwo, polegające na wykorzystywaniu już rzeczywistego autorytetu, w postaci zmarłego profesora Olescha, przypisując mu poparcie dla ich tezy - podczas gdy prof. Marek, znając osobiście prof. Olescha, uważa to za podłe kłamstwo. Trudno się nie zgodzić z taką oceną, jako że zmarli nie mają możliwości na wyrażenie sprzeciwu wobec wykorzystywania ich nazwiska, połączonego ze wciskaniem im na usta tez, jakich - jak można rozumieć słowa prof. Marka - nie popierali.
"(...) moja gwara jest polska, a nie niemiecka. Na literacki język polski można ją [gwarę śląską - przyp. Budyniewski] poprawiać, natomiast na język niemiecki trzeba ją tłumaczyć. Nie ma tak głupich ludzi, którzy by tego nie wiedzieli. Osoby, które gwary śląskie zaliczają do języka niemieckiego, lub nie uznają za polskie, są pospolitymi oszustami, a więc ludźmi zdemoralizowanymi" - pisze prof. Marek.
Wyjaśnia także oparte na manipulacjach i fałszu uzasadnienie historyczne autorów projektu ustawy. Jednym z szeregu podanych przez niego przykładów, jest pokrętne wykorzystanie pracy Feliksa Steuera, który badając gwary śląskie, dokonywał m.in. rejestracji fonetycznych cech zapisywanych słów. Robił to inaczej niż robi się to dziś, gdyż obecnie badacze stosują ustalony alfabet fonetyczny. Steuer zapis fonetyczny tworzył nieustandaryzowaną powszechnie metodą, ale wciąż był to tylko zapis fonetyczny - natomiast autorzy projektu ustawy, fałszywie przedstawiają ten element jego pracy, jako próbę "opracowania odrębnej pisowni śląskiej".
Profesor Franciszek Marek kończy swoją ocenę ówczesnego projektu ustawy mocną konkluzją, w której wskazuje na wyraźne podobieństwo w przewidywanych skutkach realizacji takiej ustawy, z celami określonymi w memorandum Heinricha Himmlera z 25 maja 1940, które zakładało uznawanie odrębnych narodowości na wschód od Niemiec, celem rozbicia jedności narodowej Polaków ("ażeby ją rozbić na możliwie wiele części i odłamów"), co skutkować miało w osłabieniu Polski, a w dłuższej perspektywie do anihilacji pojęcia narodu polskiego. Całość tekstu profesor kończy bardzo znaczącym zdaniem: "w praworządnym państwie z wnioskodawcami i autorami proponowanych zmian ustawowych rozmawiałby w imieniu rządu tylko prokurator".
Opinia prof. Marka jednoznacznie pokazuje, że uznanie gwar śląskich za język, jest w rzeczywistości zdradą polskiego interesu narodowego. A deklaracja Rafała Trzaskowskiego, że zamierza podpisać ustawę, która ma takie prawo wprowadzić, jest w swej istocie deklaracją że zamierza on Polskę zdradzić. Równie dobrze Trzaskowski mógłby wejść na mównicę i doniośle ogłosić: "panie i panowie, jeśli mnie wybierzecie, to zdradzę ojczyznę". Ta sprawa nie budzi ostrych reakcji u wszystkich Polaków tylko dlatego, że temat nie jest mocno znany.
Premier Donald Tusk oraz Koalicja Obywatelska są w przestrzeni publicznej, zwłaszcza ze strony prawicowej, często i notorycznie oskarżani o proniemiecką postawę, rzadziej agenturalność, czy po prostu służenie niemieckiej racji stanu, kosztem polskiej. Wskazuje się tutaj na osobiste korzyści, jakie spotkały chociażby Donalda Tuska, w postaci prestiżowych i dobrze płatnych stanowisk w instytucjach unijnych. Swoją obietnicą z kampanii parlamentarnej w 2023 roku, deklarującą że uznają gwary śląskie za język regionalny, Tusk i jego rząd wcale nie próbują odpowiadać na zarzuty o realizowanie niemieckich interesów, ba, wręcz dolewają oliwy do ognia. Dzisiaj Rafał Trzaskowski, podczas swojej kampanii prezydenckiej, kontynuuje ten kurs, zupełnie nie przejmując się krytyką w tej materii. Zupełnie jakby coś faktycznie było na rzeczy.
Źródła grafik:
Trzaskowski - Wikipedia, Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication.
Screen z Twitter/X.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)