Nie będę oceniał (przynajmniej nie teraz) sprawy współpracy z SB pana Damięckiego. Jak było, zapewne się dowiemy za czas jakiś.
Krzysztof Leski na swoim blogu pisze: "Nie minęło pół roku, gdy Maciek po kolejnej libacji wyszedł z hotelu MDM i z dwoma promilami wsiadł do auta. Po chwili uderzył w tramwaj. Większości aktorów - a trzeba pamiętać, że Maciek był wtedy na samym topie - uszłoby to w PRL na sucho. Ale nie Maćkowi: zabrano mu prawo jazdy i wóz, dostał też mandat. Wciąż go mamy - mówi Joaśka - za "uszkodzenie tramwaju samochodem marki Trabant na kwotę 89 zł".
Samochód i prawo jazdy były wtedy dla Maćka niezbędne, by móc przemieszczać się z jednego planu na drugi, z TV do teatru itd. Wezwany ponownie przez SB podpisał zobowiązanie do współpracy - w zamian odzyskał Trabanta i prawko. Napisał też ogólnikowe wypracowanie o stosunkach panujących w teatrze, bo i taki warunek za Trabanta postawił esbek."
Czytam i zważywszy na to, że pisze to jeden z niewielu dziennikarzy, którego uważam za uczciwych - oczom nie wierzę. Okazuje się, że Damięcki jest ofiarą, ponieważ jego jednego mogłą spotkać kara za coś, za co innych nie karano. Biedny pan Maciej, którego narzędziem pracy było auto, nie mógł przecież pomyśleć, że robi coś złego, wsiadając po pijaku za kierownicę - jego kolegom to uchodziło. Popełnia przestępstwo (i to po raz kolejny, jest więc recydywistą), następnie, by uniknąć konsekwencji - donosi na znajomych. czy jednorazowo, czy przez 16 lat, tego jeszcze nie wiemy i na razie nie to jest tu ważne. Niestety, nie jestem w stanie mu współczuć. Nie wmówi mi też nikt, ze pijani kierowcy zasługują na litość, współczucie itd. Pijany kierowca za kółkiem jest nieodpowiedzialnym kretynem i potencjalnym mordercą i w tym momencie nie ma najmniejszego znaczenia, że nazywa się Maciej Damięcki i jest kolegą pana Krzysztofa Leskiego. Czy nie mam racji, aby?
Jeżeli Damięcki faktycznie donosił, to okoliczności w jakich został zmuszony do współpracy są dla niego obciążające dodatkowo, nie zaś łagodzące.
PS: w komentarzach u Krzysztofa Leskiego widzę, że pojawiają się nowe informacje i szczegóły, których nie znałem jeszcze pisząc notkę. Jako, że moja notka nie tyczy jednak bezpośrednio faktu współpracy pana Damieckiego z SB i jej charakteru, ani czasu trwania - nie zmieniają one niczego.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)