Do tej pory w polskiej polityce okres świąt, czy to Bożego Narodzenia, czy to Wielkiej Nocy był to czas oddechu, czasem nawet chwilowego zawieszenia broni. Gdy święta państwowe bywały już areną sporów (na ogół ambicjonalnych - kogo kto nie zaprosił) lub historycznych (kto się pokazał tam, gdzie nie powinien, lub odwrotnie), w święta religijne panował spokój. Do dziś. Politycy PO wraz z dziennikarzami Newsweeka uznali, ze dość już świątecznej nudy i postanowili w lany poniedziałek oblać nas wiadrem substancji niejasnego jeszcze pochodzenia. Czym dokłądnie jest ta substancja zapewne będziemy się zajmować przez następnych kilka dni, niektórzy będą zapewne uważać, ze jest to zwykły kubeł zimnej wody (choć gdyby był to np wniosek PiS o postawienie przed Trybunałem Stanu poprzedniego prezydenta zapewne te same osoby mówiły by o kuble pomyj, lub też o szambie, które obryzgało nas wszystkich), inni wskazują, ze substancja ta ma wschodnie pochodzenie i przechowywana była w ukryciu co najmniej od 1989 roku...
Do tej pory, gdy politycy chcieli dokonać czegoś mówiąc delikatnie dyskusyjnego, brzydkiego i nie przynoszącego im chwały, robili to w nocy. W nocy obalono rząd Olszewskiego, w nocy przywrócono do rządu Leppera, w nocy też odwołano Wildsteina. Zawsze mówiło się w takim kontekście o "nocnej zmianie". Wskazywano (z różnych stron, zaleznie od tego, kto i co robił),że politycy robią coś pod osłoną nocy, liczac na mniejszą aktywność mediów i ludzi o tej porze.Zabawne było w tym kobntekście to, że ostatnio nośny slogan o "nocnej zmianie" upodobali sobie ci, którym polska polityka zawdzięcza to określenie, autorzy czerwcowego przewrotu sprzed 15 lat. Donald Tusk mówiący o "nocnej zmianie" jest równie zabawny jak biskup mówiący o Inkwizycji.
Obecnie jednak mamy do czynienia z nowym zjawiskiem. W nocy czasem ktoś polityką się interesuje, niektóre media nadają przecież 24h na dobę, Internet też działa non stop i komentarze pojawiają się na bieżąco - noc więc nie wystarcza. Trzeba sięgnąć po święta, ostatni dziewiczy teren. W święta ludzie zajmują się rodzinami, jedzeniem, piciem, modlitwą, polewaniem się wodą i wieloma innymi rzeczami w różnych bardzo proporcjach, jednak nie zajmują się wtedy polityką, nawet do internetu wchodzą mniej, co widać po aktywności salonu i inych forów dyskusyjnych. I właśnie w ten czas świątecznego uśpienia wycelowała PO, uznając, ze będzie to najlepszy moment na zaatakowanie raportu o WSI. Raport wypłynął już jakiś czas temu, Po od razu poddała go krytyce, jednak z antyraportem czekała do Wielkiej Nocy. Czyżby Platforma się jednak czegoś wstydziła? Uważała, ze robi coś brzydkiego? Ktoś rozsądny uznał, ze nie wszystcy wyborcy Po piszą na forum tej partii i zaakceptują każde odstępstwo od wcześniejszych haseł pod warunkiem, ze będzie wymierzone w Kaczyńskich? A może wręcz przeciwnie? Partia, która co jakiś czas lubi odwoływać się do konserwatyzmu i chrześcijaństwa uznała, że najlepszą porą na atak będą święta, gdy ataku nikt się nie spodziewa, postanowiłą w wojnie, w której już wszystkie chwyty sa dozwolene złamac ostatnie tabu? Tak czy inaczej - nieładnie, bardzo nieładnie.
PS. pozdrowienia i podziękowania dla Zucha61 który niejako wywołał mnie do tablicy i zmusił do myślenia i pisania :)
PS 2. Heiznowi, KaZetowi, ewelinie i wszystkim pozostałym salonowiczom dziękuję za życzenia


Komentarze
Pokaż komentarze (8)