Budyń78 Budyń78
28
BLOG

O pomyśle Venissy

Budyń78 Budyń78 Polityka Obserwuj notkę 2

Venissa na swoim blogu napisała:

Czy ktoś może mi wyjaśnić, jakie są oficjalne zasady wyboru prezesa TVP? Czy organizowany jest konkurs? Jeśli tak, to proponuję, by do konkursu przystąpił pan Tomasz Sakiewicz! O takim mym przeświadczeniu zadecydował najnowszy artykuł p. Sakiewicza, napisany dla "Dziennika".

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=33612

Nawet mi p. redaktor pasuje do tej funkcji i to BARDZO! Z tego co zdążyłam zauważyć, ze wszystkich poznanych dotychczas osób światka dziennikarskiego, wydaje się być najbardziej silnym i niezalezym dzienniakrzem (w sensie pozytywnym, a nie destrukcyjnym), a i bardzo mądrze argumentuje. Zachowuje trzeźwość myślenia i nie pozwala zawładnąć sobą własnymi i cudzymi emocjami! Potrafi się od nich oddzielić, jest ODPORNY, nie da się nimi zarazić!

Redaktor Sakiewicz pisze całkiem przekonująco na temat Urbańskiego, całość jednak rodzi podstawowe pytanie: Jeżeli powołanie Urbańskiego tak naprawdę nie zmieni zbyt wiele, po co było odwoływać Wildsteina? Czy tylko po to, by swój najwierniejszy elektorat poddać kolejnemu testowi na wytrzymałość?

Zainteresowanych tekstem redaktora Sakiewicza również odsyłam do tekstu z Dziennika, tu natomiast zajmę się pomysłem Venissy. Na początku przyznam się, że w mojej głowie taka myśl pojawiła się również, jednak wydała mi się pomysłem z pogranicza political fiction i dość szybko ją zarzuciłem. Skoro jednak nie tylko ja mam takie pomysły, napiszę czemu idea powołania pana Tomasza na miejsce Wildsteina wydaje mi się z jednej strony sympatyczna, z drugiej zaś nierealna.

Zacznę od plusów. Oprócz wymienionych przez Venissę dodam jeszcze jeden, w moim odczuciu ważny psychologicznie – otóż uspokoiło by to wszystkich, lub przynajmniej większość tych zwolenników obecnej ekipy, której zaufanie nadszarpnęło odwołanie Bronisława Wildsteina. Myślę, że poczulibyśmy się wszyscy pewniej, widząc na tym stanowisku kolejnego niezależnego dziennikarza (wbrew rozmaitym opiniom kwestionujących tą niezależność, które się pojawiały i pojawiać będą). Sakiewicz w pewnym sensie znalazł się zresztą w podobnej sytuacji, co Wildstein jakiś czas temu. Wildstein zaryzykował wiele ujawniając dokumenty IPN. Stracił wtedy pracę w Gaudenowskiej „Rzeczpospolitej”, usłyszał sporo negatywnych opinii na swój temat (do czego był zresztą przyzwyczajony i na co był przygotowany myślę, więc trudno uznać to za prawdziwą stratę), ale zyskał nowych zwolenników, nową pracę, umocnił swoją markę i stał się pewnym symbolem, na końcu przypięczętował to wszystko posadą prezesa telewizji. Na stanowisku tym zaś spełnił pokładane w nim nadzieje, okazał się być zbyt niezależny, więc odchodzi, nie tracąc jednak bynajmniej dobrego imienia, zachowując pozycję i wierność swoim poglądom. Sakiewicz zaryzykował wiele ujawniając kolejne materiały związane z lustracją, tyle, że poruszając się w sferze o wiele bardziej drażliwej – w sferze kościelnej. Nie stracił pracy, będąc naczelnym w swojej gazecie i mając za sobą poparcie jej udziałowców, usłyszał jednak sporo negatywnych opinii na swój temat, bardziej myślę, niż w przypadku Wildsteina bolesnych, gdyż nieraz pochodzących od ludzi, stojących dotąd po tej samej stronie barykady, którzy w obliczu niewygodnej prawdy woleli uznać go za zdrajcę, niż zmierzyć się z faktami. Sakiewicz nie wyrobił sobie tak mocnej pozycji jak Wildstein, jednak również, choć dla mniejszej grupy osób, stał się pewnym symbolem. Powołanie go na stanowisko prezesa TVP spotkałoby się na pewno z wściekłą reakcją wielu grup, w większości jednak te same grupy wcześniej tak samo reagowały na Wildsteina, tak więc jest to wliczone i nie stanowi raczej argumentu przeciw. Sakiewicz wreszcie postawił na nogi „Gazetę Polską”, możliwe więc, ze dałby radę również całkiem sprawnie przeprowadzić zmiany w TVP (co było jedną ze słabszych stron Wildsteina, choć nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nie zrobił nic, bo i takie, krzywdzące głosy się pojawiły). Może przy okazji pokazałby w końcu kilka filmów, takich jak „Plusy dodatnie, plusy ujemne”.

Czemu więc pomysł powołania Sakiewicza uważam za nierealny? Odpowiedx tkwi w poprzednim akapicie i wydaje mi się oczywista. Byłoby to otwarcie jawnego konfliktu z Radiem Maryja i antylustracyjną częścią Episkopatu, dla których to kół Sakiewicz jest inkwizytorem, masonem, antyklerykałem, Żydem i ogólnie – złem wcielonym. Z tych samych przyczyn nie byłby do przełknięcia dla koalicjantów, którzy mniej lub bardziej, ale w sprawie Wielgusa zajmowali raczej stanowisko zgodne ze stanowiskiem kościelnych anty-lustratorów. Tak więc niestety – to się nie uda. Nawet gdyby jakimś cudem zaś się udało, byłoby tylko krótszym i bardziej burzliwym powtórzeniem historii telewizyjnej kariery Bronisława Wildsteina. Dlatego myślę, że nie powinniśmy obsadzać Tomasza Sakiewicza na tym fotelu. Sprawdza się przecież dobrze na swoim odcinku.

Budyń78
O mnie Budyń78

https://twitter.com/karnkowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka