Gdy działaczom Platformy przyśnił się polski wariant węgierski ogłosili, że pod sejmem stawiają miasteczko namiotowe, w którym trwać będą niezłomnie, póki sejm nie podejmie decyzji o samorozwiązaniu. Mimo, że wspierały ich takie ikony, jak Mieczysław Wachowski, pierwszy deszcz zmył sprzed sejmu protestujących i ich namioty. Rewolucja skończyła się, zanim się na dobre zaczęła. Poza mną nikt już nawet o niej nie pamięta. Plany przeprowadzenia powtórki z nocnej zmiany również spaliły na panewce, gdy Kaczyński zdecydował się w imię skuteczności poświęcić sporą część swojej wiarygodności i postawił wszystko na jedną kartę, przyjmując Leppera z powrotem do rządu.
Ostatnio historia znów przyspiesza, choć od ostatnich wyborów pędzi, jak prawie nigdy dotąd. Nowe bomby wybuchają równie często, co na ulicach Izraela i Palestyny, coraz więcej osób zdaje się przechodzić nad tym do porządku dziennego, niektóre zaś eksplozje przechodzą wręcz niezauważone.
Przypomnijmy sobie plon ostatnich dni. Walka o pierwiastek, przy zjednoczeniu całej, poza SLD, sceny politycznej, lecz przy silnym oporze licznych dziennikarzy i autorytetów (vide poprzednia notka), spór Dominiki Wielowieyskiej z Wojciechem Wierzejskim, przy okazji którego wychodzą dziwne powiązania tej pierwszej z Markiem Dochnalem[1], ujawnienie przez Ryszarda Czarneckiego faktu szantażowania Józefa Oleksego przez Niemców[2], wreszcie, niemal równocześnie – przecieki dotyczące listy 500[3]. W tym wszystkim – strajkujący lekarze i pielęgniarki, po raz pierwszy sięgający do metod rolników i górników. Po raz pierwszy z poparciem władz miasta. Hanna Gronkiewicz –Waltz, która nie znalazła czasu na spotkanie z oszukanymi przez siebie w sprawie oczyszczalni ścieków mieszkańcami Choszczówki[4], spotyka się z pielęgniarkami, równocześnie wydając Straży Miejskiej polecenie, by ta dostarczała im jedzenie i koce. TVN 24 na żywo relacjonuje demonstrację, nie zajmując się już niczym innym. Wyjątkowo łagodne działanie policji, mające na celu odblokowanie ulicy, przedstawione zostaje jako działanie bandyckie[5]. Tymczasem wśród pielęgniarek bryluje Ryszard Kalisz, który był szefem MSWiA w czasach, gdy policja nie miała najmniejszych oporów przed używaniem wobec pielęgniarek o wiele drastyczniejszych form przemocy, co uwiecznił na okładce swojej płyty „Dzień gniewu” zespół Włochaty. Stefan Niesiołowski tymczasem mówi, że przypomina mu się działanie ZOMO, a za chwilę przypomni mu się również kopalnia „Wujek”. Wzywa przez TVN do strajku powszechnego i obalenia rządu, nie wspominając jednak, że chodzi mu głównie o zablokowanie ujawnienia listy 500. Zapomniał, że istnieje Internet, i że jest to sprawa, której nie powstrzyma, choćby „liberałom” udało się faktycznie wyprowadzić ludzi na ulice. Działacze PO i SLD wymyślili sobie zdaje się, że pielęgniarki zrobią za nich to, do czego im zabrakło odwagi i determinacji – obalą rząd i uratują ich od ostatecznej kompromitacji, związanej z ujawnieniem ich mniej heroicznej, niż to się dotąd w kilku przypadkach zdawało, postawy z PRL, lub niejasnych interesów z okresu III Rzeczpospolitej. Nie zdziwię się, jeżeli w dniu dzisiejszym dojdzie jeszcze do jakiejś prowokacji. Już czytam, ze do protestu przyłączają się górnicy ze związku „Sierpień 80”[6]. Miałem przyjemność mieć zajęcia z profesorem (przemilczę nazwisko) będącym doradcą tego związku. Na zajęciach opowiadał nam o bandytach z AK i żydowskich spiskach niszczących Polskę. Straż miejska zapewne powita ich chlebem i solą. W ilu powieściach szpiegowskich czytaliście, jak to związki zawodowe były wykorzystywane do destabilizacji sytuacji w kluczowych momentach? No właśnie. Jeżeli rząd upadnie wszyscy będą zadowoleni. Zapewne nawet kilka osób z koalicji, bo jak czytam, i co nie dziwi – i takie nazwiska są na liście 500. Więc będzie komu ze strony rządowej w prowokacji dopomóc[7]. Bukiel wróci do swojej willi, pierwiastek padnie, bo nikomu nie będzie się chciało już za niego umierać (zwłaszcza, że później nowy rząd zgody narodowej przedstawi swój pierwszy wielki sukces – zgodę w negocjacjach. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.), Partia Oligarchów padnie w ramiona kawiorowej lewicy, a policja pod wodzą Kalisza wygoni na pałach nikomu niepotrzebne już pielęgniarki.

PS. Ta notka jest trochę chaotyczna, wynika to z tempa wydarzeń, w trakcie jej pisania pojawiło się sporo nowych rzeczy i na pewno jeszcze sporo się pojawi. Strach pomyśleć, co by było, gdybyśmy mieli do dyspozycji tylko papierowe media.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)