107 obserwujących
628 notek
269k odsłon
  73   0

Wstyd na cały świat

Kraj

W rozmowach przeciwników trwania krzyża przed pałacem prezydenckim jak bumerang powracają dwa wątki. Pierwszy to zdrowie psychiczne osób nazywanych obrońcami krzyża, przez stronę, nazwę ją roboczo "krytyczną" kwestionowane. Sprawa druga, to odczuwany przez nich wstyd.
"Wstyd na całą Polskę" - mówi młoda dziewczyna do swoich kolegów - kibiców Legii. Wstyd na cały świat - idzie dalej inna młoda dziewczyna, która na chwilę przystaje, by jej koleżanka zrobiła jej pięknie upozowane zdjęcie na tle krzyża i modlących się kobiet. "Shame, shame" - opowiada komuś anglojęzycznemu kolejny młody człowiek, tym razem telefonicznie. Ogólnie tendencja jest taka, że o ile odczuciem dominującym wśród starszych przeciwników jest chęć wysłania wszystkich modlących się do Tworek ("Nie pomieszczą się" - martwi się w rozmowie z mężem pani, mijająca zgromadzenie), o tyle młodzież odczuwa głównie wstyd.

Co wstyd ten budzi? Obawa, ze świat zobaczy zdjęcia krzyża i modlących się lub śpiewających ludzi. Jakby w ostatnich dniach pośmiewiskiem dla świata stało się miejsce tragedii na Love Parade, w którym ktoś postawił krzyż i w którym niektórzy - takie rzeczy za granicą, kto by pomyślał - nawet się modlą. Myślę sobie, że późne urodzenie jest niesamowitym szczęściem tych niewiele przecież ode mnie młodszych ludzi, ponieważ spaliliby się chyba ze wstydu podczas kolejnych papieskich pielgrzymek, gdy nie takie obrazki widziała cała Polska, a za nią i światowe media. Jakimże strasznym przeżyciem musiałby być dla nich dzień wyboru Karola Wojtyły papieżem - boję się nawet pomyśleć.

Zastanawia mnie jednak, jak ze wstydem radzą się osoby starsze, których jednak też trochę jest. One przecież pielgrzymki papieskie, zwłaszcza te pierwsze, pamiętają na pewno lepiej ode mnie. I jak to, wtedy nie wstydzili się, że oto cały świat widzi Polskę jako ten ciemny, katolicki, rozmodlony zaścianek? Może sami wtedy się modlili, dziś zadając kłam tezie, że człowiek im starszy, tym bardziej bogobojny.

Oczywiście obie opisane grupy nie wyczerpują pełnego opisu frakcji krytycznej spod pałacu prezydenckiego. Po południu więcej jest osób młodych, w dzień - starszych, raczej agresywnych i ogólnie idealnie wpisujących się w stereotyp zarezerwowany dla drugiej strony sporu. Część z nich deklaruje się jako wierząca. Wówczas pojawia się inny argument. "Na tym krzyżu nie ma Jezusa, więc to nie jest prawdziwy krzyż" - mówi starsza pani. Inna, też wiekowo zaawansowana, dodaje "Krzyż nie jest poświęcony". Informuję ją życzliwie, że jest. "Przez kogo?" - pyta pani. "Przez księdza." "Jakiego księdza?" "Małkowskiego" - mówię, na co pani lekceważąco wybucha śmiechem. Próbuję kontynuować tak miłą przecież rozmowę, wspominając, że ksiądz Małkowski był przyjacielem księdza Popiełuszki, jednak niestety moja rozmówczyni odchodzi, najwyraźniej zmęczona interakcją.

Żeby być sprawiedliwym muszę napisać i o tym, ze z kilkoma osobami można było porozmawiać w miarę spokojnie i rzeczowo, niestety raczej jest to mniejszość. Niestety też nie zawsze identyczne opinie formułowane przez drugą stronę są nieuzasadnione. Gdy widzę rozmowę mocno starszej pani z szesnastolatkiem, który mówi mi, że nawet nie wie, na kogo by głosował, mam wrażenie, że uczestniczę w komunikacji międzyplanetarnej. Gdy pani w jednym zdaniu mieści Niemców, Tuska, wojnę i zamach pod Smoleńskiem, wydaje się być to równie skuteczne, jak próba wyjaśnienia jej różnic między wczesnym a późnym Iron Maiden.

Ponieważ więcej napisałem dotąd o dzisiejszym popołudniu, wrócę jeszcze do wczorajszego wieczoru. Bardzo dużo obserwatorów, z reguły niechętnych krzyżowi, dwa transparenty "anty". Jeden chałupniczy, trzymany przez młode osoby, z którymi z początku nawet można było porozmawiać, niestety później za punkt honoru uznały one zasłanianie transparentu przysłanego przez francuską Polonię. Drugi, wzbudzający większe zainteresowanie wykonany był w pełni profesjonalnie - duża tablica, przymocowana śrubami do drewna, z wyraźnym nadrukiem "Walka polityczna za pomocą krzyża TO DZIEŁO SZATANA! Jarosławie Kaczyński, opamiętaj się". Ta tablica ochraniana była przez kilku ogolonych na łyso dość groźnych typów. Znać było talenty polityczne i organizacyjne pijarowców Janusza Palikota.

Według uzyskanych przeze mnie informacji ta noc była spokojniejsza od poprzedniej, mniej było napaści na modlących się, policja za to zaczęła zauważać, że coś jest nie tak. Warto jednak wrócić do wydarzeń z przedwczoraj. Informacje o napaściach na protestujących (a raczej protestujące, bo celem ataków były z reguły modlące się kobiety) i całkowitej bierności policji i straży miejskiej potwierdzają się. Miejmy nadzieję, że zmiana, która nastąpiła dziś będzie początkiem jakiejś pozytywnej tendencji w tej sprawie.

image

Na zdjęciu: przedstawiciel polskiego ciemnogrodu straszy przeciwników politycznych piekłem

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale