Krzyża pod pałacem nie ma, jednak zostali ludzie, to zaś nad wyraz irytuje naszego głównego bohatera. Zwłaszcza, że przeczytał lub usłyszał, że co dziesiątego odbywają się tu jakieś nazistowskie marsze z pochodniami, a z takich marszy nigdy nic dobrego przecież nie ma. Taras pisze więc swój kolejny manifest:
Po raz kolejny pod Pałacem Prezydenckim pojawi się horda "zombie" z pochodniami niczym Naziści lub Ku-Klux-Klan. Ostatnie takie marsze były 70 lat temu i nic dobrego nam Polakom nie przyniosły, a co najgorsze ... ludzie chyba zapomnieli o tym.
Można jednak przeciwdziałać:
W odpowiedzi na "Dzień Bez Smoleńska", powołujemy Reformację Krakowskiego Przedmieścia. Spotkajmy się raz jeszcze, tak jak w sierpniu, w tej samej bądź większej sile by ponownie powiedzieć nie !
Powiedzmy stanowcze NIE !
NIE ! Dla niekończącej się opowieści o "Smoleńsku"
NIE ! Dla szerzących nienawiść przemówień rodem z Gebbelsowskiej propagandy
NIE ! Dla marszów z pochodniami ulicami miasta które krwią odkupiło wolność
NIE ! Dla fanatyzmu w miejscu publicznym
Pamiętajcie :
- Kostiumy plażowe i piłki mile widziane
- Wszelkiego rodzaju gadżety niezagrażające życiu i zdrowiu konieczne
- Balony
- Transparenty i hasła pozostawiamy waszej kreatywności
Mimo, że mentor Tarasa chwilowo (?) nie jest już pupilkiem mediów, akcja znajduje zwolenników. Niestety tym razem mniej, niż w sierpniu, nie każdy rozumie, że zagrożenie nazizmem wymaga od nas, byśmy w kostiumach plażowych pograli sobie w piłkę w lutowy wieczór. Tym większe wyrazy uznania chciałbym złożyć tym prawie 200 osobom, które zadeklarowały udział w wydarzeniu, zwłaszcza zaś, znanej z poparcia dla wielu cennych inicjatyw (takich jak akcja "Likwidacji moherów" na Facebooku) pani Beaty Czumy, dziennikarzowi Sławomirowi Popowskiemu, a także radnemu Maciejowi Różalskiemu, którego znamy choćby z Salonu24. Tymczasem jednak wydarzenie zniknęło z FB z adnotacją, że zostało odwołane. Być może ma to związek z licznymi zwolennikami filmu z Tarasem w roli głównej, do których on sam się nie wiedzieć czemu, nie zalicza, którzy zalali stronę akcji linkami do youtube. Może wróci wieczorem - podobna sytuacja miała z tego, co wiem, miejsce wczoraj. Nie sądzę, by Dominikowi Tarasowi udało się powtórzyć akcję z sierpnia - nie w tym miesiącu. Zima, szkoła, patron mniej wpływowy... Ja mimo wszystko zamierzam zastosować się do apelu i pojawić się o wyznaczonym czasie w wyznaczonym miejscu. Zgodnie z sugestią powiadomiłem też wielu znajomych. Mam nadzieję, że pomysłodawca ubierze się w wystarczająco ciepły strój plażowy. Niech przynajmniej włoży majtki.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)