Budyń78 Budyń78
63
BLOG

Anonimowość niejedno ma imię

Budyń78 Budyń78 Polityka Obserwuj notkę 21

 

Mimo, że od czasu starcia Wojciecha Sadurskiego z Kataryną[1] minęło już dość dużo czasu, temat anonimowości w Salonie24 wciąż jest żywy. Ostatnim jak dotąd głosem w tej metasalonowej debacie jest świeży wpis Andrzeja F. Kleiny „Kilka uwag niezobowiązujących, dlaczego żyje Salon 24”[2] Autor pisze, że piszący w S24 realizują w ten sposób swoją potrzebę prestiżu, jednak nie poprzez publikacje własnych tekstów, ponieważ jest to niemożliwe, gdy autor pozostaje anonimowy („Anonim, tak się na pierwszy rzut oka wydaje, nie realizuje potrzeby prestiżu wcale. Do jej przeżycia bowiem potrzebny jest kontekst społeczny i sytuacyjny nie pozwalający na chowanie się za maskę. Czy można założyć dość prawdopodobnie hipotezę, iż potrzeba ta, dla wszystkich anonimowych, częstokroć intelektualnych osobistości, nie ma znaczenia wcale, a może nawet nie występuje?”). Potrzeba jednak nie znika, więc musi być w jakiś sposób realizowana. Wg Andrzeja Kleiny dzieje się to poprzez kontakt z gwiazdami publicystyki, przez niego określonymi jako „nazwiska magiczne”. Pod wpisem już rozwinęła się polemika, ja zaś pozwolę sobie dodać swoje trzy grosze, przy czym nie należy traktować tego tekstu jako polemiki.

Grosz
1. Jak
pisałem już przy okazji zamieszania z Kataryną, anonimowość jest w Internecie
pojęciem mocno umownym. Nie kwestionując dorobku publicystycznego, czy wiedzy
prawniczej prof. Sadurskiego (że już przy tym przykładzie pozostanę), w
momencie publikacji swojego pierwszego tekstu w S24 był on dla mnie postacią o
wiele mniej rozpoznawalną, niż Kataryna, Galba czy kilkoro innych salonowiczów
posługujących się nickami. Wiele
znaczących postaci posługiwało się w publicystyce czy pisarstwie pseudonimami,
które przeszły do historii, zaś ich nazwiska są znane szeroko, ale jednak
mniejszej grupie, zaś w niektórych przypadkach nikogo, oprócz znawców i badaczy
nie interesują. Nicki są współczesnymi pseudonimami i jako takie nie są w
przypadku działalności publicystycznej równoznaczne z anonimowością. Jeżeli
ktoś jednorazowo wchodzi na czat z nickiem „x” jest anonimowy całkowicie.
Jeżeli ktoś publikuje kilkaset tekstów publicystycznych pod pseudonimem „x” nie
jest wciąż tak samo anonimowy. Tłumaczy to ...
Grosz
2. Paweł Mazurek wyróżnia cztery wymiary
anonimowości w internecie, składające się wg niego na cztery konteksty
interakcji w internecie.[3] Są to:
  
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
  Jak widać z tego zestawienia, tylko pierwsze
dwa szczeble dotyczą osób „nieidentyfikowanych” zaś tylko pierwszy jest tak
naprawdę anonimowy. Grupa 3 nas w tym momencie nie interesuje, zaś grupa 4
wychodzi już poza Internet i mamy w S24 zalążki takiej sytuacji, jak majówka u
Artura M. Nicponia, czy pomysł organizacji spotkań salonowiczów bodajże we
Wrocławiu.

Znajomość czyichś poglądów politycznych (większość blogów), preferencji wyborczych (jw.), często także upodobań muzycznych (dzięki rozmaitym boxom i zestawieniom last.fm), zawodu (opis przy nicku) czy też miejsca zamieszkania (opisy, ankiety) pozwala mi zbudować sobie o wiele bardziej szczegółowy obraz danej osoby, niż znajomość samego imienia i nazwiska. Zaś, gdy wszystkie te szczegóły już znam, niekoniecznie dowiem się z nich czegoś więcej.

Tak więc anonimowość w sieci w przypadku forum dyskusyjnego (a uważam Salon 24 za specyficzną formę forum) jest niejako mitem, chyba, ze traktujemy ją tylko i wyłącznie w znaczeniu nieznajomości czyjegoś imienia i nazwiska. Jak próbowałem wykazać wyżej, jest to definicja niepełna i kaleka.

Grosz 3. Zapewne ilu ludzi, tyle powodów pisania w S24. Zaryzykowałbym jednak stwierdzenie, że nie chodzi o „ocieranie się o wielkich” i świecenie światłem odbitym. Sympatyczna jest świadomość publikowania w jednym miejscu ze „znanymi i lubianymi”, czy nawet „znanymi i znienawidzonymi”, więc realizuje to w pewnym sensie potrzebę prestiżu, o której pisze pan Andrzej. Niemniej w moim odczuciu jest to tylko część środków służących realizacji tejże, gdyż przeciętny użytkownik S24 nie jest już od dawna dla reszty anonimowy.

Na koniec zaś dodam, że mnie do założenia tu bloga nie zainspirowała ani obecność tu Macieja Rybińskiego, czy też Rafała Ziemkiewicza, których bardzo cenię, a pojawienie się tu bloga mojego znajomego z forum zespołu Armia, pako[4]. Stwierdziłem wtedy, że też spróbuję. Myślę, że dla wielu osób, zwłaszcza w późniejszym etapie istnienia S24 motywująca mogła być obecność tu ich znajomych, nie zaś zaznaczonych na czerwono gwiazd publicystyki. Zwłaszcza, ze rzadko czytają one nasze blogi (choć są chlubne wyjątki), jeszcze rzadziej je nam komentują, nieraz nawet nie czytają naszych komentarzy pod swoimi tekstami i w sumie są niewiele mniej odległe, niż kiedyś.

 

PS: Straciłem dwie godziny na rozmaite próby uczynienia tej notki czytelną i napisaną w całości jedną czcionką. Jak widać, nie dało to nic. Można napisać w wordzie jedną czcionką, można do woli wciskać formatowania i preformatowania, można się cieszyć, ze w podglądzie wygląda dobrze - nic to nie da, na końcu i tak będzie co innego. szkoda.

Fragment tekstu, który z przyczyn dla mnie niewyjaśnionych uparcie staje sie nieczytelny w momencie publikacji wkleiłem w komentarzu.

 

 



[3] Paweł Mazurek, Anatomia internetowej anonimowości, w: Społeczna przestrzeń internetu, red. Dominik Batorski, Mirosława Marody, Andrzej Nowak, Warszawa 2006, str. 84

Budyń78
O mnie Budyń78

https://twitter.com/karnkowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka