Coraz ciekawiej poczyna sobie "Dziennik". Najpierw przykra sprawa dwójki policjantów, która skończyła się cyrkiem w postaci postawienia całej policji na nogi. Co prawda dwójka zginęła niejako na włąsne życzenie, jadąc za szybko (policji wolno), ale Dziennik zapewne odczuł wielką satysfakcję będąc medium nie tylko najczęściej cytowanym, ale też zdolnym do sprowokowahnia aż takiej akcji policji. Ta zwykłym ludziom pomagać się raczej nie spieszy, ale gdy chodzi o swoich, to jednak potrafi się zmobilizować. "Dziennik" zaś powinien zwrócić pieniądze za akcję i wliczyć ją sobie w wydatki na reklamę.
Po aferze "taksówkowej" - afera "hamburgerowa". Nie mam zamiaru usprawiedliwiać pana Surmacza, który pogrąża się coraz bardziej, natomiast ręce mi opadają, gdy "Dziennik" zestawia te dwie sprawy, pisząc, ze "na dzień przed...", jakby było to dodatkowe obciążenie. Według gazety tej, Surmacz wiedząc zapewne o tym, że dzień później jego podwładny wykorzysta swoją służbową pozycję co doprowadzi do śmierci dwóch osób dwa dni później, zdecydował się również narazić życie dwóch policjantów, wysyłając ich z haburgerem na dworzec. Aż dziwne, że "Dziennik" rządania dymisji Surmacza nie zarządał także odznaczenia policjantów-kelnerów medalem "Za ofiarność i odwagę". Tym razem "Dziennikowi" na bacznośc dała się postawić również prokuratura, choć niespecjalnie widać tu jakieś przestępstwo. Ważne jednak, że sprawa jest medialna. Jest chleb (a nawet dwa wieśmaki i sałatka), są igrzyska. Ernest Skalski, człowiek z zupełnie nie mojej bajki,rozsądnie napisał o całym zamieszaniu:
To co zrobił minister Surmacz jest zwyczajnie nie eleganckie. W naszych służbach mundurowych i w ogóle w służbie publicznej nie powinno być ordynansów i tego rodzaju posług osobistych. Ale to nie jest nadużycie, które by uzasadniało wszczęcie postępowania przez prokuraturę. Ona jest do poważniejszych spraw. Tyle tylko, że jesteśmy pod wrażeniem śmierci dwójki policjantów, którzy głupio zginęli, odwożąc po popijawie resortowego notabla z Warszawy do Siedlec.
Wszelako państwowe instytucje mają do wszystkiego przykładać właściwą miarę. Nie poddawać się nastrojom i robić swoje.
Lepiej bym tego, zwłaszcza żem nerwowy, nie ujął. Dodam jeszcze, że strona internetowa "Dziennika" zawiodła mnie bardzo, zwłaszcza, ze wcześniej na nią czekałem. Niestety włąśnie od czasów jej pojawienia się, "Dziennik" zaczyna równanie w dół, zaś sama strona już tam jest, prezentując newsy godne co najwyżej "Faktu" (do którego nic nie mam, ale wolę "Dziennik" i "Fakt" jako byty niezależne i odmienne stylistycznie), a szczytem wszystkiego była ostatnia atrakcja przygotowana przez twórców strony - jęki słynnych tenisistek w mp3.
***
Planowałem napisać o intronizacji Chrystusa, jednak zbliżony pomysł miał Maciej Rybiński, więc już nie będę pisał. Planowałem też napisać o Kazimierzu Marcinkiewiczu, ale tu z kolei lepiej temat już ujeła na swoim blogu Eliza Michalik, więc też sobie odpuszczę. Dodatkowo nie błysnę oryginalnością pprzywołując starą wypowiedź o Staszku (a tym razem Kazku), co to się chciał sprawdzić w biznesie,
więc ma. To skojarzenie okazało się byc powszechne i oczywiste. Szkoda, bo darzyłem Marcinkiewicza sympatią, a gdy obserwuje początki prezydentury pani Hanny Gronkiewicz-Waltz tym bardziej żałuję, że przegrał wybory prezydenckie w
stolicy. O działaniach pani Hanny na bierząco informuje polecana przezemnie w linkach strona "Bufetowa Watch", abstrahując od polityki i faktycznej, choć niby nieformalnej wciąż koalicji z lewicą, wygląda na to, że pani HGW to taki warszawski Kononowicz, realizujący program "Nie będzie niczego", bo i metra na Tarchomin nie będzie ponoć, i stadionu narodowego nie będzie, a przynajmniej miasto się nie dołoży do niego, i Centrum Nauki Kopernik też nie będzie. Swoją drogą tropicielom wszelkich oznak neonazizmu w Polsce polecam przyjrzenie się logo tegoż centrum - na pewno znajdą tam coś dla siebie.
Kolejna rzecz, która mogłąby być tematem dłuższej notki to rok prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Niestety za bardzo nie ma o czym pisać. Kaczyński wypada dla mnie na plus w porównaniu z poprzednikami, niestety na tym plusy się wydają kończyć. Dla sprawiedliwości znajdę jeszcze dwa - polityka zagraniczna (to, że wg współczesnej V kolumny przez Kaczyńskiego jesteśmy pośmiewiskiem w Europie, czyli Niemczech i Francji, potwierdza tylko moją tezę, gdyby zgodnie z przyjętym wcześniej standardem rozmawiał z każdym klęcząc, zapewne nie zostałby kartoflem) i polityka historyczna - medale dla zapomnianych, czy raczej celowo pomijanych bohaterów takich jak Anna Walentynowicz czy małżeństwo Gwiazdów, po raz pierwszy zauważono tą część przywódców dawnej Solidarności, która po 1989 roku pozostała na dole zamiast iść na kompromis najpierw z komunistami, potem zaś z naszą postkomunistyczną wersją globalizacji. Niestety - mało. Mało Kaczyńskiego w polityce wewnętrznej, czasem prawie o nim nie słychać.
... a miałem dziś nie pisać już o polityce. Wszystkim czytającym i piszącym życzę radosnych świąt Bożego Narodzenia. Dziękuję za wszystkie życzenia, które już dostałem, również tutaj, pozdrawiam serdecznie.
Zasyczał w zimnej ciszy samowar
Ukrop nalewam w szklanki
Przy wigilijnym stole bez słowa
Świętują polscy zesłańcy
Na ścianach mroźny osad wilgoci
Obrus podszyty słomą
Płomieniem ciemnym świeca się kopci
Słowem - wszystko jak w domu
"Słyszę z nieba muzykę i anielskie pieśni
Sławią Boga że nam się do stajenki mieści
Nie chce rozum pojąć tego chyba okiem dojrzy czego
Czy się mu to nie śni"...
Nie będzie tylko gwiazdy na niebie
Grzybów w świątecznym barszczu
Jest nóż z żelaza przy czarnym chlebie
Cukier dzielony na kartce
Talerz podstawiam by nie uronić
Tego czym życie się słodzi
Inny w talerzu pustym twarz schronił
Bóg się nam jutro urodzi.
"Król wiecznej chwały już się nam narodził
Z kajdan niewoli lud swój wyswobodził
Brzmij wesoło świecie cały oddaj ukłon Panu chwały
Bo to się spełniło co nas nabawiło serca radością"...
Nie, nie jesteśmy biedni i smutni
Chustka przy twarzy to katar
Nie będzie klusek z makiem i kutii
Będzie chleb i herbata
Siedzę i sam się w sobie nie mieszczę
Patrząc na swoje życie
Jesteśmy razem - czegóż chcieć jeszcze
Jutro przyjdzie Zbawiciel
"Lulajże Jezuniu moja perełko
Lulaj ulubione me pieścidełko
Lulajże Jezuniu lulajże lulaj
A ty go Matulu w płaczu utulaj"...
Byleby świecy starczyło na noc
Długo się czeka na niego
By jak co roku sobie nad ranem
Życzyć tego samego
Znów się urodzi, umrze w cierpieniu
Znowu dopali się świeca
Po ciemku wolność w Jego imieniu
Jeden drugiemu obieca...
1980


Komentarze
Pokaż komentarze